Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli

Indie wycofują się ze wsparcia dla ideologii gender. Nowe prawo ograniczy tam zmianę płci na życzenie i zacznie chronić dzieci przed przymusową tranzycją. Aktywistom gender się to nie podoba – ich protesty wybuchają właśnie w całym kraju.
Protesty transaktywistów w Indiach
Protesty transaktywistów w Indiach / EPA/JAGADEESH NV Dostawca: PAP/EPA

Co musisz wiedzieć:

  • Indie odchodzą od promocji ideologii gender i wprowadzają zmiany, które mają ograniczyć możliwość zmiany płci na podstawie samoidentyfikacji i wprowadzić większą kontrolę medyczną.
  • Zmiana jest reakcją na nadużycia systemu oraz zagrożenia dla kobiet i dzieci.
  • W artykule podkreślono, że nowe regulacje wywołały protesty środowisk trans-gender w wielu miastach Indii.

 

Przez wiele lat lewicowi aktywiści z Europy i Ameryki Północnej pokazywali Indie jako wielki wzór do naśladowania w sprawie praw (przywilejów?) transseksualistów. Na konferencjach, w mediach społecznościowych i raportach organizacji międzynarodowych powtarzali oni non stop, że Sąd Najwyższy Indii już w 2019 roku uznał transpłciowość za trzecią płeć. Miał to być dowód, że samoidentyfikacja działa i że płeć to nie biologia, tylko uczucie. Aktywiści z Amnesty International, Human Rights Watch i setek mniejszych organizacji twierdzili, że indyjskie prawo jest „postępowe” i „inkluzywne”

Teraz jednak Indie zaczynają odchodzić od wspierania ideologii gender.

 

Dawne szaleństwo

W 2019 roku indyjski parlament przyjął ustawę o ochronie praw osób trans. Definicja transseksualizmu, którą ustawa wprowadzała, była tak szeroka i nieprecyzyjna, że mieściło się w niej praktycznie wszystko. Trans-kobieta, trans-mężczyzna, osoba genderqueer, niebinarna, interseks – a do tego tradycyjne indyjskie społeczności hidźra, kinner, aravani czy jogta.

Procedura przyznawania certyfikatu zmiany płci była też od 2019 banalnie prosta. Obywatel szedł do lokalnego urzędnika – do odpowiednika naszego urzędu stanu cywilnego – i składał zwykłe oświadczenie, że „jego tożsamość płciowa nie zgadza się z tą nadaną przy urodzeniu”, i dostawał oficjalny dokument. Żadnych badań lekarskich. Żadnych komisji. Żadnych dowodów medycznych. Zmiana typu „mówisz, masz”. W praktyce oznaczało to, że każdy mężczyzna, który nagle „poczuł się kobietą”, mógł legalnie wejść do damskich przestrzeni, startować w kobiecych zawodach sportowych albo zmieniać dokumenty bez najmniejszego problemu.

Chaos

Efekt był dokładnie taki, jakiego można się było spodziewać po tak ideologicznym prawie. W szkołach i na uczelniach zrobił się chaos – chłopcy deklarujący się jako dziewczyny żądali wstępu do damskich szatni i toalet. W sporcie mężczyźni wygrywali zawody kobiece i zabierali medale oraz stypendia. W więzieniach dochodziło do dramatycznych sytuacji, gdy „osoby biologicznie męskie” trafiały do cel kobiecych. Gangsterzy i handlarze ludźmi zaczęli wykorzystywać system – „transowali” dzieci i młodzież, faszerowali je hormonami, kazali prostytuować się i zarabiać na tym pieniądze. Prawa kobiet i zdrowy rozsądek zeszły na drugi plan. Aktywiści gender świętowali sukces, jednak Hindusi, zwłaszcza kobiety i rodzice, zaczynali głośno protestować. I teraz – po kilku latach protestów - rząd w końcu to zauważył.

 

Nowe zasady

13 marca 2026 roku indyjski minister sprawiedliwości Virendra Kumar złożył w Lok Sabha – izbie niższej parlamentu – projekt nowelizacji ustawy znanej jako Transgender Persons (Protection of Rights) Amendment Bill. Ustawa ta natomiast mocno odcina się od tego, co było wcześniej. I zamiast „samoidentyfikacji” wróci kontrola oparta o wiedzę z medycyny. I nowa definicja dla osób, które chcą zmienić płeć metrykalną.

Nowa definicja „osoby transpłciowej” będzie teraz wąska. Po pierwsze – osoby należące do tradycyjnych, od wieków istniejących w indyjskiej kulturze społeczności socjokulturowych: hijra, kinner, aravani, jogta czy eunuch będą liczyły się jako transseksualiści. Po drugie – nowa definicja włączy też tzn. interseksualistów (dawniej: obojnactwo), czyli osoby z wrodzonymi, medycznie potwierdzonymi anomaliami chromosomów, gonad, hormonów lub genitaliów. Nowa definicja włączy też ofiary przymusu, czyli tych, którzy zostali zmuszeni do kastracji, przyjmowania hormonów czy operacji przez przemoc, oszustwo, handel ludźmi lub inne formy wyzysku. Indie są, niestety, krajem, gdzie na „zmianie płci” się zarabia, takich ofiar jest więc wiele.

 

Protesty w całym kraju

Co najważniejsze: nowe prawo wprowadza wyraźny, jednoznaczny zapis wykluczający ideologię: definicja transseksualizmu nie obejmuje „self-perceived sexual identities”, tożsamości samopostrzeganych: niebinarnych, trójpłciowych, apłciowych itd.

W Indiach zniknie też prawdo do zmiany płci metrykalnej bez zaświadczenia od specjalisty. Certyfikat transseksualizmu wydawany więc będzie dopiero po obowiązkowej opinii komisji lekarskiej, a szpitale i kliniki będą musiały zgłaszać każdą operację „zmiany płci” do odpowiednich organów. Ma to na celu ochronę dzieci przed przymuszaniem kogokolwiek – zwłaszcza najmłodszych – do tranzcji. Za wymuszoną tranzycję będzie zaś teraz grozić dożywocie.

Genderowym działaczom nie podobają się te zmiany. Protesty aktywistów trans wybuchły więc w ostatnich dniach w Delhi, Kalkucie, Hajdarabadzie, Pune i kilku innych miastach. Aktywiści uważają, że nowa ustawa ich dyskryminuje, że to „wymazywanie ich istnienia”, „regres praw człowieka” i „bezpośredni atak na autonomię ciała” osób trans. Nowe prawo jednak w oczywisty sposób wprowadza w Indiach jakiś rozsądek. Szczególnie zadowoleni mogą być ci, którym zależy na ochronie dzieci.


 

POLECANE
Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour polityka
Trump podczas spotkania z japońską premier rzucił żart o Pearl Harbour

Podczas spotkania z japońską premier prezydent USA tłumaczył, dlaczego nie poinformował sojuszników o planowanej operacji przeciw Iranowi. W trakcie odpowiedzi padło zaskakujące porównanie do historycznego ataku na Pearl Harbor.

Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli tylko u nas
Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli

Indie wycofują się ze wsparcia dla ideologii gender. Nowe prawo ograniczy tam zmianę płci na życzenie i zacznie chronić dzieci przed przymusową tranzycją. Aktywistom gender się to nie podoba – ich protesty wybuchają właśnie w całym kraju.

Koalicja przeciw ETS się rozszerza. Spór na szczycie UE z ostatniej chwili
Koalicja przeciw ETS się rozszerza. Spór na szczycie UE

Na unijnym szczycie wyraźnie zarysował się podział w sprawie systemu ETS. Coraz więcej państw domaga się jego reformy, wskazując na rosnące koszty energii.

Chuck Norris trafił do szpitala. Nagły incydent na Hawajach z ostatniej chwili
Chuck Norris trafił do szpitala. "Nagły incydent" na Hawajach

Niepokojące informacje napłynęły z Hawajów. Legendarny aktor kina akcji miał zostać hospitalizowany po nagłym "zdarzeniu medycznym", mimo że jeszcze chwilę wcześniej był w znakomitej formie.

Opinia rzecznika TSUE. Ekspert: Problem nie w systemie losowania sędziów, ale w ręcznym sterowaniu składami sądów tylko u nas
Opinia rzecznika TSUE. Ekspert: Problem nie w systemie losowania sędziów, ale w ręcznym sterowaniu składami sądów

Opinia rzecznika Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wskazuje, że sam system losowego przydziału spraw sędziom może być zgodny z prawem UE, ale problemem jest możliwość późniejszej, arbitralnej zmiany składu orzekającego. W kontekście sprawy C-159/25 pojawiają się pytania o rolę decyzji administracyjnych i działania podejmowane m.in. przez Waldemar Żurek.

Sensacja w sklepie. Na półce wśród pluszaków schował się prawdziwy opos [nagranie] Wiadomości
Sensacja w sklepie. Na półce wśród pluszaków schował się prawdziwy opos [nagranie]

Klienci sklepu z pamiątkami na lotnisku w Hobart przecierali oczy ze zdumienia. Wśród pluszowych zwierząt znajdował się żywy opos, którego zdradził dopiero ruch oczu.

Polak zapalił papierosa w parku narodowym w Chile. Dostał mandat o wartości 60 tys. zł z ostatniej chwili
Polak zapalił papierosa w parku narodowym w Chile. Dostał mandat o wartości 60 tys. zł

Polski turysta został ukarany wysoką grzywną po incydencie w jednym z najbardziej znanych parków narodowych w Chile. Oprócz kary finansowej czeka go także zakaz wjazdu do kraju.

Grafzero: Chaos nowej reformy edukacji? z ostatniej chwili
Grafzero: Chaos nowej reformy edukacji?

Grafzero vlog literacki o nowej reformie edukacji - o chaosie proponowanych zmian, ale też o nerwowych komentarzach polskiej prawicy.

NIK zapowiedział bezprecedensową kontrolę w NBP.  W tle projekt SAFE 0 proc. pilne
NIK zapowiedział bezprecedensową kontrolę w NBP. W tle projekt SAFE 0 proc.

Najwyższa Izba Kontroli przygotowuje szeroką analizę działalności Narodowego Banku Polskiego. Sprawdzona ma zostać całość gospodarki finansowej instytucji, a w tle pojawia się kwestia projektu SAFE 0 proc.

Marta Nawrocka poleci do USA. W planie spotkanie z Melanią Trump gorące
Marta Nawrocka poleci do USA. W planie spotkanie z Melanią Trump

Na początku przyszłego tygodnia pierwsza dama uda się do Stanów Zjednoczonych, gdzie weźmie udział w międzynarodowym spotkaniu i inicjatywach charytatywnych.

REKLAMA

Indie wycofują się z ideologii gender. Aktywiści wściekli

Indie wycofują się ze wsparcia dla ideologii gender. Nowe prawo ograniczy tam zmianę płci na życzenie i zacznie chronić dzieci przed przymusową tranzycją. Aktywistom gender się to nie podoba – ich protesty wybuchają właśnie w całym kraju.
Protesty transaktywistów w Indiach
Protesty transaktywistów w Indiach / EPA/JAGADEESH NV Dostawca: PAP/EPA

Co musisz wiedzieć:

  • Indie odchodzą od promocji ideologii gender i wprowadzają zmiany, które mają ograniczyć możliwość zmiany płci na podstawie samoidentyfikacji i wprowadzić większą kontrolę medyczną.
  • Zmiana jest reakcją na nadużycia systemu oraz zagrożenia dla kobiet i dzieci.
  • W artykule podkreślono, że nowe regulacje wywołały protesty środowisk trans-gender w wielu miastach Indii.

 

Przez wiele lat lewicowi aktywiści z Europy i Ameryki Północnej pokazywali Indie jako wielki wzór do naśladowania w sprawie praw (przywilejów?) transseksualistów. Na konferencjach, w mediach społecznościowych i raportach organizacji międzynarodowych powtarzali oni non stop, że Sąd Najwyższy Indii już w 2019 roku uznał transpłciowość za trzecią płeć. Miał to być dowód, że samoidentyfikacja działa i że płeć to nie biologia, tylko uczucie. Aktywiści z Amnesty International, Human Rights Watch i setek mniejszych organizacji twierdzili, że indyjskie prawo jest „postępowe” i „inkluzywne”

Teraz jednak Indie zaczynają odchodzić od wspierania ideologii gender.

 

Dawne szaleństwo

W 2019 roku indyjski parlament przyjął ustawę o ochronie praw osób trans. Definicja transseksualizmu, którą ustawa wprowadzała, była tak szeroka i nieprecyzyjna, że mieściło się w niej praktycznie wszystko. Trans-kobieta, trans-mężczyzna, osoba genderqueer, niebinarna, interseks – a do tego tradycyjne indyjskie społeczności hidźra, kinner, aravani czy jogta.

Procedura przyznawania certyfikatu zmiany płci była też od 2019 banalnie prosta. Obywatel szedł do lokalnego urzędnika – do odpowiednika naszego urzędu stanu cywilnego – i składał zwykłe oświadczenie, że „jego tożsamość płciowa nie zgadza się z tą nadaną przy urodzeniu”, i dostawał oficjalny dokument. Żadnych badań lekarskich. Żadnych komisji. Żadnych dowodów medycznych. Zmiana typu „mówisz, masz”. W praktyce oznaczało to, że każdy mężczyzna, który nagle „poczuł się kobietą”, mógł legalnie wejść do damskich przestrzeni, startować w kobiecych zawodach sportowych albo zmieniać dokumenty bez najmniejszego problemu.

Chaos

Efekt był dokładnie taki, jakiego można się było spodziewać po tak ideologicznym prawie. W szkołach i na uczelniach zrobił się chaos – chłopcy deklarujący się jako dziewczyny żądali wstępu do damskich szatni i toalet. W sporcie mężczyźni wygrywali zawody kobiece i zabierali medale oraz stypendia. W więzieniach dochodziło do dramatycznych sytuacji, gdy „osoby biologicznie męskie” trafiały do cel kobiecych. Gangsterzy i handlarze ludźmi zaczęli wykorzystywać system – „transowali” dzieci i młodzież, faszerowali je hormonami, kazali prostytuować się i zarabiać na tym pieniądze. Prawa kobiet i zdrowy rozsądek zeszły na drugi plan. Aktywiści gender świętowali sukces, jednak Hindusi, zwłaszcza kobiety i rodzice, zaczynali głośno protestować. I teraz – po kilku latach protestów - rząd w końcu to zauważył.

 

Nowe zasady

13 marca 2026 roku indyjski minister sprawiedliwości Virendra Kumar złożył w Lok Sabha – izbie niższej parlamentu – projekt nowelizacji ustawy znanej jako Transgender Persons (Protection of Rights) Amendment Bill. Ustawa ta natomiast mocno odcina się od tego, co było wcześniej. I zamiast „samoidentyfikacji” wróci kontrola oparta o wiedzę z medycyny. I nowa definicja dla osób, które chcą zmienić płeć metrykalną.

Nowa definicja „osoby transpłciowej” będzie teraz wąska. Po pierwsze – osoby należące do tradycyjnych, od wieków istniejących w indyjskiej kulturze społeczności socjokulturowych: hijra, kinner, aravani, jogta czy eunuch będą liczyły się jako transseksualiści. Po drugie – nowa definicja włączy też tzn. interseksualistów (dawniej: obojnactwo), czyli osoby z wrodzonymi, medycznie potwierdzonymi anomaliami chromosomów, gonad, hormonów lub genitaliów. Nowa definicja włączy też ofiary przymusu, czyli tych, którzy zostali zmuszeni do kastracji, przyjmowania hormonów czy operacji przez przemoc, oszustwo, handel ludźmi lub inne formy wyzysku. Indie są, niestety, krajem, gdzie na „zmianie płci” się zarabia, takich ofiar jest więc wiele.

 

Protesty w całym kraju

Co najważniejsze: nowe prawo wprowadza wyraźny, jednoznaczny zapis wykluczający ideologię: definicja transseksualizmu nie obejmuje „self-perceived sexual identities”, tożsamości samopostrzeganych: niebinarnych, trójpłciowych, apłciowych itd.

W Indiach zniknie też prawdo do zmiany płci metrykalnej bez zaświadczenia od specjalisty. Certyfikat transseksualizmu wydawany więc będzie dopiero po obowiązkowej opinii komisji lekarskiej, a szpitale i kliniki będą musiały zgłaszać każdą operację „zmiany płci” do odpowiednich organów. Ma to na celu ochronę dzieci przed przymuszaniem kogokolwiek – zwłaszcza najmłodszych – do tranzcji. Za wymuszoną tranzycję będzie zaś teraz grozić dożywocie.

Genderowym działaczom nie podobają się te zmiany. Protesty aktywistów trans wybuchły więc w ostatnich dniach w Delhi, Kalkucie, Hajdarabadzie, Pune i kilku innych miastach. Aktywiści uważają, że nowa ustawa ich dyskryminuje, że to „wymazywanie ich istnienia”, „regres praw człowieka” i „bezpośredni atak na autonomię ciała” osób trans. Nowe prawo jednak w oczywisty sposób wprowadza w Indiach jakiś rozsądek. Szczególnie zadowoleni mogą być ci, którym zależy na ochronie dzieci.



 

Polecane