Waldemar Żyszkiewicz: Nagroda Mackiewicza po raz XV. Spojrzeć diabłu w oczy

Powieść, biografia, eseje, szkice krytyczne, inne formy. Pozornie spore zróżnicowanie gatunkowe, ale azymut niezmienny: historia.
/ screen YT
Do piętnastej edycji Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza (LNiJM) nominowano dwanaście książek. Są to pozycje o szerokim spektrum tematycznym, zróżnicowane formalnie, niejednokrotnie też wymykające się kwalifikacji gatunkowej, wszystkie jednak wyraźnie zwrócone ku problematyce historycznej.
 
Apetyt na historię  
I mówimy tu o historii pojmowanej jako ogólnoświatowy proces, którego istotną częścią pozostają zbiorowe losy Polaków, zarówno te przedwczorajsze („Turniej cieni” Elżbiety Cherezińskiej), jak i nowsze, na styku ledwie minionego wczoraj oraz współczesności (m.in. „Mała zagłada” Anny Janko, „Afazja polska” Przemysława Dakowicza, „Konfidenci” Bagieńskiego, Cenckiewicza i  Woyciechowskiego), aż po próby uchwycenia ogólniejszej mechaniki dziejowych przemian („Lobby żydowskie w Polsce” Mariana Miszalskiego czy „Kto się boi prawdy? Walka z cywilizacją chrześcijańską w Polsce” Barbary Stanisławczyk).

W stawce znalazły aż cztery wydawnictwa z Warszawy (Edition Spotkania, Fronda, Sic!, 3SMedia) i po jednym z Poznania (Zysk i S-ka), Krakowa (Wydawnictwo Literackie), Lublina (Polihymnia) oraz Kęt (Marek Derewiecki). Jednak zdecydowanym przodownikiem i zwycięzcą w kategorii „wydawca” okazała się w tym roku poznańska oficyna Zysk i S-ka, która w finałowej dwunastce uplasowała aż cztery tytuły wydawanych przez siebie autorów (Cherezińska, Gociek, Siedlecka, Semka). Natomiast warszawskie wydawnictwo Sic! mogło się poszczycić dwiema książkami: biografią Iwana Bunina „W lodach Prowansji”, pióra Renaty Lis, wyróżnionej przed kilku laty za „Rękę Flauberta”, oraz wspomnianym wyżej tomem szkiców Dakowicza, stanowiącym ważną próbę odtwarzania niszczonej przez dekady komunizmu oraz postkomunizmu prawdziwej świadomości historycznej Polaków. 

Odejścia, pożegnania, zmiany  
Mackiewiczowska nagroda wystartowała w roku 2002, ale jej jury objęło swym spojrzeniem całą produkcję wydawniczą od roku 2000 włącznie, dlatego zasadnie można powiedzieć, że Józef Mackiewicz patronuje polskim dokonaniom literackim XXI stulecia. W lipcu roku 2016 zmarł Włodzimierz Odojewski, który od samego początku był w jury nagrody. Miesiąc wcześniej przegrał z chorobą Włodzimierz „Włodek” Kuliński ze Sztokholmu, fundator jednego z wyróżnień.

11 listopada, przed ogłoszeniem werdyktu, uczestnicy tradycyjnego posiedzenia w dniu Święta Niepodległości pożegnali Obu Zmarłych minutą milczenia. Następnie Stanisław Michalkiewicz, sekretarz kapituły, powiadomił zebranych o jej rozszerzeniu. Do grona jurorów, którym po śmierci Marka Nowakowskiego przewodniczy krytyk i eseista Tomasz Burek, dokooptowano prof. dr. hab. Krzysztofa Dybciaka, UKSW, oraz prozaika Wacława Holewińskiego, dwukrotnego już (wyróżnienie i nagroda główna) laureata LNiJM.

Zmiany zaszły również w dwuosobowym gronie fundatorów, które opuścił niedawno Zbigniew Zarywski. Obok Jana Michała Małka, z Kaliforni, zasiada w nim teraz Dorota Boetcher, z Gdyni, dzięki czemu nagroda może trwać nadal w dotychczasowym kształcie. 

Konformista – współczesny wzorzec krytyka
Laureatką jednego z dwóch tegorocznych wyróżnień, została prof. Dorota Heck, z Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalizująca się w literaturze polskiej XX wieku. Jej „mała wielka książeczka” to zbiór ponad dwudziestu tekstów krytycznych, pisanych z pozycji tak niemodnych i niezależnych, że autorka miała kłopoty z ich drukiem w czasopismach. Część tych szkiców została opublikowana jedynie w sieci, i to pod pseudonimem Maria Tarczyńska.
 
– Już tytuł zbioru nazwanego „Recenzje bez cenzury” jest bardzo Mackiewiczowską deklaracją pisania bez presji zewnętrznej, pisania wolnego, niepodległego – orzekł prof. Maciej Urbanowski, UJ, któremu w piątkowy wieczór głosu użyczył sekretarz Stanisław Michalkiewicz, odczytując laudację za nieobecnego uczonego z Krakowa. –  W swych literackich afektach Dorota Heck kieruje się własnym gustem: krytycznie ocenia dominujący dziś w krytyce literackiej immoralizm, podkreśla znaczenie prawdy. 

Pośrednim dowodem, że poglądy inne niż obowiązujący w kręgach uniwersyteckich postmodernistyczny i „poprawnościowy” paradygmat wcale niełatwo upowszechnić, może być choćby fakt, że książkę literaturoznawczyni z Wrocławia wydało... lubelskie wydawnictwo muzyczne Polihymnia.
 
– Podstawowym problemem pozostaje dziś niezależność ocen w krytyce literackiej. Niewykluczone, że taka niezależność jest postrzegana jako śmieszność albo wręcz jako brak profesjonalizmu – ubolewała nad sytuacją wyróżniona autorka. 

Emocje pokolenia rozstrzelanych
Drugie wyróżnienie przypadło w udziale Piotrowi Semce za książkę „My, reakcja. Historia emocji antykomunistów w latach 1944-1956”.
W ocenie Mackiewiczowskiego jury, to obszerne, wymagające benedyktyńskiej cierpliwości opracowanie wypełnia istotną lukę w naszej historycznej narracji i jest przypomnieniem całego pokolenia Polaków, które sam autor nazwał pokoleniem rozstrzelanym.

– „My, reakcja” to opis losów i emocji rozbitków z Atlantydy, którzy nie mieli żadnego dobrego wyboru. Może właśnie stąd bierze się deklarowana postawa polemiczna Piotra Semki wobec historycznych rewizjonistów, którzy się ostatnio w polskiej historiografii pojawili – konkludował Rafał Ziemkiewicz.

Dziękując za wyróżnienie, autor powiedział, że jego ulubioną książką w dorobku Mackiewicza jest „Nie trzeba głośno mówić”. Semka podkreślił znaczącą rolę, jaką odgrywa zapis emocji jej bohaterów, złapanych w tryby historii, i wskazał na tę powieść jako inspirację czy warsztatową podpowiedź przy konstruowaniu własnego opracowania. 
   
– Zdarzyło mi się być przez parę lat fotoreporterem, dlatego często patrzę na zjawiska historyczne obrazami – mówił Semka. – Ludzie, po których przejechał się walec PRL-u nie mają zdjęć, tak jak nie mają ich Żydzi eliminowani po roku 1933 z oficjalnej przestrzeni życia w Niemczech. Natomiast los uśmiechnął się do ostatnich wolnych Polaków, tych z leśnych oddziałów, którzy może w przeczuciu rychłej zagłady często robili sobie zdjęcia. Te fotografie wpadły potem w ręce UB, ale przechowały się w archiwach, dzięki czemu Żołnierze Wyklęci mają dziś dla młodego pokolenia właśnie ich twarze.

– Książka miała być hołdem dla pokolenia moich rodziców – dodał jeszcze Piotr Semka, wzruszony wspomnieniem poczucia bezsilności tych wszystkich, którzy w czterech ścianach swych mieszkań mogli najwyżej polemizować z ekranem telewizora.

Diabeł i ład moralny
Wawrzyny XV edycji Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza przypadły w udziale Joannie Siedleckiej, za „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki”. Wraz z „Obławą” i „Kryptonimem Liryka” tworzą one trylogię, ukazującą działania aparatu represji PRL wobec środowiska literackiego, ich straszliwe, destrukcyjne skutki. „Biografie...” są z pewnością najdojrzalszą, świadomie konstruowaną, opartą o zróżnicowane źródła i najlepiej napisaną częścią tej trylogii.

O ile wcześniej Siedlecka podążała najczęściej tropem wyznaczonym przez stan zachowania poesbeckich archiwaliów, o tyle teraz autorka z dużym wyczuciem rekonstruuje przestrzeń aktywności twórczej oraz osobistego życia swych bohaterów, korzystając przy tym z wielu źródeł. Dokumenty osobiste, relacje bliskich i znajomych, w miarę potrzeby uzupełniane wiedzą operacyjną z archiwów, ukazują obraz odległy od tzw. wizerunku oficjalnego. Z reguły mniej lukrowany, ale pełniejszy, bardziej złożony, choć nieraz wręcz odrażający.

O tym konsekwentnym demaskowaniu pozornych autorytetów, kruszeniu fałszywych legend, mówił Stanisław Michalkiewicz, przypominając pisarską drogę Siedleckiej od „Czarnego ptasiora” aż po „Biografie odtajnione”.

– Oto Władysław Broniewski, wieszcz narodowy, dąb prasłowiański, którego partia w biały kaftan odziewa i do psychuszki odsyła – ironizował z właściwą sobie swadą laudator. – Albo postać spiżowa, Jerzy Zawieyski, zawodowy katolik, członek Rady Państwa, a taki zapamiętały w dewiacjach... Prawda nie zawsze ma postać przyjemną, bywa i straszna, ale nieraz trzeba spojrzeć Diabłu w oczy. 

Laureatka podziękowała jurorom i skierowała słowa uznania pod adresem Doroty Boetcher, nowej fundatorki.
  
– Nie piszę dla nagród – mówiła Siedlecka – bo gdyby mi szło o nagrody, zajęłabym się inną tematyką. Gdy jednak te nagrody przychodzą, stają się wzmocnieniem, zachętą do dalszej pracy.

Autorka „Biografii odtajnionych” przypomniała, że od lat zajmuje się losem polskich pisarzy w PRL-u. Represje władzy wobec niepokornych ludzi pióra: szpital psychiatryczny, więzienie, inwigilacja, podsłuchy, nasłani agenci. Złamane charaktery, tragedie osobiste, zniszczone życie.

– To nadal temat tabu, środowisko jest przeciwne rozliczeniom. A przecież byli tacy, którzy godzili się na współpracę i donosili na kolegów. Że ujawnianie nazwisk jest przykre? Tak, ale konieczne dla ładu moralnego.
 

 

POLECANE
Tragedia w Tatrach Wysokich. Nie żyje dwóch Polaków z ostatniej chwili
Tragedia w Tatrach Wysokich. Nie żyje dwóch Polaków

Dwóch Polaków zginęło w lawinie w Tatrach Wysokich w rejonie Doliny Mięguszowieckiej – poinformowała w środę służba ratownictwa lotniczego Air-Transport Europe. Jej śmigłowiec z bazy w Popradzie uczestniczył w akcji na lawinisku.

De Niro uderzył w Trumpa. Prezydent USA nie przebierał w słowach z ostatniej chwili
De Niro uderzył w Trumpa. Prezydent USA nie przebierał w słowach

Po orędziu w Kapitolu Donald Trump uderzył w mediach społecznościowych w dwie Demokratki, ale to Robert De Niro stał się celem najmocniejszego ataku. "Ma bardzo niskie IQ" – oświadczył.

Pogrzeb Bożeny Dykiel. Ksiądz w pewnym momencie przerwał kazanie z ostatniej chwili
Pogrzeb Bożeny Dykiel. Ksiądz w pewnym momencie przerwał kazanie

Warszawa pożegnała Bożenę Dykiel. Ostatnie pożegnanie legendarnej aktorki zgromadziło tłumy.

Komunikat dla mieszkańców Katowic z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców Katowic

Linia lotnicza Ryanair w tegorocznym sezonie letnim uruchomi z Katowic cztery nowe połączenia – poinformowało komunikacie Katowice Airport.

SAFE. Skąd ta furia? tylko u nas
SAFE. Skąd ta furia?

Program SAFE (Security Action for Europe) miał być technicznym instrumentem wsparcia dla europejskiej obronności. Tymczasem wokół inicjatywy narastają emocje – także w Polsce. Krytycy pytają o realny wpływ państw członkowskich na decyzje i granice suwerenności, zwolennicy przekonują o konieczności wspólnych działań w obliczu zagrożeń. Skąd ta ostra reakcja i o co naprawdę toczy się spór?

Komunikat dla mieszkańców Kielc tylko u nas
Komunikat dla mieszkańców Kielc

Ponad 200 wolnych miejsc w żłobkach samorządowych w Kielce wciąż czeka na maluchy. Miasto przypomina, że rekrutacja trwa przez cały rok, a rodzice mogą składać wnioski w dowolnym momencie. Sprawdź, w których placówkach są największe rezerwy miejsc i jakie warunki oferują kieleckie żłobki.

Kubańczycy ostrzelali amerykańską łódź. Są ofiary z ostatniej chwili
Kubańczycy ostrzelali amerykańską łódź. Są ofiary

Czterech pasażerów łodzi motorowej zarejestrowanej w USA zostało zastrzelonych przez straż przybrzeżną – poinformowało w środę wieczorem polskiego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Kuby.

Ile zarabia prok. Ewa Wrzosek w ministerstwie sprawiedliwości? Podano kwotę z ostatniej chwili
Ile zarabia prok. Ewa Wrzosek w ministerstwie sprawiedliwości? Podano kwotę

Ujawniono składniki wynagrodzenia prok. Ewy Wrzosek po delegacji do Ministerstwa Sprawiedliwości. "Dostaliśmy odpowiedź z Prokuratury Okręgowej w Warszawie i kwota robi wrażenie" – informuje niezalezna.pl.

Podwyżka akcyzy na alkohol. Jest projekt ustawy z ostatniej chwili
Podwyżka akcyzy na alkohol. Jest projekt ustawy

Polska 2050 wyjdzie z projektem ustawy podwyższającym akcyzę na napoje alkoholowe – wynika z ustaleń serwisu Wirtualna Polska.

Prezydent Częstochowy został doprowadzony do prokuratury z ostatniej chwili
Prezydent Częstochowy został doprowadzony do prokuratury

Zatrzymany przez CBA prezydent Częstochowy Krzysztof M. został w środę wieczorem doprowadzony do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach, gdzie ma usłyszeć zarzuty. Chodzi o śledztwo ws. korupcji, w którym podejrzanych jest już kilkanaście osób, w tym inni samorządowcy z tego miasta.

REKLAMA

Waldemar Żyszkiewicz: Nagroda Mackiewicza po raz XV. Spojrzeć diabłu w oczy

Powieść, biografia, eseje, szkice krytyczne, inne formy. Pozornie spore zróżnicowanie gatunkowe, ale azymut niezmienny: historia.
/ screen YT
Do piętnastej edycji Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza (LNiJM) nominowano dwanaście książek. Są to pozycje o szerokim spektrum tematycznym, zróżnicowane formalnie, niejednokrotnie też wymykające się kwalifikacji gatunkowej, wszystkie jednak wyraźnie zwrócone ku problematyce historycznej.
 
Apetyt na historię  
I mówimy tu o historii pojmowanej jako ogólnoświatowy proces, którego istotną częścią pozostają zbiorowe losy Polaków, zarówno te przedwczorajsze („Turniej cieni” Elżbiety Cherezińskiej), jak i nowsze, na styku ledwie minionego wczoraj oraz współczesności (m.in. „Mała zagłada” Anny Janko, „Afazja polska” Przemysława Dakowicza, „Konfidenci” Bagieńskiego, Cenckiewicza i  Woyciechowskiego), aż po próby uchwycenia ogólniejszej mechaniki dziejowych przemian („Lobby żydowskie w Polsce” Mariana Miszalskiego czy „Kto się boi prawdy? Walka z cywilizacją chrześcijańską w Polsce” Barbary Stanisławczyk).

W stawce znalazły aż cztery wydawnictwa z Warszawy (Edition Spotkania, Fronda, Sic!, 3SMedia) i po jednym z Poznania (Zysk i S-ka), Krakowa (Wydawnictwo Literackie), Lublina (Polihymnia) oraz Kęt (Marek Derewiecki). Jednak zdecydowanym przodownikiem i zwycięzcą w kategorii „wydawca” okazała się w tym roku poznańska oficyna Zysk i S-ka, która w finałowej dwunastce uplasowała aż cztery tytuły wydawanych przez siebie autorów (Cherezińska, Gociek, Siedlecka, Semka). Natomiast warszawskie wydawnictwo Sic! mogło się poszczycić dwiema książkami: biografią Iwana Bunina „W lodach Prowansji”, pióra Renaty Lis, wyróżnionej przed kilku laty za „Rękę Flauberta”, oraz wspomnianym wyżej tomem szkiców Dakowicza, stanowiącym ważną próbę odtwarzania niszczonej przez dekady komunizmu oraz postkomunizmu prawdziwej świadomości historycznej Polaków. 

Odejścia, pożegnania, zmiany  
Mackiewiczowska nagroda wystartowała w roku 2002, ale jej jury objęło swym spojrzeniem całą produkcję wydawniczą od roku 2000 włącznie, dlatego zasadnie można powiedzieć, że Józef Mackiewicz patronuje polskim dokonaniom literackim XXI stulecia. W lipcu roku 2016 zmarł Włodzimierz Odojewski, który od samego początku był w jury nagrody. Miesiąc wcześniej przegrał z chorobą Włodzimierz „Włodek” Kuliński ze Sztokholmu, fundator jednego z wyróżnień.

11 listopada, przed ogłoszeniem werdyktu, uczestnicy tradycyjnego posiedzenia w dniu Święta Niepodległości pożegnali Obu Zmarłych minutą milczenia. Następnie Stanisław Michalkiewicz, sekretarz kapituły, powiadomił zebranych o jej rozszerzeniu. Do grona jurorów, którym po śmierci Marka Nowakowskiego przewodniczy krytyk i eseista Tomasz Burek, dokooptowano prof. dr. hab. Krzysztofa Dybciaka, UKSW, oraz prozaika Wacława Holewińskiego, dwukrotnego już (wyróżnienie i nagroda główna) laureata LNiJM.

Zmiany zaszły również w dwuosobowym gronie fundatorów, które opuścił niedawno Zbigniew Zarywski. Obok Jana Michała Małka, z Kaliforni, zasiada w nim teraz Dorota Boetcher, z Gdyni, dzięki czemu nagroda może trwać nadal w dotychczasowym kształcie. 

Konformista – współczesny wzorzec krytyka
Laureatką jednego z dwóch tegorocznych wyróżnień, została prof. Dorota Heck, z Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalizująca się w literaturze polskiej XX wieku. Jej „mała wielka książeczka” to zbiór ponad dwudziestu tekstów krytycznych, pisanych z pozycji tak niemodnych i niezależnych, że autorka miała kłopoty z ich drukiem w czasopismach. Część tych szkiców została opublikowana jedynie w sieci, i to pod pseudonimem Maria Tarczyńska.
 
– Już tytuł zbioru nazwanego „Recenzje bez cenzury” jest bardzo Mackiewiczowską deklaracją pisania bez presji zewnętrznej, pisania wolnego, niepodległego – orzekł prof. Maciej Urbanowski, UJ, któremu w piątkowy wieczór głosu użyczył sekretarz Stanisław Michalkiewicz, odczytując laudację za nieobecnego uczonego z Krakowa. –  W swych literackich afektach Dorota Heck kieruje się własnym gustem: krytycznie ocenia dominujący dziś w krytyce literackiej immoralizm, podkreśla znaczenie prawdy. 

Pośrednim dowodem, że poglądy inne niż obowiązujący w kręgach uniwersyteckich postmodernistyczny i „poprawnościowy” paradygmat wcale niełatwo upowszechnić, może być choćby fakt, że książkę literaturoznawczyni z Wrocławia wydało... lubelskie wydawnictwo muzyczne Polihymnia.
 
– Podstawowym problemem pozostaje dziś niezależność ocen w krytyce literackiej. Niewykluczone, że taka niezależność jest postrzegana jako śmieszność albo wręcz jako brak profesjonalizmu – ubolewała nad sytuacją wyróżniona autorka. 

Emocje pokolenia rozstrzelanych
Drugie wyróżnienie przypadło w udziale Piotrowi Semce za książkę „My, reakcja. Historia emocji antykomunistów w latach 1944-1956”.
W ocenie Mackiewiczowskiego jury, to obszerne, wymagające benedyktyńskiej cierpliwości opracowanie wypełnia istotną lukę w naszej historycznej narracji i jest przypomnieniem całego pokolenia Polaków, które sam autor nazwał pokoleniem rozstrzelanym.

– „My, reakcja” to opis losów i emocji rozbitków z Atlantydy, którzy nie mieli żadnego dobrego wyboru. Może właśnie stąd bierze się deklarowana postawa polemiczna Piotra Semki wobec historycznych rewizjonistów, którzy się ostatnio w polskiej historiografii pojawili – konkludował Rafał Ziemkiewicz.

Dziękując za wyróżnienie, autor powiedział, że jego ulubioną książką w dorobku Mackiewicza jest „Nie trzeba głośno mówić”. Semka podkreślił znaczącą rolę, jaką odgrywa zapis emocji jej bohaterów, złapanych w tryby historii, i wskazał na tę powieść jako inspirację czy warsztatową podpowiedź przy konstruowaniu własnego opracowania. 
   
– Zdarzyło mi się być przez parę lat fotoreporterem, dlatego często patrzę na zjawiska historyczne obrazami – mówił Semka. – Ludzie, po których przejechał się walec PRL-u nie mają zdjęć, tak jak nie mają ich Żydzi eliminowani po roku 1933 z oficjalnej przestrzeni życia w Niemczech. Natomiast los uśmiechnął się do ostatnich wolnych Polaków, tych z leśnych oddziałów, którzy może w przeczuciu rychłej zagłady często robili sobie zdjęcia. Te fotografie wpadły potem w ręce UB, ale przechowały się w archiwach, dzięki czemu Żołnierze Wyklęci mają dziś dla młodego pokolenia właśnie ich twarze.

– Książka miała być hołdem dla pokolenia moich rodziców – dodał jeszcze Piotr Semka, wzruszony wspomnieniem poczucia bezsilności tych wszystkich, którzy w czterech ścianach swych mieszkań mogli najwyżej polemizować z ekranem telewizora.

Diabeł i ład moralny
Wawrzyny XV edycji Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza przypadły w udziale Joannie Siedleckiej, za „Biografie odtajnione. Z archiwów literackich bezpieki”. Wraz z „Obławą” i „Kryptonimem Liryka” tworzą one trylogię, ukazującą działania aparatu represji PRL wobec środowiska literackiego, ich straszliwe, destrukcyjne skutki. „Biografie...” są z pewnością najdojrzalszą, świadomie konstruowaną, opartą o zróżnicowane źródła i najlepiej napisaną częścią tej trylogii.

O ile wcześniej Siedlecka podążała najczęściej tropem wyznaczonym przez stan zachowania poesbeckich archiwaliów, o tyle teraz autorka z dużym wyczuciem rekonstruuje przestrzeń aktywności twórczej oraz osobistego życia swych bohaterów, korzystając przy tym z wielu źródeł. Dokumenty osobiste, relacje bliskich i znajomych, w miarę potrzeby uzupełniane wiedzą operacyjną z archiwów, ukazują obraz odległy od tzw. wizerunku oficjalnego. Z reguły mniej lukrowany, ale pełniejszy, bardziej złożony, choć nieraz wręcz odrażający.

O tym konsekwentnym demaskowaniu pozornych autorytetów, kruszeniu fałszywych legend, mówił Stanisław Michalkiewicz, przypominając pisarską drogę Siedleckiej od „Czarnego ptasiora” aż po „Biografie odtajnione”.

– Oto Władysław Broniewski, wieszcz narodowy, dąb prasłowiański, którego partia w biały kaftan odziewa i do psychuszki odsyła – ironizował z właściwą sobie swadą laudator. – Albo postać spiżowa, Jerzy Zawieyski, zawodowy katolik, członek Rady Państwa, a taki zapamiętały w dewiacjach... Prawda nie zawsze ma postać przyjemną, bywa i straszna, ale nieraz trzeba spojrzeć Diabłu w oczy. 

Laureatka podziękowała jurorom i skierowała słowa uznania pod adresem Doroty Boetcher, nowej fundatorki.
  
– Nie piszę dla nagród – mówiła Siedlecka – bo gdyby mi szło o nagrody, zajęłabym się inną tematyką. Gdy jednak te nagrody przychodzą, stają się wzmocnieniem, zachętą do dalszej pracy.

Autorka „Biografii odtajnionych” przypomniała, że od lat zajmuje się losem polskich pisarzy w PRL-u. Represje władzy wobec niepokornych ludzi pióra: szpital psychiatryczny, więzienie, inwigilacja, podsłuchy, nasłani agenci. Złamane charaktery, tragedie osobiste, zniszczone życie.

– To nadal temat tabu, środowisko jest przeciwne rozliczeniom. A przecież byli tacy, którzy godzili się na współpracę i donosili na kolegów. Że ujawnianie nazwisk jest przykre? Tak, ale konieczne dla ładu moralnego.
 


 

Polecane