[Tylko u nas] Marek Budzisz: Wybory w Rosji. Jedna Rosja traci pomimo niedopuszczenia kandydatów opozycji

Wczoraj w wielu rosyjskich miastach i guberniach odbyły się wybory. Gdyby na sprawę spojrzeć ze statystycznego punktu widzenia to wybierano gubernatorów w 16 regionach, 4 przedstawicieli do rosyjskiego parlamentu (wakaty), radę miejską w Moskwie, oraz szereg rad regionalnych i lokalnych. Z politycznego punktu widzenia wyniki są dość niejednoznaczne, choć nie brak sensacji, co oznacza, że tak władza jak i opozycja będzie mówić o sukcesie. Wydaje się jednak, że to co się w Rosji wczoraj stało pokazuje, iż wydolność systemu kontroli politycznej zachowania wyborczego Rosjan już osiągnęła swe maksimum i w perspektywie dalszego pogarszania się nastrojów władze, o ile nie nastąpią zmiany, czekać mogą nieoczekiwane i nieprzyjemne niespodzianki.
/ pixabay.com
Póki co system jest nadal stabilny. Ostatnie wyniki wskazują, że wszyscy (16) kandydaci wysunięci przez obóz władzy na stanowiska gubernatorskie wygrali już w pierwszej turze. Jest to wynik lepszy niźli w roku ubiegłym, kiedy to miało miejsce kilka drugich tur, które w efekcie przyniosły sukces konkurentom Jednej Rosji. Teraz tak nie będzie, choć w najbardziej prestiżowej guberni petersburskiej wynik p.o. gubernatora Biegłowa daleki jest od takiego, który uznać można za triumfalny sukces. Agencja RIA Novosti informowała, że po przeliczeniu 93 % biuletynów ma on niemal 65 % głosów. Tylko, że należy pamiętać w tym kontekście o kilku kwestiach. Po pierwsze w północnej stolicy Rosji władze nie dopuściły do uczestnictwa w wyborach gubernatorskich żadnego liczącego się kontrkandydata. Nie mówię o przedstawicielach opozycji, ci nie mieli szans od samego początku, ale nawet co bardziej popularni politycy z partii opozycji systemowej albo zostali zniechęceni do startu, albo po prostu niedopuszczeni. Ostatnich z nich, który mógł zdobyć głosy, komunista Bortko zrezygnował ze startu w tygodniu poprzedzającym głosowanie w dość niejasnych okolicznościach po spotkaniu z Siergiejem Kirijenko, zastępcą szefa administracji prezydenta Putina, który „czuwa” nad wyborami w Rosji. Już obecnie rosyjska opozycja argumentuje, i że gdyby Biegłow miał jakiegokolwiek realnego konkurenta, to władze wyborów w Petersburgu nie wygrałyby. I mają rację. Na prowincji jednak obóz władzy trzyma się nadal dość mocno. Po drugie, wyborom w Petersburgu towarzyszyła rekordowa liczba informacji o naruszeniach procedur, dziwnych zachowaniach członków komisji, wypraszaniu obserwatorów etc. Innymi słowy mieliśmy do czynienia z używaniem resursu administracyjnego na masową skalę i z dość bezwstydnym fałszowaniem ich wyników w wielu miejscach. Niezależne kanały internetowe informowały nawet o wielu przypadkach, kiedy członkowie komisji, często mówiąc, że „nie będą w tym uczestniczyć” opuszczali lokale do głosowania.

Zastanawiająco późno zaczęły się pojawiać wyniki w systemie on – line, co też skłoniło wielu obserwatorów do formułowania hipotez, że władze „zastanawiają się” w jaki sposób pomóc Biegłowowi. W efekcie, jak uważa wielu obserwatorów wybrano „wariant Nowosybirski”, kiedy to w podobnych wyborach rok wcześniej sfałszowano wyniki głosowania. Wówczas na tyle nieudolnie, że wybory unieważniono, teraz najprawdopodobniej nic takiego nie będzie miało miejsca, choć legitymacja gubernatora Biegłowa jest bardzo słaba. I po trzecie warto zwrócić uwagę na dwie jeszcze sprawy. Otóż frekwencja w Petersburgu nie była imponująca – 23,69 % (wg. danych z godziny 18), pięć lat wcześniej w 2014 roku wynosiła ona 36,3 %. To pokazuje, że ludzie w coraz mniejszym stopniu chcą na wybory chodzić, które w gruncie rzeczy są teatrem i czysta formą. I wreszcie należy przypomnieć, że władza wydała przed petersburskim głosowaniem rekordowo dużo, zapowiedziała też znaczące inwestycje z koleją wielkich prędkości włącznie. A nie doprowadziło to do triumfu kandydata Jednej Rosji, a jedynie do dość dyskusyjnego zwycięstwa. To też istotna zmiana.

Z oczywistych względów najwięcej uwagi wzbudzały wybory do moskiewskiej Dumy, choć politycznie jest to ciało niewiele znaczące, ale ranga stolicy nadała toczącej się kampanii swój wymiar polityczny. I tu mamy sensację, choć raczej niewielkich rozmiarów. Kandydaci niezależni, a naprawdę przedstawiciele władzy, bo w Moskwie Jedna Rosja zrezygnowała z politycznych szyldów według informacji oficjalnych zdobyli 25 miejsc w 45 osobowym parlamencie rosyjskiej stolicy (w 2014 – 38). Inne informacje wskazują, że grupa szeroko rozumianej opozycji może być większa, byli nawet tacy, którzy twierdzili, że w jej zasięgu jest większość. Władza poniosła przynajmniej dwie bolesne prestiżowe porażki – według ostatnich informacji przegrał szef moskiewskich struktur Jednej Rosji Andriej Metelski oraz Waleria Kasamara, rektor Wyższej Szkoły Gospodarki, na wyborze której miało szczególnie zależeć merowi Sobianinowi. Liubow Sobol ze Sztabu Nawalnego napisała komentując wyniki wyborów w Moskwie, że łatwo sobie wyobrazić z jak ogromną przewagą wygraliby w swych okręgach wszyscy ci przedstawiciele opozycji, których w liczbie kilkunastu, władza nie dopuściła do uczestnictwa.

Moskiewskie wybory pokazują też skuteczność, choć ograniczoną, strategii Nawalnego, który wzywał do rozsądnego głosowania polegającego na oddaniu głosu przeciw obozowi władzy a jego ludzie zbudowali specjalny system elektroniczny, który rozsyłał wszystkim, którzy się zarejestrowali, wskazówki jak głosować. Strategia ta, choć krytykowana przez innych przedstawicieli opozycji, przyniosła sukces komunistom, bo oni zostali w wielu okręgach jedynymi kontrkandydatami wobec wysuniętych przez władzę, ale nie na tyle duży, że można byłoby uzyskać większość. Frekwencja była też niewielka, podobnie jak 5 lat temu w okolicach 20 %.

Najciekawsze jednak wybory przebiegły w kraju Chabarowskim w którym w ubiegłym roku wybory gubernatora wygrał Sergiej Furgal z partii Żyrinowskiego. Obecnie miały tam miejsce wybory do lokalnego parlamentu oraz uzupełniające do rosyjskiej Dumy Państwowej, na zwolnione przez Furgala miejsce. I te wybory pokazują prawdziwą naturę demokracji w Rosji, której kośćcem jest władza i zaangażowanie administracji. Piszę tak, bo ludzie Furgala zdominowali region, jego formacja zdobyła większość w lokalnym parlamencie, a do Dumy Państwowej wejdzie popierany przez gubernatora polityk z LDPR.

Profesor Grigori Gołosow, socjolog z Europejskiego Uniwersytetu w Petersburgu porównał głosy, które Jedna Rosja zdobyła w 2014 roku, z tymi, które padły na partię władzy obecnie. Są regiony (Tuwa, Tatarstan, Kabardyno- Bałkaria), gdzie obóz władzy nawet zyskał, ale w skali całego kraju strata jest pokaźna, bo wynosi 15,95 %, choć obóz władzy nadal ma 52,28 % średnio we wszystkim regionach gdzie odbywały się wybory. Szczególnie ciekawa sytuacja jest na Krymie, pokazuje ona zresztą też jakie zmiany, jeśli w ogóle, nastąpią w rosyjskiej polityce w najbliższych miesiącach. W Sewastopolu Jedna Rosja zdobyła 38,47 % głosów, komuniści niemal 19 %, partia Żyrinowskiego 18,46 %, eserzy 8,84 %. W pozostałej części półwyspu obóz władzy zdobył nieco więcej głosów, ale też nie przekroczył 50 %. Przypomnijmy, że wybory przeprowadzone po aneksji dały rosyjskiej partii władzy wynik na poziomie niemal 80 %. To najlepiej pokazuje jak szybko wyparował „rewolucyjny zapał i entuzjazm” w zderzeniu z realiami rosyjskiej biurokracji, ale też jak na osłabienie Jednej Rosji wpłynęły podziały w lokalnych elitach. W Sewastopolu „ludowy” mer miasta z 2014 roku Czełyj (ten który w swetrze podpisywał akt inkorporacji półwyspu na Kremlu) skonfliktował się z obecnie rządzącymi i wezwał do głosowania na inne opcje.

Warto jeszcze odnotować, co zostało już dostrzeżone, przez niektórych obserwatorów rosyjskiej sceny politycznej, że liberalne Jabłoko, w tym głosowaniu ma lepsze wyniki niźli we wcześniejszych wyborach. Oznacza to, że wieszczony przez wielu kres formacji Grigorija Jawlińskiego jeszcze zapewne nie nastąpi. Drugim elementem, na które zwraca się uwagę jest wyraźny napływ do Jabłoka nowego pokolenia rosyjskich liberałów, co zdaniem obserwatorów w najbliższym czasie oznaczać będzie zaostrzenie sporu o przywództwo w partii.

Gdyby chcieć podsumować polityczny wymiar zakończonym właśnie w Rosji wyborów, to można byłoby napisać, że władza nadal kontroluje sytuację. Co prawda „dokręciła śrubę” do maksimum, wyrzucając z uczestnictwa w rywalizacji wszystkich, którzy mogliby realnie zagrozić popieranym przez nią kandydatom, ale realnej władzy nie oddaje nigdzie. Na prowincji, tak jak w Chabarowsku, czy na Krymie, sytuacja się komplikuje, bo lokalne elity dzielą się, konfliktują i szukają nowych aliantów a ludzie na tle ogólnego niezadowolenia z sytuacji w kraju są skłonni poprzeć nowe układy. Czy będą one lepsze od obecnych to nie jest wcale powiedziane. Z punktu widzenia Kremla, system władzy nadal trzyma się nieźle, opozycja jest słaba i nie stanowi politycznego (raczej symboliczne) zagrożenia. To wszystko  nie oznacza jednak, że w administracji rosyjskiego prezydenta mogą otwierać szampana, bo sytuacja robi się coraz bardziej złożona, resurs administracyjny, który jeszcze działał w tych wyborach nie wiadomo czy będzie skuteczny w następnych, których skala będzie zresztą większa, a problemy są nadal nierozwiązane. Opozycja zdobyła punkty, przede wszystkim będąc w stanie narzucić swą narrację na temat powodów dla których władza uniemożliwiła jej udział w wyborach. Teraz o rozwoju wewnętrznej sytuacji w Rosji w najbliższych miesiącach będzie decydowała gospodarka i gry w obrębie obozu władzy. Na obydwu tych polach będzie się wiele działo, szczególnie uważnie warto obserwować, ten drugi obszar.

Marek Budzisz
 

 

POLECANE
Zabójstwo taksówkarza w Giżycku. Szokujące ustalenia z ostatniej chwili
Zabójstwo taksówkarza w Giżycku. Szokujące ustalenia

78-letni taksówkarz został zamordowany w noc sylwestrową w Giżycku w woj. warmińsko-mazurskim – informuje w czwartek rano RMF FM.

Pilny komunikat dla kierowców. Wszystkie drogi krajowe są przejezdne z ostatniej chwili
Pilny komunikat dla kierowców. Wszystkie drogi krajowe są przejezdne

W czwartek rano wszystkie drogi krajowe są przejezdne – poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Nocą na drogach pracowało ponad 1,3 tys. jednostek sprzętu do zimowego utrzymania.

Karol Nawrocki: Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy wideo
Karol Nawrocki: Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy

„Wypowiadam te słowa z poczuciem wielkiego zaszczytu i wdzięczności, ale i odpowiedzialności – bo ten urząd nie jest nagrodą, jest przede wszystkim zobowiązaniem” - mówił prezydent Karol Nawrocki.

Jan Krzysztof Ardanowski: Żądałem i żądam skierowania sprawy do sądu tylko u nas
Jan Krzysztof Ardanowski: Żądałem i żądam skierowania sprawy do sądu

„Prokuratorzy od praktycznie 6 lat prowadzą śledztwo, które wcześniej prowadziło je Centralne Biuro Antykorupcyjne. Dla mnie cała sprawa ma cel polityczny, mianowicie Kamiński i Wąsik wymyślili nieistniejącą aferę po to, by zamknąć mi usta, bym nie wypowiadał się w sprawach politycznych, a tym bardziej, bym nie wyrażał się krytycznie o polityce Prawa i Sprawiedliwości, a może i prezesa Kaczyńskiego” - mówi portalowi Tysol.pl Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa.

Akt oskarżenia przeciwko działaczowi Ruchu Obrony Granic Robertowi B. z ostatniej chwili
Akt oskarżenia przeciwko działaczowi Ruchu Obrony Granic Robertowi B.

Prokurator skierował w środę do sądu akt oskarżenia przeciwko działaczowi Ruchu Obrony Granic Robertowi B., któremu zarzucił cztery przestępstwa, w tym znieważenie funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej – podała w środę Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim.

Pociąg „Mazury” utknął w Nidzicy. Oblodzone drzewa runęły na linię trakcyjną z ostatniej chwili
Pociąg „Mazury” utknął w Nidzicy. Oblodzone drzewa runęły na linię trakcyjną

Zerwana sieć trakcyjna i unieruchomiony skład PKP Intercity. Pasażerowie pociągu „Mazury” zostali ewakuowani, a ruch kolejowy na ważnej trasie wstrzymano bez podania terminu wznowienia.

Grafzero: Najlepsze i najgorsze książki 2025! z ostatniej chwili
Grafzero: Najlepsze i najgorsze książki 2025!

Grafzero vlog literacki o najlepszych i najgorszych książkach 2025. Co się udało, co w przyszłym roku, jak wyszedł start wydawnictwa Centryfuga?

Tusk podczas sztabu kryzysowego o „niedobrych numerach” pogody. Rząd szykuje się na czarne scenariusze z ostatniej chwili
Tusk podczas sztabu kryzysowego o „niedobrych numerach” pogody. Rząd szykuje się na czarne scenariusze

Rząd zakłada najgorsze scenariusze, a służby zostały postawione w stan zwiększonej gotowości. Podczas sztabu kryzysowego Donald Tusk przyznał, że pogoda „wykręciła niedobre numery”, a sytuacja w części kraju nadal pozostaje poważna.

Energiewende na zakręcie. Deutsche Bank apeluje o zmianę kursu tylko u nas
Energiewende na zakręcie. Deutsche Bank apeluje o zmianę kursu

Deutsche Bank ostrzega, że niemiecka transformacja energetyczna Energiewende nie przebiega zgodnie z planem. W nowym raporcie bank wskazuje, że bez korekty polityki energetycznej, lepszego dopasowania OZE do sieci i magazynów oraz kontroli kosztów, Niemcy nie osiągną neutralności klimatycznej w 2045 roku, a ceny energii pozostaną wysokie.

W Elblągu ogłoszono pogotowie powodziowe. Służby w gotowości z ostatniej chwili
W Elblągu ogłoszono pogotowie powodziowe. Służby w gotowości

Sytuacja hydrologiczna na północy Polski staje się coraz poważniejsza. Obowiązują ostrzeżenia III stopnia, wprowadzono pogotowie przeciwpowodziowe, a służby monitorują poziomy wód na kluczowych rzekach i zbiornikach.

REKLAMA

[Tylko u nas] Marek Budzisz: Wybory w Rosji. Jedna Rosja traci pomimo niedopuszczenia kandydatów opozycji

Wczoraj w wielu rosyjskich miastach i guberniach odbyły się wybory. Gdyby na sprawę spojrzeć ze statystycznego punktu widzenia to wybierano gubernatorów w 16 regionach, 4 przedstawicieli do rosyjskiego parlamentu (wakaty), radę miejską w Moskwie, oraz szereg rad regionalnych i lokalnych. Z politycznego punktu widzenia wyniki są dość niejednoznaczne, choć nie brak sensacji, co oznacza, że tak władza jak i opozycja będzie mówić o sukcesie. Wydaje się jednak, że to co się w Rosji wczoraj stało pokazuje, iż wydolność systemu kontroli politycznej zachowania wyborczego Rosjan już osiągnęła swe maksimum i w perspektywie dalszego pogarszania się nastrojów władze, o ile nie nastąpią zmiany, czekać mogą nieoczekiwane i nieprzyjemne niespodzianki.
/ pixabay.com
Póki co system jest nadal stabilny. Ostatnie wyniki wskazują, że wszyscy (16) kandydaci wysunięci przez obóz władzy na stanowiska gubernatorskie wygrali już w pierwszej turze. Jest to wynik lepszy niźli w roku ubiegłym, kiedy to miało miejsce kilka drugich tur, które w efekcie przyniosły sukces konkurentom Jednej Rosji. Teraz tak nie będzie, choć w najbardziej prestiżowej guberni petersburskiej wynik p.o. gubernatora Biegłowa daleki jest od takiego, który uznać można za triumfalny sukces. Agencja RIA Novosti informowała, że po przeliczeniu 93 % biuletynów ma on niemal 65 % głosów. Tylko, że należy pamiętać w tym kontekście o kilku kwestiach. Po pierwsze w północnej stolicy Rosji władze nie dopuściły do uczestnictwa w wyborach gubernatorskich żadnego liczącego się kontrkandydata. Nie mówię o przedstawicielach opozycji, ci nie mieli szans od samego początku, ale nawet co bardziej popularni politycy z partii opozycji systemowej albo zostali zniechęceni do startu, albo po prostu niedopuszczeni. Ostatnich z nich, który mógł zdobyć głosy, komunista Bortko zrezygnował ze startu w tygodniu poprzedzającym głosowanie w dość niejasnych okolicznościach po spotkaniu z Siergiejem Kirijenko, zastępcą szefa administracji prezydenta Putina, który „czuwa” nad wyborami w Rosji. Już obecnie rosyjska opozycja argumentuje, i że gdyby Biegłow miał jakiegokolwiek realnego konkurenta, to władze wyborów w Petersburgu nie wygrałyby. I mają rację. Na prowincji jednak obóz władzy trzyma się nadal dość mocno. Po drugie, wyborom w Petersburgu towarzyszyła rekordowa liczba informacji o naruszeniach procedur, dziwnych zachowaniach członków komisji, wypraszaniu obserwatorów etc. Innymi słowy mieliśmy do czynienia z używaniem resursu administracyjnego na masową skalę i z dość bezwstydnym fałszowaniem ich wyników w wielu miejscach. Niezależne kanały internetowe informowały nawet o wielu przypadkach, kiedy członkowie komisji, często mówiąc, że „nie będą w tym uczestniczyć” opuszczali lokale do głosowania.

Zastanawiająco późno zaczęły się pojawiać wyniki w systemie on – line, co też skłoniło wielu obserwatorów do formułowania hipotez, że władze „zastanawiają się” w jaki sposób pomóc Biegłowowi. W efekcie, jak uważa wielu obserwatorów wybrano „wariant Nowosybirski”, kiedy to w podobnych wyborach rok wcześniej sfałszowano wyniki głosowania. Wówczas na tyle nieudolnie, że wybory unieważniono, teraz najprawdopodobniej nic takiego nie będzie miało miejsca, choć legitymacja gubernatora Biegłowa jest bardzo słaba. I po trzecie warto zwrócić uwagę na dwie jeszcze sprawy. Otóż frekwencja w Petersburgu nie była imponująca – 23,69 % (wg. danych z godziny 18), pięć lat wcześniej w 2014 roku wynosiła ona 36,3 %. To pokazuje, że ludzie w coraz mniejszym stopniu chcą na wybory chodzić, które w gruncie rzeczy są teatrem i czysta formą. I wreszcie należy przypomnieć, że władza wydała przed petersburskim głosowaniem rekordowo dużo, zapowiedziała też znaczące inwestycje z koleją wielkich prędkości włącznie. A nie doprowadziło to do triumfu kandydata Jednej Rosji, a jedynie do dość dyskusyjnego zwycięstwa. To też istotna zmiana.

Z oczywistych względów najwięcej uwagi wzbudzały wybory do moskiewskiej Dumy, choć politycznie jest to ciało niewiele znaczące, ale ranga stolicy nadała toczącej się kampanii swój wymiar polityczny. I tu mamy sensację, choć raczej niewielkich rozmiarów. Kandydaci niezależni, a naprawdę przedstawiciele władzy, bo w Moskwie Jedna Rosja zrezygnowała z politycznych szyldów według informacji oficjalnych zdobyli 25 miejsc w 45 osobowym parlamencie rosyjskiej stolicy (w 2014 – 38). Inne informacje wskazują, że grupa szeroko rozumianej opozycji może być większa, byli nawet tacy, którzy twierdzili, że w jej zasięgu jest większość. Władza poniosła przynajmniej dwie bolesne prestiżowe porażki – według ostatnich informacji przegrał szef moskiewskich struktur Jednej Rosji Andriej Metelski oraz Waleria Kasamara, rektor Wyższej Szkoły Gospodarki, na wyborze której miało szczególnie zależeć merowi Sobianinowi. Liubow Sobol ze Sztabu Nawalnego napisała komentując wyniki wyborów w Moskwie, że łatwo sobie wyobrazić z jak ogromną przewagą wygraliby w swych okręgach wszyscy ci przedstawiciele opozycji, których w liczbie kilkunastu, władza nie dopuściła do uczestnictwa.

Moskiewskie wybory pokazują też skuteczność, choć ograniczoną, strategii Nawalnego, który wzywał do rozsądnego głosowania polegającego na oddaniu głosu przeciw obozowi władzy a jego ludzie zbudowali specjalny system elektroniczny, który rozsyłał wszystkim, którzy się zarejestrowali, wskazówki jak głosować. Strategia ta, choć krytykowana przez innych przedstawicieli opozycji, przyniosła sukces komunistom, bo oni zostali w wielu okręgach jedynymi kontrkandydatami wobec wysuniętych przez władzę, ale nie na tyle duży, że można byłoby uzyskać większość. Frekwencja była też niewielka, podobnie jak 5 lat temu w okolicach 20 %.

Najciekawsze jednak wybory przebiegły w kraju Chabarowskim w którym w ubiegłym roku wybory gubernatora wygrał Sergiej Furgal z partii Żyrinowskiego. Obecnie miały tam miejsce wybory do lokalnego parlamentu oraz uzupełniające do rosyjskiej Dumy Państwowej, na zwolnione przez Furgala miejsce. I te wybory pokazują prawdziwą naturę demokracji w Rosji, której kośćcem jest władza i zaangażowanie administracji. Piszę tak, bo ludzie Furgala zdominowali region, jego formacja zdobyła większość w lokalnym parlamencie, a do Dumy Państwowej wejdzie popierany przez gubernatora polityk z LDPR.

Profesor Grigori Gołosow, socjolog z Europejskiego Uniwersytetu w Petersburgu porównał głosy, które Jedna Rosja zdobyła w 2014 roku, z tymi, które padły na partię władzy obecnie. Są regiony (Tuwa, Tatarstan, Kabardyno- Bałkaria), gdzie obóz władzy nawet zyskał, ale w skali całego kraju strata jest pokaźna, bo wynosi 15,95 %, choć obóz władzy nadal ma 52,28 % średnio we wszystkim regionach gdzie odbywały się wybory. Szczególnie ciekawa sytuacja jest na Krymie, pokazuje ona zresztą też jakie zmiany, jeśli w ogóle, nastąpią w rosyjskiej polityce w najbliższych miesiącach. W Sewastopolu Jedna Rosja zdobyła 38,47 % głosów, komuniści niemal 19 %, partia Żyrinowskiego 18,46 %, eserzy 8,84 %. W pozostałej części półwyspu obóz władzy zdobył nieco więcej głosów, ale też nie przekroczył 50 %. Przypomnijmy, że wybory przeprowadzone po aneksji dały rosyjskiej partii władzy wynik na poziomie niemal 80 %. To najlepiej pokazuje jak szybko wyparował „rewolucyjny zapał i entuzjazm” w zderzeniu z realiami rosyjskiej biurokracji, ale też jak na osłabienie Jednej Rosji wpłynęły podziały w lokalnych elitach. W Sewastopolu „ludowy” mer miasta z 2014 roku Czełyj (ten który w swetrze podpisywał akt inkorporacji półwyspu na Kremlu) skonfliktował się z obecnie rządzącymi i wezwał do głosowania na inne opcje.

Warto jeszcze odnotować, co zostało już dostrzeżone, przez niektórych obserwatorów rosyjskiej sceny politycznej, że liberalne Jabłoko, w tym głosowaniu ma lepsze wyniki niźli we wcześniejszych wyborach. Oznacza to, że wieszczony przez wielu kres formacji Grigorija Jawlińskiego jeszcze zapewne nie nastąpi. Drugim elementem, na które zwraca się uwagę jest wyraźny napływ do Jabłoka nowego pokolenia rosyjskich liberałów, co zdaniem obserwatorów w najbliższym czasie oznaczać będzie zaostrzenie sporu o przywództwo w partii.

Gdyby chcieć podsumować polityczny wymiar zakończonym właśnie w Rosji wyborów, to można byłoby napisać, że władza nadal kontroluje sytuację. Co prawda „dokręciła śrubę” do maksimum, wyrzucając z uczestnictwa w rywalizacji wszystkich, którzy mogliby realnie zagrozić popieranym przez nią kandydatom, ale realnej władzy nie oddaje nigdzie. Na prowincji, tak jak w Chabarowsku, czy na Krymie, sytuacja się komplikuje, bo lokalne elity dzielą się, konfliktują i szukają nowych aliantów a ludzie na tle ogólnego niezadowolenia z sytuacji w kraju są skłonni poprzeć nowe układy. Czy będą one lepsze od obecnych to nie jest wcale powiedziane. Z punktu widzenia Kremla, system władzy nadal trzyma się nieźle, opozycja jest słaba i nie stanowi politycznego (raczej symboliczne) zagrożenia. To wszystko  nie oznacza jednak, że w administracji rosyjskiego prezydenta mogą otwierać szampana, bo sytuacja robi się coraz bardziej złożona, resurs administracyjny, który jeszcze działał w tych wyborach nie wiadomo czy będzie skuteczny w następnych, których skala będzie zresztą większa, a problemy są nadal nierozwiązane. Opozycja zdobyła punkty, przede wszystkim będąc w stanie narzucić swą narrację na temat powodów dla których władza uniemożliwiła jej udział w wyborach. Teraz o rozwoju wewnętrznej sytuacji w Rosji w najbliższych miesiącach będzie decydowała gospodarka i gry w obrębie obozu władzy. Na obydwu tych polach będzie się wiele działo, szczególnie uważnie warto obserwować, ten drugi obszar.

Marek Budzisz
 


 

Polecane