Romuald Szeremietiew: Przeszkolenie wojskowe obywateli. Jak to zrobić i po co?

Wraz z ogłoszeniem decyzji o stworzeniu Wojsk Obrony Terytorialnej pojawił się problem przeszkolenia wojskowego obywateli. WOT nie mogą przecież powstać (50 tys. żołnierzy) w rezultacie „przenosin” żołnierzy z wojsk operacyjnych. Mamy jednak poważniejszy problem. W razie zagrożenia wojennego trzeba będzie przeprowadzić mobilizację, aby zwiększyć stany osobowe armii (w 1939 r. zwiększono pięciokrotnie). Polska dysponuje dużą liczbą mężczyzn, którzy mogliby chwycić za broń, ale kilka milionów Polaków nie ma żadnego przeszkolenia wojskowego.
/ screen YouTube
Rząd PO-PSL przed laty zawiesił pobór do wojska i zlikwidował Zasadniczą Służbę Wojskową tym samym przerwał proces szkolenia rezerw. A ponieważ ten stan trwa nadal więc liczba „bezbronnych”, bo bez przeszkolenia wojskowego, nadal rośnie. MON zabiega o to, aby do służby w OT zgłaszali się ochotnicy. Zapowiedziano też wprowadzenie jakiegoś szkolenia wojskowego w szkołach średnich. Mam wątpliwość, czy tym sposobem da się rozwiązać problem powszechnego przeszkolenia wojskowego obywateli.

Prawie dekadę temu (5 sierpnia 2008) opublikowałem tekst:

ZAWIESZONY OBOWIĄZEK. 

Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich ogłosił koniec poboru do wojska. Mamy mieć armię zawodową, profesjonalną, liczącą 120 tys. żołnierzy, która będzie Polski bronić przed zagrożeniami. Premier Donald Tusk przemawiając do żołnierzy składających przysięgę na krakowskim rynku użył wpadającego w ucho kalamburu o armii z wyboru, a nie z poboru. I w zasadzie do tego można by sprowadzić całość dyskusji o problemie armii zawodowej. Tymczasem Konstytucja RP mówi w art. 26: „Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic.” Minister obrony i paru innych „strategów” zapewniają nas, że Polsce nic nie grozi bowiem Polska jest w NATO. Konstytucja nie mówi jednak, że NATO ma obowiązek zapewnić państwu polskiemu ochronę. Mają to zrobić siły zbrojne RP. Czy tworzona właśnie armia zawodowa sprosta temu zadaniu?

Do czego jest potrzebna armia zawodowa można usłyszeć od zachodnich ekspertów. Otóż: „Armia zawodowa jest dostosowana do dzisiejszych wyzwań strategicznych i bojowych. W zagranicznych operacjach, których celem jest na przykład obalenie jakiegoś reżimu w Trzecim Świecie czy wytropienie terrorystów, sprawdza się dużo lepiej.” Dużo lepiej niż wojsko z poboru podkreśla brytyjski ekspert Amyas Godfrey. Jednak gdyby doszło do klasycznego konfliktu, np. agresji jednego z sąsiadów, wówczas sama armia zawodowa nie wystarczy. Godfrey radzi, by w takim przypadku „zawodowcy” powstrzymywali napór wroga do czasu, aż zostaną zmobilizowane rezerwy i przerzuci się je na front. A więc w razie zagrożenia niepodległości i granic trzeba będzie wezwać pod broń obywateli, którzy nie są żołnierzami zawodowymi. Powstanie wówczas problem skąd wziąć na wojnę żołnierzy rezerwy, jeśli wcześniej nie szkolono ludzi w posługiwaniu się bronią? Minister Klich twierdzi, że nakłady na takie szkolenie są działaniem „nieekonomicznym” – „To wielkie marnotrawienie środków, bo żołnierz przychodzi do zasadniczej służby na 9 miesięcy i na tak krótki czas jego służby idą wielkie środki.” Minister chyba nie wie, że w rezultacie tego „marnotrawstwa” armia otrzymuje rezerwistę, którego w czasie konfliktu wojennego będzie można wysłać na front.
W Europie są państwa posiadające armie zawodowe i takie, które preferują armie z poboru. Przy czym kryterium tego podziału nie jest zacofanie militarne danego kraju skoro wojsko z poboru mają, Austria, Dania, Estonia, Finlandia, Norwegia, Szwajcaria, Turcja.
Decyzja o rezygnacji z obowiązkowej służby wojskowej powinna wynikać z oceny zarówno położenia geopolitycznego (sąsiedzi) jak i geostrategicznego (co trzeba będzie bronić w razie wojny). Jeśli uznamy, że w przypadku naszego państwa można wykluczyć bezpośrednie zagrożenie wojenne, a jedynym wariantem użycia sił zbrojnych jest wpieranie sojuszników poza granicami kraju, to można znieść obowiązek służby wojskowej. Jeśli na granicach państwa znajdują się jakieś obszary niestabilne lub generujące zagrożenia wojenne to armia narodowa i obowiązek służby w wojsku są konieczne.

Polska nie ma takiego położenia jak Wielka Brytania, Włochy, czy Hiszpania. W tej mierze bliżej nam chyba do Norwegii, Finlandii i Turcji. Nie wolno zapominać, że dziś silniejszą armią od Polski dysponuje zdaje się Białoruś. I chociaż nie tylko Polacy słyszą pogróżki ze strony rosyjskich generałów, to jednak z Kaliningradu dużo bliżej do Warszawy, niż do Paryża czy Madrytu. W Stanach Zjednoczonych w okresie pokoju wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani, aby w razie konieczności powołać ich do wojska, przeszkolić i wysłać na front. Tak ma też być w Polsce. Tyle że Polska to nie USA. Amerykanie mają dużą armię zawodową i krajowy komponent sił zbrojnych (Gwardia Narodowa), umożliwiający w razie konieczności masowe szkolenie rezerw. USA graniczą z Kanadą, Meksykiem i dwoma oceanami, a więc nie występuje groźba bezpośredniego ataku wojsk agresora. W przypadku Polski jest inaczej. Nie będzie dużej armii zawodowej, jest dużo gorsze położenie geostrategiczne i w razie wojny nie będzie czasu na szkolenie rezerw. A więc nie stać Polski na armię zawodową.

O tym jakie znaczenie ma powszechna służba wojskowa obywateli dla bezpieczeństwa państwa wskazuje też Konstytucja RP. Wśród obowiązków ciążących na obywatelach jest ustanowiony „powszechny obowiązek obrony” („Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny”, art. 85 p. 1). A w punkcie 2 tego artykułu dodano: „Zakres obowiązku służby wojskowej określa ustawa”. Ten zakres znajdujemy w ustawie „o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej” która w art. 1. stwierdza: „Obrona Ojczyzny jest sprawą i obowiązkiem wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej”. Zastanawiam się w jaki sposób MON chce wykonać obowiązek powszechnej obrony rezygnując ze służby wojskowej obywateli. Zapewne jakimś unikiem przed kolizją z normą konstytucyjną jest przyjęta w MON formuła „zawieszenia”, a nie zniesienia poboru. Ciekawe jednak jak zostanie nazwana nowa ustawa o służbie wojskowej, czy w art. 1. tej nowej ustawy przeczytamy, że obrona Ojczyzny nie jest obowiązkiem każdego obywatela, a tylko tego, który zdecyduje się na zawodową służbę w wojsku? Zresztą może takiej ustawy wcale nie będzie bowiem na stronie internetowej MON można przeczytać, że „Sejm pracuje w tej chwili nad tzw. małą nowelizacją ustaw o powszechnym obowiązku obrony”.

Optymistyczne w tym wszystkim jest tylko jedno, co zostało zawieszone, to można też odwiesić.
--------------
PS. Jak na razie (w 2017 r.) jednak nie można. 
Pobór do wojska przywrócono na Litwie i w Szwecji, Austriacy w referendum nie zgodzili się na likwidację poboru.

 

POLECANE
Nadchodzą arktyczne mrozy. Nawet -25 st. C z ostatniej chwili
Nadchodzą arktyczne mrozy. Nawet -25 st. C

– Najbliższe dni będą pogodne i zimne. Na zachodzie stosunkowo ciepło, temperatura nie powinna spaść poniżej minus 5 st. C. Na wschodzie zdecydowanie zimniej, termometry mogą tam wskazać minus 18 st. C, a lokalnie na Podkarpaciu nawet minus 25 st. C – powiedział synoptyk IMGW Piotr Szewczak.

Poseł PiS przekazał smutne wieści. Nie żyje Sławomir Sadowski z ostatniej chwili
Poseł PiS przekazał smutne wieści. Nie żyje Sławomir Sadowski

W wieku 77 lat zmarł Sławomir Sadowski były wicewojewoda warmińsko-mazurski i senator dwóch kadencji. Nauczyciel i samorządowiec związany z Elblągiem zmarł po ciężkiej chorobie – poinformował PAP poseł PiS Andrzej Śliwka.

USA nie mają wyjścia, muszą kontrolować Grenlandię tylko u nas
USA nie mają wyjścia, muszą kontrolować Grenlandię

Grenlandia jest newralgicznym obszarem, na który łakomym okiem spoglądają i Rosja i Chiny. Jeżeli Stany Zjednoczone nie chcą, aby dostała się pod rosyjskie czy chińskie wpływy, to muszą zapewnić jej bezpieczeństwo.

Energetyczna sensacja w Szaflarach. Odwiert bije prognozy z ostatniej chwili
Energetyczna sensacja w Szaflarach. Odwiert bije prognozy

Najnowszy odwiert geotermalny w Szaflarach ma znacznie wyższy potencjał złoża niż zakładano. Gmina może zrobić coś, czego nikt wcześniej nie zrobił.

Łukasz Jasina: W sprawie Grenlandii głos odrębny tylko u nas
Łukasz Jasina: W sprawie Grenlandii głos odrębny

Iskrzy się w polskim internecie od szabel wirtualnych i pojedynków. Ci z nasz dla których imię Trumpa jest święte walczą z duńskim kolonializmem i imperializmem, w pełni popierając opinie że Grenlandia może znaleźć się pod kontrolą USA (tak jakby nie była militarnie pod nią od 1941 roku. Inni - ci bar-dziej euroentuzjastyczni oczywiście chcą (równie wirtualnie) bronić Grenlandii. Z realistycznego punktu widzenia obydwa takie sposoby myślenia są nie co śmieszne.

Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy Warszawy muszą przygotować się na planowane przerwy w dostawie prądu. Sprawdź, gdzie w styczniu 2026 r. nastąpią wyłączenia.

Prezydenckie weto. Polacy ocenili decyzję Karola Nawrockiego z ostatniej chwili
Prezydenckie weto. Polacy ocenili decyzję Karola Nawrockiego

Prezydent Karol Nawrocki zablokował wdrożenie unijnych przepisów DSA w Polsce. Co sądzą o tym Polacy?

Potomkowie niemieckich nazistów dogadali się z potomkami niemieckich nazistów kosztem Europy tylko u nas
Potomkowie niemieckich nazistów dogadali się z potomkami niemieckich nazistów kosztem Europy

Nie jest tajemnicą, że duża część elity politycznej Niemiec posiada nazistowską proweniencję. Nie jest również tajemnicą, że naziści uciekali do Ameryki Południowej po II wojnie światowej.

Wybory na szefa Koalicji Obywatelskiej. Minął termin zgłaszania kandydatów z ostatniej chwili
Wybory na szefa Koalicji Obywatelskiej. Minął termin zgłaszania kandydatów

W wyborach na przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej wystartuje jeden kandydat - obecny lider partii, premier Donald Tusk. Termin zgłaszania kandydatów minął w sobotę o północy.

Trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham. Książę William nie przebierał w słowach z ostatniej chwili
Trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham. Książę William nie przebierał w słowach

Książę Harry powiedział, że czuje odpowiedzialność za Charlotte i Louisa – dzieci księcia Wiliama. Twierdzi, że William jasno mu odparł, że dzieci nie są jego sprawą.

REKLAMA

Romuald Szeremietiew: Przeszkolenie wojskowe obywateli. Jak to zrobić i po co?

Wraz z ogłoszeniem decyzji o stworzeniu Wojsk Obrony Terytorialnej pojawił się problem przeszkolenia wojskowego obywateli. WOT nie mogą przecież powstać (50 tys. żołnierzy) w rezultacie „przenosin” żołnierzy z wojsk operacyjnych. Mamy jednak poważniejszy problem. W razie zagrożenia wojennego trzeba będzie przeprowadzić mobilizację, aby zwiększyć stany osobowe armii (w 1939 r. zwiększono pięciokrotnie). Polska dysponuje dużą liczbą mężczyzn, którzy mogliby chwycić za broń, ale kilka milionów Polaków nie ma żadnego przeszkolenia wojskowego.
/ screen YouTube
Rząd PO-PSL przed laty zawiesił pobór do wojska i zlikwidował Zasadniczą Służbę Wojskową tym samym przerwał proces szkolenia rezerw. A ponieważ ten stan trwa nadal więc liczba „bezbronnych”, bo bez przeszkolenia wojskowego, nadal rośnie. MON zabiega o to, aby do służby w OT zgłaszali się ochotnicy. Zapowiedziano też wprowadzenie jakiegoś szkolenia wojskowego w szkołach średnich. Mam wątpliwość, czy tym sposobem da się rozwiązać problem powszechnego przeszkolenia wojskowego obywateli.

Prawie dekadę temu (5 sierpnia 2008) opublikowałem tekst:

ZAWIESZONY OBOWIĄZEK. 

Minister Obrony Narodowej Bogdan Klich ogłosił koniec poboru do wojska. Mamy mieć armię zawodową, profesjonalną, liczącą 120 tys. żołnierzy, która będzie Polski bronić przed zagrożeniami. Premier Donald Tusk przemawiając do żołnierzy składających przysięgę na krakowskim rynku użył wpadającego w ucho kalamburu o armii z wyboru, a nie z poboru. I w zasadzie do tego można by sprowadzić całość dyskusji o problemie armii zawodowej. Tymczasem Konstytucja RP mówi w art. 26: „Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic.” Minister obrony i paru innych „strategów” zapewniają nas, że Polsce nic nie grozi bowiem Polska jest w NATO. Konstytucja nie mówi jednak, że NATO ma obowiązek zapewnić państwu polskiemu ochronę. Mają to zrobić siły zbrojne RP. Czy tworzona właśnie armia zawodowa sprosta temu zadaniu?

Do czego jest potrzebna armia zawodowa można usłyszeć od zachodnich ekspertów. Otóż: „Armia zawodowa jest dostosowana do dzisiejszych wyzwań strategicznych i bojowych. W zagranicznych operacjach, których celem jest na przykład obalenie jakiegoś reżimu w Trzecim Świecie czy wytropienie terrorystów, sprawdza się dużo lepiej.” Dużo lepiej niż wojsko z poboru podkreśla brytyjski ekspert Amyas Godfrey. Jednak gdyby doszło do klasycznego konfliktu, np. agresji jednego z sąsiadów, wówczas sama armia zawodowa nie wystarczy. Godfrey radzi, by w takim przypadku „zawodowcy” powstrzymywali napór wroga do czasu, aż zostaną zmobilizowane rezerwy i przerzuci się je na front. A więc w razie zagrożenia niepodległości i granic trzeba będzie wezwać pod broń obywateli, którzy nie są żołnierzami zawodowymi. Powstanie wówczas problem skąd wziąć na wojnę żołnierzy rezerwy, jeśli wcześniej nie szkolono ludzi w posługiwaniu się bronią? Minister Klich twierdzi, że nakłady na takie szkolenie są działaniem „nieekonomicznym” – „To wielkie marnotrawienie środków, bo żołnierz przychodzi do zasadniczej służby na 9 miesięcy i na tak krótki czas jego służby idą wielkie środki.” Minister chyba nie wie, że w rezultacie tego „marnotrawstwa” armia otrzymuje rezerwistę, którego w czasie konfliktu wojennego będzie można wysłać na front.
W Europie są państwa posiadające armie zawodowe i takie, które preferują armie z poboru. Przy czym kryterium tego podziału nie jest zacofanie militarne danego kraju skoro wojsko z poboru mają, Austria, Dania, Estonia, Finlandia, Norwegia, Szwajcaria, Turcja.
Decyzja o rezygnacji z obowiązkowej służby wojskowej powinna wynikać z oceny zarówno położenia geopolitycznego (sąsiedzi) jak i geostrategicznego (co trzeba będzie bronić w razie wojny). Jeśli uznamy, że w przypadku naszego państwa można wykluczyć bezpośrednie zagrożenie wojenne, a jedynym wariantem użycia sił zbrojnych jest wpieranie sojuszników poza granicami kraju, to można znieść obowiązek służby wojskowej. Jeśli na granicach państwa znajdują się jakieś obszary niestabilne lub generujące zagrożenia wojenne to armia narodowa i obowiązek służby w wojsku są konieczne.

Polska nie ma takiego położenia jak Wielka Brytania, Włochy, czy Hiszpania. W tej mierze bliżej nam chyba do Norwegii, Finlandii i Turcji. Nie wolno zapominać, że dziś silniejszą armią od Polski dysponuje zdaje się Białoruś. I chociaż nie tylko Polacy słyszą pogróżki ze strony rosyjskich generałów, to jednak z Kaliningradu dużo bliżej do Warszawy, niż do Paryża czy Madrytu. W Stanach Zjednoczonych w okresie pokoju wszyscy obywatele zdolni do służby wojskowej są rejestrowani, aby w razie konieczności powołać ich do wojska, przeszkolić i wysłać na front. Tak ma też być w Polsce. Tyle że Polska to nie USA. Amerykanie mają dużą armię zawodową i krajowy komponent sił zbrojnych (Gwardia Narodowa), umożliwiający w razie konieczności masowe szkolenie rezerw. USA graniczą z Kanadą, Meksykiem i dwoma oceanami, a więc nie występuje groźba bezpośredniego ataku wojsk agresora. W przypadku Polski jest inaczej. Nie będzie dużej armii zawodowej, jest dużo gorsze położenie geostrategiczne i w razie wojny nie będzie czasu na szkolenie rezerw. A więc nie stać Polski na armię zawodową.

O tym jakie znaczenie ma powszechna służba wojskowa obywateli dla bezpieczeństwa państwa wskazuje też Konstytucja RP. Wśród obowiązków ciążących na obywatelach jest ustanowiony „powszechny obowiązek obrony” („Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny”, art. 85 p. 1). A w punkcie 2 tego artykułu dodano: „Zakres obowiązku służby wojskowej określa ustawa”. Ten zakres znajdujemy w ustawie „o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej” która w art. 1. stwierdza: „Obrona Ojczyzny jest sprawą i obowiązkiem wszystkich obywateli Rzeczypospolitej Polskiej”. Zastanawiam się w jaki sposób MON chce wykonać obowiązek powszechnej obrony rezygnując ze służby wojskowej obywateli. Zapewne jakimś unikiem przed kolizją z normą konstytucyjną jest przyjęta w MON formuła „zawieszenia”, a nie zniesienia poboru. Ciekawe jednak jak zostanie nazwana nowa ustawa o służbie wojskowej, czy w art. 1. tej nowej ustawy przeczytamy, że obrona Ojczyzny nie jest obowiązkiem każdego obywatela, a tylko tego, który zdecyduje się na zawodową służbę w wojsku? Zresztą może takiej ustawy wcale nie będzie bowiem na stronie internetowej MON można przeczytać, że „Sejm pracuje w tej chwili nad tzw. małą nowelizacją ustaw o powszechnym obowiązku obrony”.

Optymistyczne w tym wszystkim jest tylko jedno, co zostało zawieszone, to można też odwiesić.
--------------
PS. Jak na razie (w 2017 r.) jednak nie można. 
Pobór do wojska przywrócono na Litwie i w Szwecji, Austriacy w referendum nie zgodzili się na likwidację poboru.


 

Polecane