[wywiad] Ks. prof. Grzegorz Chojnacki: Kościół w Niemczech pozwala na praktyki odbiegające od nauczania powszechnego

Wobec niemieckiej Drogi Synodalnej potrzebna jest solidarność biskupów wszystkich Kościołów partykularnych, którzy wypowiadają się z troską o jedności Kościoła - uważa ks. prof. Grzegorz Chojnacki, teolog, obserwator Drogi Synodalnej z ramienia KEP. Dziekan Wydziału Teologii Uniwersytetu Szczecińskiego zaznacza, że nuncjusz apostolski w Niemczech od dawna ostrzegał przed „rewolucyjnym zapędem” niektórych niemieckich biskupów.
/ pixabay.com/Tama66

 

Tomasz Królak: Ma Ksiądz okazję z bliska przyglądać się pracom niemieckiej Drogi Synodalnej. Ciekawa to przygoda?

Ks. prof. Grzegorz Chojnacki: - Przypomina mi się myśl Alberta Einsteina: „Piękno, które możemy przeżyć, jest zarazem pełne tajemnicy”. Moja przygoda z Drogą Synodalną w Niemczech rozpoczęła się przez oficjalny wybór KEP mojej osoby na swego delegata. Naturalnie, jak każda nowa forma realizacji kolegialności czy synodalności, nieznana do tej pory w tej formie, staje się ona przygodą, dająca z jednej strony nadzieję, że dialog i reformy w Kościele katolickim muszą być podejmowane i kontynuowane, a zarazem rodzącą wątpliwości i niepokój. Zresztą nie da się uniknąć odwołań do historii Kościoła i do swoistej chęci Niemców do bycia w szpicy awangardy.

Gdy na początku 2020 roku odbyła się pierwsza sesja plenarna Drogi Synodalnej miało się wrażenie, że wszyscy jej uczestnicy popadali w emocyjne reformatorskie uniesienie, oklaskami wyrażając swoją aprobatę i pomrukując w celu wyrażenia niezadowolenia. Przyjęto wtedy Regulamin prac Drogi, a jej Statut został przegłosowany wcześniej oddzielnie przez Konferencję Episkopatu Niemiec i Centralny Komitet Katolików Niemieckich. Wiemy również, że ów Statut nie został do tej pory zatwierdzony przez Stolicę Apostolską, gdyż Kongregacja ds. Biskupów i Papieskiej Rady Interpretacji Tekstów Prawnych wyraziły wobec niego wiele wątpliwości i zastrzeżeń. Stąd pojawia się pytanie, czy podejmowane uchwały mając takie wady formalne można traktować za obowiązujące. Do tego niektóre propozycje zmian w kwestii wiary i moralności dotyczących Kościoła uniwersalnego muszą być zatwierdzone przez papieża, czego Niemcy są świadomi, gdyż sami to zapisali w Statucie Drogi. Czy w takiej sytuacji będą wywierali presję na Stolicę Apostolską?

No właśnie, bo Droga - zainicjowana 2019 r. pod wpływem ujawniania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych – przerodziła się w ruch kontestujący część nauczania Kościoła.

- Fala informacji po roku 2010 o nadużyciach seksualnych i duchowych w Kościele katolickim w Niemczech doprowadziły do przeprowadzenia badań, zleconych przez Episkopat Niemiecki, przez trzy ośrodki badawcze: Centralny Instytut zdrowia psychicznego w Mannheim, Instytut Gerontologii Uniwersytetu w Heidelbergu i Profesura w dziedzinie kryminologii, prawa nieletnich i służby więziennej Uniwersytetu w Giesen w ramach projektu „Wykorzystywanie seksualne nieletnich przez księży katolickich, diakonów i członków zakonów męskich na obszarze Konferencji Biskupów Niemieckich”. Wyniki zostały opublikowane w dniu 28 września 2018 roku w Fuldzie w formie 366-stronicowego dokumentu o nazwie „Studia -MHG“ (od pierwszych liter ów miast uniwersyteckich). 

Po jego analizie mogę powiedzieć, że są one rzetelnym i źródłowym opracowaniem problemu nadużyć seksualnych i duchowych, np. w kierownictwie duchowym. Jednakże krytyczni czytelnicy owego dokumentu mają wrażenie, że próbuje się go „zdogmatyzować”, aby nadać wynikom badań społecznych, medycznych, antropologicznych czy kryminalnych „status nieomyślności”. W czasie trzeciej sesji mówiono wręcz o potrzebie wpisania do dokumentów Drogi Synodalnej wyrażenia o „urzędzie nauczycielskim pokrzywdzonych”. Stąd też niektórzy uważają, że słuszne rozprawienie się z problemem nadużyć, stało się również pretekstem do dalekosiężnych dywagacji i prób zmiany paradygmatu w kwestii wiary i obyczajów.

Droga Synodalna, nie jest pierwszą w Niemczech inicjatywą domagającą się reform nauczania Kościoła. Wcześniej był przecież ruch Wir sind Kirche (My jesteśmy Kościołem), zapoczątkowany w 1995 r. w Austrii, także na fali oburzenia po sprawie oskarżanego o przestępstwa seksualne kard. Groera. Ale czyszczenie Kościoła z przestępstw to jedno a kontestacja jego nauczania – to inna sprawa. Dlaczego dzieje się to akurat w Niemczech? Czy tradycja Reformacji jest tu kluczem, a może jednak wytrychem?

- Niewątpliwie całościowa analiza chrześcijaństwa w Niemczech wymagałaby osobnej analizy, ale należy stwierdzić, że nie tylko Reformacja wpłynęła na kształt obecnego stanu niemieckiego katolicyzmu. Warto wspomnieć o idei kulturkampfu Bismarcka, bardzo antykatolickich nurtach Oświecenia, wreszcie o czasie rewolucji seksualnej w latach 60-tych ubiegłego wieku i niespełnionych oczekiwaniach wobec II Soboru Watykańskiego. To wszystko sprawiło, że Kościół w Niemczech pozwala de facto na wiele praktyk duszpasterskich, które odbiegają od nauczania powszechnego. Mam wrażenie, że Niemcy chcą tę sytuację „zalegalizować” przez Drogę Synodalną i oznajmić to światu.

Wydaje się przy tym, że Droga wchodzi w decydującą fazę. U tych, którzy na całym świecie wyznają w wiarę w Kościół “jeden, święty, powszechny i apostolski”, to co dzieje się w Niemczech może budzić skrajny niepokój… 

- I budzi. Wszelkie głosy krytyczne od przedstawicieli Kościoła powszechnego powinny wskazać, że nie tylko Rzym patrzy z zaniepokojeniem na sytuację Kościoła katolickiego w Niemczech, ale potrzebna jest też solidarność biskupów wszystkich Kościołów partykularnych, którzy wypowiadają się z troską o jedności Kościoła. 

List arcybiskupa Gądeckiego do bp. Georga Bätzinga, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec wywołał wielkie echo w tamtejszym Kościele. Reakcje były zróżnicowane: bp Ipolt z Gőrlitz powiedział, że należy z uwagą wysłuchać tych słów i osobiście bronił abp. Gądeckiego wobec wikariusza generalnego z Essen, ks. Pfeffera, który publicznie stwierdził, że list przewodniczącego KEP jest przejawem „wysoce klerykalnego antymodernizmu”.

Wobec tego co jest, najkrócej mówiąc, celem niemieckiej Drogi Synodalnej?

- Głównym zamiarem po publikacji „Studia MHG” było wyjaśnienie i rozliczenie seksualnych nadużyć w Kościele oraz działań prewencyjnych i zabezpieczających na przyszłość oraz wprowadzenie zmian w kościelnym sądownictwie karnym i administracyjnym w obszarze właściwym dla Konferencji Episkopatu Niemiec, odpowiadającego wyzwaniom teraźniejszości. Na tle bardzo zawstydzającego i wymagającego dogłębnego wyjaśnienia problemów pedofilii i efebofilii, Kościół w Niemczech nie czekając na rozpoczęcie Synodu Biskupów o synodalności, który jak wiemy z dokumentu przygotowawczego nie będzie unikał i tego tematu, podjął się tematów oscylujących wokół nazw czterech komisji-forów, a mianowicie: "Władza i podział urzędów w Kościele – Wspólne przyjęcie i partycypacja w posłannictwie i misji", "Egzystencja kapłańska dziś", "Kobiety w służbie i urzędach w Kościele" oraz "Życie w udanych związkach – Miłość przeżywana w seksualności i partnerstwie". 

Czy wybór takich tematów synodalnych był słuszny? Uważam, że z ostateczną odpowiedzią należy jeszcze poczekać do przyjęcia wszystkich dokumentów końcowych.

Jak ocenia Ksiądz Profesor postawę niemieckich biskupów? Wszyscy uczestniczą w Drodze z urzędu, ale jak podchodzą do najbardziej kontrowersyjnych postulatów Drogi synodalnej? 

- Ogólnie są za zmianami. Większość pochwala publicznie przygotowane dokumenty, ale są też głosy przeciwne.

A jak się zachowują podczas dyskusji, zwłaszcza tych jawnie bądź pośrednio uderzających w depozyt Kościoła? Jak głosują przy tego rodzaju sprawach? 

- Zauważam grupę biskupów, ok. 3/4 całego Episkopatu, która jest za dalekosiężnymi zmianami, widać to było w głosowaniach tajnych dotyczących trzech dokumentów końcowych. Aby przegłosować pozytywnie dany dokument wymagana jest większość 2/3 wszystkich obecnych biskupów i tak się stało podczas trzeciego posiedzenia plenarnego. Mniejszość biskupów składa dokumenty alternatywne, argumentuje swoje przekonania, ale ich zdanie jest rzadko akceptowane przy głosowniach.

Wydaje się, że sam udział niemieckich biskupów w tym przedsięwzięciu – poddającym pod głosowanie kwestie, które są jasno określone w magisterium Kościoła i dyskutowane po prostu być nie mogą – jest wydarzeniem nieco kuriozalnym? 

- Zwłaszcza, że wszyscy biskupi są członkami Nauczycielskiego Urzędu Kościoła z jego Głową - Papieżem. Przywilej autentycznego nauczania i asystencja Ducha Świętego jest darem, a nie mechanicznym podpowiadaniem trzeciej osoby Boskiej. Biskupi nauczają autentycznie w łączności z papieżem, w przeciwnym razie wygłaszają tylko osobiste poglądy.

Jak wobec tego ocenia Ksiądz możliwość wpływu niemieckiej Drogi na cały Kościół powszechny? Bo można sądzić, że ich uczestnikom będzie zależało na stopniowym wychodzeniu z ich wizją Kościoła poza Niemcy i „krzewieniu” swoich idei w całym Kościele. Sam Ksiądz z resztą zauważył, że Niemcy dążą do „zalegalizowania” tego, co proponują w swoich postulatach i ogłosić to całemu Kościołowi.

- Jestem zwolennikiem wzajemnego owocowania pomiędzy Kościołem powszechnym a Kościołami lokalnymi, a nie wzniecania pożarów.

O powadze z jaką w Watykanie patrzy się na sytuację Kościoła w Niemczech dobitnie świadczy fakt, że nuncjusz apostolski w tym kraju niedawno przestrzegał uczestników Drogi cytując im słowa Ireneusza z Lyonu z dzieła „Przeciw herezji". Czy to pomoże? A może - przeciwnie?

- Nuncjusz został zaproszony do wystąpienia w czasie trzeciej sesji plenarnej. Jest obserwatorem Drogi Synodalnej od samego początku, bierze udział we wszystkich sesjach bez prawa do głosowań. Rzeczywiście, jego głos był mocny i merytorycznie pogłębiony, a odwołanie do św. Ireneusza z Lyonu, który niedawno, 21 stycznia 2022 roku, został ogłoszony doktorem Kościoła - bezcenny. 

Nuncjusz Eterović zabiera zawsze głos na posiedzeniach plenarnych niemieckiego episkopatu i już od dawna ostrzegał przed „rewolucyjnym zapędem” niektórych niemieckich biskupów, robiąc to oczywiście bardzo elegancko werbalnie. Dodam, że św. Ireneusz otrzymał tytuł „doctor unitatis”, co na pewno jest ogromnym symbolem dla wszystkich, którzy działają przeciw jedności Kościoła. Co ciekawe jest on patronem dialogu ekumenicznego. Powołano kiedyś wspólną prawosławno-katolicką grupę roboczą św. Ireneusza z Lyonu, Il Gruppo Misto di Lavoro Ortodosso-Cattolico di Sant’Ireneo, którą tworzy 26 naukowców, reprezentujących w identycznych proporcjach Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną. Obecnie kierują nią Gerhard Feige, ordynariusz katolickiej diecezji Magdeburga oraz metropolita Serafin (Joantă), stojący na czele metropolii Niemiec, Europy Północnej i Środkowej Rumuńskiej Cerkwi Prawosławnej.

Bywa, że w dyskusjach i sporach wokół Kościoła posługujemy się kategoriami „konserwatywny” i „postępowy”, ale to nigdy nie oddaje istoty sporu, niezależnie od tego, czego on dotyczy. Także i teraz niewiele chyba da się wyjaśnić przy pomocy tych określeń?

- Pozwolę sobie najpierw na dwa cytaty myśli Dietricha von Hildebranda, niemieckiego filozofa, wielkiego przyjaciela Edyty Stein, z jego książki "Koń trojański w mieście Boga": "Etykiety konserwatywny i postępowy powodują, że alternatywa domaga się w istocie od wiernych dokonania wyboru pomiędzy sprzeciwem wobec wszelkiej odnowy, nawet wtedy, gdy w odnowie chodzi o usunięcie tego, co wkradło się do Kościoła za sprawą ludzkiej słabości (np. legalizmu, abstrakcjonizmu, zewnętrznego nacisku w kwestiach sumienia, ciężkich nadużyć władzy w klasztorach) a zmianą, postępem w dziedzinie wiary katolickiej, przy czym postęp ów może oznaczać jedynie porzucenie wiary. Jest to alternatywa fałszywa. Istnieje bowiem trzeci wybór, który chętnie przyjmuje oficjalne postanowienia Soboru, lecz jednocześnie zdecydowanie odrzuca sekularyzujące interpretacje nadawane im przez wielu tak zwanych postępowych teologów i ludzi świeckich". 

I drugi cytat: "Można być jednocześnie człowiekiem postępowym i katolikiem, nie można jednak, będąc katolikiem optować na rzecz postępu w zakresie katolickiej wiary. Idea katolika postępowego w tym sensie stanowi oksymoron, contradictio in adjecto. Wielu dziś, niestety, nie rozumie już tej sprzeczności i dumnie ogłasza się katolikami postępowymi". 

Z przemyśleń autora wynika, że można być wiernym nauczaniu ostatniego soboru powszechnego i zarazem interpretować je w duchu wierności depozytowi wiary i moralności. Natomiast słyszę podczas sesji plenarnych niemieckiej Drogi, że właśnie temu nauczaniu należy nadać dopasowany do współczesności sznyt i ściśle określoną metodę teologiczną zastąpić płynno-ponowoczesnymi dywagacjami. Bardzo podoba mi się też stwierdzenie von Hildebranda, że można być postępowym człowiekiem i zarazem katolikiem, takim się właśnie czuję. Postępowość nie wyklucza trwania przy uniwersalnych prawdach wiary.

Jaka jest właściwie mapa ideowa uczestników Drogi Synodalnej. Ci, którzy jako reprezentacja całego ruchu, biorą udział w kolejnych zgromadzeniach, to około 230 osób. Czy ta grupa to ideowy monolit zdecydowany na reformy, nawet gdyby były niezgodne z nauczaniem Kościoła czy też są tam obecne osoby, dla których Magisterium jest wartością niekwestionowalną?

- Może najpierw podam skład skład gremium SD: 69 biskupów KEN, 69 członków Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików, 10 przedstawicieli żeńskich i męskich zgromadzeń zakonnych, 27 przedstawicieli rad kapłańskich, po jednym z każdej diecezji, 15 młodych ludzi, których wiek nie przekraczał w dniu 1 grudnia 2019 r. trzydziestu lat, w tym przynajmniej 10 kobiet, 4 stałych diakonów, 4 przedstawicieli Niemieckiego Zrzeszenia Zawodowego Referentów i Referentek Pastoralnych, 4 przedstawicieli Niemieckiego Zrzeszenia Zawodowego Referentów i Referentek Parafialnych, 3 przedstawicieli katolickich wydziałów teologicznych, 3 przedstawicieli nowych ruchów i wspólnot odnowy Kościoła, 2 przedstawicieli wikariuszy generalnych, 10 przedstawicieli mężczyzn i kobiet wybranych przez KEN, 10 przedstawicieli kobiet i mężczyzn wybranych przez ZdK (Centralny Komitet Katolików Niemieckich), w sumie 70 kobiet, 159 mężczyzn i 1 osoba określająca swoją płeć jako „różną”, gdyż takie określenie zostało wprowadzone do terminologii urzędniczej przez ustawę Niemieckiego Bundestagu z 2019 r. 

Potwierdza się więc teza, że biskupi niemieccy zaprosili do wspólnych obrad przede wszystkim przedstawicieli Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich, a zarazem pojawia się pytanie, czy w ten sposób reprezentowana jest proporcjonalnie cała społeczność katolicka w tym kraju.

No właśnie, kierunkowi, w jakim podążają „reformatorzy” zdecydowanie przeciwstawia się ruch świeckich katolików Neuer Anfang (Nowy Początek). Jaki jest układ sił? Czy Nowy Początek jest rzeczywiście w Niemczech słuchany? Jaki stosunek mają do niego biskupi?

- Na kanwie protestu przeciwko Drodze Synodalnej powstała grupa świeckich nazywającą się „Grupą Robocza Chrześcijańska Antropologia”, która swój ruch nazywa Nowym Początkiem. Działa ona zgodnie z 9 punktowym Manifestem, we wstępie do niego czytamy: „Jako chrześcijanie katolicy uznajemy potrzebę fundamentalnych reform w Kościele. 

Nigdy jednak nie było prawdziwej i głębokiej odnowy Kościoła bez pokuty i ponownego odkrycia Ewangelii, które przemienia życie. Dlatego Droga Synodalna w dramatyczny sposób mija się z celem prawdziwej odnowy. Skupiając się na strukturach zewnętrznych pomija ona sedno kryzysu; niszczy pokój we wspólnotach lokalnych, wyłamuje się z jedności z Kościołem powszechnym, uderza w istotę wiary Kościoła i prowadzi do schizmy”. 

Nie słyszałem do tej pory, by w czasie obrad Drogi ktoś publicznie się do tego ruchu odniósł. Natomiast słowa kardynała Kaspera w czasie jednej z organizowanych przez niego konferencji wyrażają w punkt niebezpieczeństwo nowego pojmowania przez Drogę Synodalną urzędu biskupa: „Grzechem pierworodnym Synodalnej Drogi było to, że odstawiła ona na bok zaproszenie papieża Franciszka, aby wyjść od Ewangelii i nakazu ewangelizacji i postawiła faktycznie na pierwszym miejscu swoje z góry przyjęte kryteria. Czysto formalnie nie zrezygnowano z urzędu biskupa, ale w jego istocie pozbawiono go trzonu. Patrząc całościowo biskup, czytając teksty Synodalnej Drogi, jest przewodniczącym rady nadzorczej, wybranym na jakiś czas i w każdej chwili odwołalnym. W ten sposób złamano kręgosłup, zbudowanemu na Ewangelii Kościołowi i urzędowi biskupa”.

Mogłoby się wydawać, że niemiecka Droga włączy się w ogłoszony przez Franciszka Synod o synodalności, który ma być jednym wielki nasłuchiwaniem tego, co Duch święty mówi dziś do Kościoła. Entuzjazmu jednak nie widać...

- Droga wystartowała jeszcze przed ogłoszeniem synodu biskupów dotyczącej synodalności w Kościele. Jak często podkreślam, Kościół katolicki w Niemczech ma problem z synergią Drogi z Synodem Biskupów, ale przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec bp Bätzing zapowiedział powstanie grupy roboczej składającej się z prezydium Drogi i sekretariatu Synodu Biskupów. Ustalenia w tej sprawie zostały przedstawione Franciszkowi, ale na razie nie wiem nic o owocach tych zamiarów.

Czy nie uważa Ksiądz, że Droga zadaje faktycznie cios rozpoczętemu przez Franciszka synodowi o synodalności? Ci, którzy otwarcie lub skrycie kontestują zamysł Franciszka jako niebezpieczne “nowinkarstwo” będą mogli powiedzieć: zobaczcie, do czego prowadzi ta wasza synodalność... 

- Nie jestem zwolennikiem poetyki boksu i nie chcę tu mówić o ciosie, tym bardziej „poniżej pasa”. Papież już publicznie mówił, by synodalności w Kościele nie traktować jako formy „parlamentaryzmu”, na pewno też w kontekście Drogi Synodalnej. I jak napisał o Franciszku abp Gänswein w książce „Na rozdrożu”: „Dalej będzie mówił bez ogródek”.

***

Ks. prof. Grzegorz Chojnacki (ur. 1967) - duchowny diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, dr hab. nauk teologicznych, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, dziekan Wydziału Teologicznego i dyrektor Instytutu Nauk Teologicznych Uniwersytetu Szczecińskiego, ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej i Watykańskiej Agencji ds. Kształcenia AVEPRO, autor licznych publikacji naukowych w zakresie teologii moralnej, etyki filozoficznej, antropologii i aksjologii. Pasjonat enologii, czyli nauki zajmującej się kwestiami związanymi z produkcją wina.

Szczecin / Rozmawiał Tomasz Królak


 

POLECANE
Trump stawia Iranowi warunki. USA gotowe na długą operację wojskową pilne
Trump stawia Iranowi warunki. USA gotowe na długą operację wojskową

Waszyngton analizuje możliwość przedłużonej operacji wojskowej wobec Iranu. W tle trwają rozmowy dyplomatyczne w Genewie, a Pentagon wzmacnia obecność militarną na Bliskim Wschodzie. Biały Dom potwierdza, że na stole leżą różne scenariusze.

Sikorski atakuje w Niemczech Donalda Trumpa: Ja nie mam portretu Putina w domu z ostatniej chwili
Sikorski atakuje w Niemczech Donalda Trumpa: "Ja nie mam portretu Putina w domu"

Radosław Sikorski podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa uderzył w Stany Zjednoczone i Donalda Trumpa. Mówił o „ingerencji” w polskie wybory i przekonywał, że działania Waszyngtonu są „całkowicie oburzające”. W ostrych słowach zarzucił też Amerykanom próbę narzucania Europie własnych wartości.

Komunikat dla mieszkańców Białegostoku Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Białegostoku

Po kilkunastu dniach siarczystych mrozów miasto podsumowuje zimową akcję pomocową. W centrum Białystok działał specjalny autobus–ogrzewalnia, z którego każdego dnia korzystało ponad 120 osób. Teraz, wraz z poprawą pogody, inicjatywa została zakończona – ale służby wciąż apelują o czujność wobec osób zagrożonych wychłodzeniem.

Igrzyska 2026: Jeden z Polaków zachwycił na dużej skoczni z ostatniej chwili
Igrzyska 2026: Jeden z Polaków zachwycił na dużej skoczni

Kacper Tomasiak zdobył brązowy medal olimpijski w skokach narciarskich na dużym obiekcie w Predazzo. Zwyciężył Słoweniec Domen Prevc, a srebro wywalczył Japończyk Ren Nikaido.

Ten kraj coraz popularniejszy wśród Polaków. Prawie dwa razy więcej turystów Wiadomości
Ten kraj coraz popularniejszy wśród Polaków. Prawie dwa razy więcej turystów

Ruch turystyczny do Wietnamu wyraźnie rośnie, a wśród odwiedzających coraz większą grupę stanowią Polacy. Dane za styczeń 2026 roku pokazują, że kraj w Azji Południowo-Wschodniej odwiedziło 17 240 turystów z Polski. To niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni Wiadomości
Prognoza pogody. IMGW wydał komunikat na najbliższe dni

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował, że od Atlantyku, przez Półwysep Iberyjski, centralną Europę, po północ Rosji rozciągać się będą układy wysokiego ciśnienia. Resztę kontynentu obejmą aktywne niże z układami frontów atmosferycznych. Przeważający obszar kraju będzie w zasięgu klina wyżu znad południowej Skandynawii i Bałtyku, natomiast nad południowe rejony, z południowego zachodu nasunie się zatoka niżowa wraz z pofalowanym frontem atmosferycznym, związana z niżem znad Włoch. Z północy zacznie napływać powietrze arktyczne.

Niemieccy aktywiści domagają się zamknięcia szwajcarskich elektrowni jądrowych tylko u nas
Niemieccy aktywiści domagają się zamknięcia szwajcarskich elektrowni jądrowych

W obliczu rosnącego niepokoju o bezpieczeństwo energetyki jądrowej, Niemcy coraz głośniej domagają się wyłączenia szwajcarskich elektrowni atomowych (AKW) położonych blisko granicy. Studia i raporty podkreślają ogromne zagrożenia dla Badenii-Wirtembergii i całych Południowych Niemiec w przypadku awarii.

Amerykanie ruszyli po Lewandowskiego. Konkretna oferta na stole Wiadomości
Amerykanie ruszyli po Lewandowskiego. Konkretna oferta na stole

Amerykański Chicago Fire złożył konkretną ofertę Robertowi Lewandowskiemu. Trener Gregg Berhalter poleciał do Barcelony, by osobiście spotkać się z napastnikiem, jego żoną i agentem. Klub z MLS ma też pierwszeństwo w rozmowach - dopóki negocjacje trwają, inne zespoły ligi nie mogą rozpocząć starań o transfer.

Walentynki napędziły turystykę. Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie Wiadomości
Walentynki napędziły turystykę. Zakopane przeżywa prawdziwe oblężenie

Zakopane przeżywa walentynkowe oblężenie. Już od rana na popularnej zakopiance panował wzmożony ruch samochodowy, a w sobotę w mieście pod Giewontem trudno znaleźć wolne miejsce parkingowe. Na ulicach panuje tłok, a Krupówki są wypełnione spacerującymi parami

Dramat znanej polskiej piosenkarki. Jej słowa chwytają za serce Wiadomości
Dramat znanej polskiej piosenkarki. Jej słowa chwytają za serce

Ewa Bem w rozmowie z mediami wróciła do trudnych chwil związanych z chorobą nowotworową i śmiercią męża, Ryszarda Sibilskiego. Artystka przyznała, że przez długi czas była przekonana, iż to ona odejdzie pierwsza.

REKLAMA

[wywiad] Ks. prof. Grzegorz Chojnacki: Kościół w Niemczech pozwala na praktyki odbiegające od nauczania powszechnego

Wobec niemieckiej Drogi Synodalnej potrzebna jest solidarność biskupów wszystkich Kościołów partykularnych, którzy wypowiadają się z troską o jedności Kościoła - uważa ks. prof. Grzegorz Chojnacki, teolog, obserwator Drogi Synodalnej z ramienia KEP. Dziekan Wydziału Teologii Uniwersytetu Szczecińskiego zaznacza, że nuncjusz apostolski w Niemczech od dawna ostrzegał przed „rewolucyjnym zapędem” niektórych niemieckich biskupów.
/ pixabay.com/Tama66

 

Tomasz Królak: Ma Ksiądz okazję z bliska przyglądać się pracom niemieckiej Drogi Synodalnej. Ciekawa to przygoda?

Ks. prof. Grzegorz Chojnacki: - Przypomina mi się myśl Alberta Einsteina: „Piękno, które możemy przeżyć, jest zarazem pełne tajemnicy”. Moja przygoda z Drogą Synodalną w Niemczech rozpoczęła się przez oficjalny wybór KEP mojej osoby na swego delegata. Naturalnie, jak każda nowa forma realizacji kolegialności czy synodalności, nieznana do tej pory w tej formie, staje się ona przygodą, dająca z jednej strony nadzieję, że dialog i reformy w Kościele katolickim muszą być podejmowane i kontynuowane, a zarazem rodzącą wątpliwości i niepokój. Zresztą nie da się uniknąć odwołań do historii Kościoła i do swoistej chęci Niemców do bycia w szpicy awangardy.

Gdy na początku 2020 roku odbyła się pierwsza sesja plenarna Drogi Synodalnej miało się wrażenie, że wszyscy jej uczestnicy popadali w emocyjne reformatorskie uniesienie, oklaskami wyrażając swoją aprobatę i pomrukując w celu wyrażenia niezadowolenia. Przyjęto wtedy Regulamin prac Drogi, a jej Statut został przegłosowany wcześniej oddzielnie przez Konferencję Episkopatu Niemiec i Centralny Komitet Katolików Niemieckich. Wiemy również, że ów Statut nie został do tej pory zatwierdzony przez Stolicę Apostolską, gdyż Kongregacja ds. Biskupów i Papieskiej Rady Interpretacji Tekstów Prawnych wyraziły wobec niego wiele wątpliwości i zastrzeżeń. Stąd pojawia się pytanie, czy podejmowane uchwały mając takie wady formalne można traktować za obowiązujące. Do tego niektóre propozycje zmian w kwestii wiary i moralności dotyczących Kościoła uniwersalnego muszą być zatwierdzone przez papieża, czego Niemcy są świadomi, gdyż sami to zapisali w Statucie Drogi. Czy w takiej sytuacji będą wywierali presję na Stolicę Apostolską?

No właśnie, bo Droga - zainicjowana 2019 r. pod wpływem ujawniania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych – przerodziła się w ruch kontestujący część nauczania Kościoła.

- Fala informacji po roku 2010 o nadużyciach seksualnych i duchowych w Kościele katolickim w Niemczech doprowadziły do przeprowadzenia badań, zleconych przez Episkopat Niemiecki, przez trzy ośrodki badawcze: Centralny Instytut zdrowia psychicznego w Mannheim, Instytut Gerontologii Uniwersytetu w Heidelbergu i Profesura w dziedzinie kryminologii, prawa nieletnich i służby więziennej Uniwersytetu w Giesen w ramach projektu „Wykorzystywanie seksualne nieletnich przez księży katolickich, diakonów i członków zakonów męskich na obszarze Konferencji Biskupów Niemieckich”. Wyniki zostały opublikowane w dniu 28 września 2018 roku w Fuldzie w formie 366-stronicowego dokumentu o nazwie „Studia -MHG“ (od pierwszych liter ów miast uniwersyteckich). 

Po jego analizie mogę powiedzieć, że są one rzetelnym i źródłowym opracowaniem problemu nadużyć seksualnych i duchowych, np. w kierownictwie duchowym. Jednakże krytyczni czytelnicy owego dokumentu mają wrażenie, że próbuje się go „zdogmatyzować”, aby nadać wynikom badań społecznych, medycznych, antropologicznych czy kryminalnych „status nieomyślności”. W czasie trzeciej sesji mówiono wręcz o potrzebie wpisania do dokumentów Drogi Synodalnej wyrażenia o „urzędzie nauczycielskim pokrzywdzonych”. Stąd też niektórzy uważają, że słuszne rozprawienie się z problemem nadużyć, stało się również pretekstem do dalekosiężnych dywagacji i prób zmiany paradygmatu w kwestii wiary i obyczajów.

Droga Synodalna, nie jest pierwszą w Niemczech inicjatywą domagającą się reform nauczania Kościoła. Wcześniej był przecież ruch Wir sind Kirche (My jesteśmy Kościołem), zapoczątkowany w 1995 r. w Austrii, także na fali oburzenia po sprawie oskarżanego o przestępstwa seksualne kard. Groera. Ale czyszczenie Kościoła z przestępstw to jedno a kontestacja jego nauczania – to inna sprawa. Dlaczego dzieje się to akurat w Niemczech? Czy tradycja Reformacji jest tu kluczem, a może jednak wytrychem?

- Niewątpliwie całościowa analiza chrześcijaństwa w Niemczech wymagałaby osobnej analizy, ale należy stwierdzić, że nie tylko Reformacja wpłynęła na kształt obecnego stanu niemieckiego katolicyzmu. Warto wspomnieć o idei kulturkampfu Bismarcka, bardzo antykatolickich nurtach Oświecenia, wreszcie o czasie rewolucji seksualnej w latach 60-tych ubiegłego wieku i niespełnionych oczekiwaniach wobec II Soboru Watykańskiego. To wszystko sprawiło, że Kościół w Niemczech pozwala de facto na wiele praktyk duszpasterskich, które odbiegają od nauczania powszechnego. Mam wrażenie, że Niemcy chcą tę sytuację „zalegalizować” przez Drogę Synodalną i oznajmić to światu.

Wydaje się przy tym, że Droga wchodzi w decydującą fazę. U tych, którzy na całym świecie wyznają w wiarę w Kościół “jeden, święty, powszechny i apostolski”, to co dzieje się w Niemczech może budzić skrajny niepokój… 

- I budzi. Wszelkie głosy krytyczne od przedstawicieli Kościoła powszechnego powinny wskazać, że nie tylko Rzym patrzy z zaniepokojeniem na sytuację Kościoła katolickiego w Niemczech, ale potrzebna jest też solidarność biskupów wszystkich Kościołów partykularnych, którzy wypowiadają się z troską o jedności Kościoła. 

List arcybiskupa Gądeckiego do bp. Georga Bätzinga, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec wywołał wielkie echo w tamtejszym Kościele. Reakcje były zróżnicowane: bp Ipolt z Gőrlitz powiedział, że należy z uwagą wysłuchać tych słów i osobiście bronił abp. Gądeckiego wobec wikariusza generalnego z Essen, ks. Pfeffera, który publicznie stwierdził, że list przewodniczącego KEP jest przejawem „wysoce klerykalnego antymodernizmu”.

Wobec tego co jest, najkrócej mówiąc, celem niemieckiej Drogi Synodalnej?

- Głównym zamiarem po publikacji „Studia MHG” było wyjaśnienie i rozliczenie seksualnych nadużyć w Kościele oraz działań prewencyjnych i zabezpieczających na przyszłość oraz wprowadzenie zmian w kościelnym sądownictwie karnym i administracyjnym w obszarze właściwym dla Konferencji Episkopatu Niemiec, odpowiadającego wyzwaniom teraźniejszości. Na tle bardzo zawstydzającego i wymagającego dogłębnego wyjaśnienia problemów pedofilii i efebofilii, Kościół w Niemczech nie czekając na rozpoczęcie Synodu Biskupów o synodalności, który jak wiemy z dokumentu przygotowawczego nie będzie unikał i tego tematu, podjął się tematów oscylujących wokół nazw czterech komisji-forów, a mianowicie: "Władza i podział urzędów w Kościele – Wspólne przyjęcie i partycypacja w posłannictwie i misji", "Egzystencja kapłańska dziś", "Kobiety w służbie i urzędach w Kościele" oraz "Życie w udanych związkach – Miłość przeżywana w seksualności i partnerstwie". 

Czy wybór takich tematów synodalnych był słuszny? Uważam, że z ostateczną odpowiedzią należy jeszcze poczekać do przyjęcia wszystkich dokumentów końcowych.

Jak ocenia Ksiądz Profesor postawę niemieckich biskupów? Wszyscy uczestniczą w Drodze z urzędu, ale jak podchodzą do najbardziej kontrowersyjnych postulatów Drogi synodalnej? 

- Ogólnie są za zmianami. Większość pochwala publicznie przygotowane dokumenty, ale są też głosy przeciwne.

A jak się zachowują podczas dyskusji, zwłaszcza tych jawnie bądź pośrednio uderzających w depozyt Kościoła? Jak głosują przy tego rodzaju sprawach? 

- Zauważam grupę biskupów, ok. 3/4 całego Episkopatu, która jest za dalekosiężnymi zmianami, widać to było w głosowaniach tajnych dotyczących trzech dokumentów końcowych. Aby przegłosować pozytywnie dany dokument wymagana jest większość 2/3 wszystkich obecnych biskupów i tak się stało podczas trzeciego posiedzenia plenarnego. Mniejszość biskupów składa dokumenty alternatywne, argumentuje swoje przekonania, ale ich zdanie jest rzadko akceptowane przy głosowniach.

Wydaje się, że sam udział niemieckich biskupów w tym przedsięwzięciu – poddającym pod głosowanie kwestie, które są jasno określone w magisterium Kościoła i dyskutowane po prostu być nie mogą – jest wydarzeniem nieco kuriozalnym? 

- Zwłaszcza, że wszyscy biskupi są członkami Nauczycielskiego Urzędu Kościoła z jego Głową - Papieżem. Przywilej autentycznego nauczania i asystencja Ducha Świętego jest darem, a nie mechanicznym podpowiadaniem trzeciej osoby Boskiej. Biskupi nauczają autentycznie w łączności z papieżem, w przeciwnym razie wygłaszają tylko osobiste poglądy.

Jak wobec tego ocenia Ksiądz możliwość wpływu niemieckiej Drogi na cały Kościół powszechny? Bo można sądzić, że ich uczestnikom będzie zależało na stopniowym wychodzeniu z ich wizją Kościoła poza Niemcy i „krzewieniu” swoich idei w całym Kościele. Sam Ksiądz z resztą zauważył, że Niemcy dążą do „zalegalizowania” tego, co proponują w swoich postulatach i ogłosić to całemu Kościołowi.

- Jestem zwolennikiem wzajemnego owocowania pomiędzy Kościołem powszechnym a Kościołami lokalnymi, a nie wzniecania pożarów.

O powadze z jaką w Watykanie patrzy się na sytuację Kościoła w Niemczech dobitnie świadczy fakt, że nuncjusz apostolski w tym kraju niedawno przestrzegał uczestników Drogi cytując im słowa Ireneusza z Lyonu z dzieła „Przeciw herezji". Czy to pomoże? A może - przeciwnie?

- Nuncjusz został zaproszony do wystąpienia w czasie trzeciej sesji plenarnej. Jest obserwatorem Drogi Synodalnej od samego początku, bierze udział we wszystkich sesjach bez prawa do głosowań. Rzeczywiście, jego głos był mocny i merytorycznie pogłębiony, a odwołanie do św. Ireneusza z Lyonu, który niedawno, 21 stycznia 2022 roku, został ogłoszony doktorem Kościoła - bezcenny. 

Nuncjusz Eterović zabiera zawsze głos na posiedzeniach plenarnych niemieckiego episkopatu i już od dawna ostrzegał przed „rewolucyjnym zapędem” niektórych niemieckich biskupów, robiąc to oczywiście bardzo elegancko werbalnie. Dodam, że św. Ireneusz otrzymał tytuł „doctor unitatis”, co na pewno jest ogromnym symbolem dla wszystkich, którzy działają przeciw jedności Kościoła. Co ciekawe jest on patronem dialogu ekumenicznego. Powołano kiedyś wspólną prawosławno-katolicką grupę roboczą św. Ireneusza z Lyonu, Il Gruppo Misto di Lavoro Ortodosso-Cattolico di Sant’Ireneo, którą tworzy 26 naukowców, reprezentujących w identycznych proporcjach Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną. Obecnie kierują nią Gerhard Feige, ordynariusz katolickiej diecezji Magdeburga oraz metropolita Serafin (Joantă), stojący na czele metropolii Niemiec, Europy Północnej i Środkowej Rumuńskiej Cerkwi Prawosławnej.

Bywa, że w dyskusjach i sporach wokół Kościoła posługujemy się kategoriami „konserwatywny” i „postępowy”, ale to nigdy nie oddaje istoty sporu, niezależnie od tego, czego on dotyczy. Także i teraz niewiele chyba da się wyjaśnić przy pomocy tych określeń?

- Pozwolę sobie najpierw na dwa cytaty myśli Dietricha von Hildebranda, niemieckiego filozofa, wielkiego przyjaciela Edyty Stein, z jego książki "Koń trojański w mieście Boga": "Etykiety konserwatywny i postępowy powodują, że alternatywa domaga się w istocie od wiernych dokonania wyboru pomiędzy sprzeciwem wobec wszelkiej odnowy, nawet wtedy, gdy w odnowie chodzi o usunięcie tego, co wkradło się do Kościoła za sprawą ludzkiej słabości (np. legalizmu, abstrakcjonizmu, zewnętrznego nacisku w kwestiach sumienia, ciężkich nadużyć władzy w klasztorach) a zmianą, postępem w dziedzinie wiary katolickiej, przy czym postęp ów może oznaczać jedynie porzucenie wiary. Jest to alternatywa fałszywa. Istnieje bowiem trzeci wybór, który chętnie przyjmuje oficjalne postanowienia Soboru, lecz jednocześnie zdecydowanie odrzuca sekularyzujące interpretacje nadawane im przez wielu tak zwanych postępowych teologów i ludzi świeckich". 

I drugi cytat: "Można być jednocześnie człowiekiem postępowym i katolikiem, nie można jednak, będąc katolikiem optować na rzecz postępu w zakresie katolickiej wiary. Idea katolika postępowego w tym sensie stanowi oksymoron, contradictio in adjecto. Wielu dziś, niestety, nie rozumie już tej sprzeczności i dumnie ogłasza się katolikami postępowymi". 

Z przemyśleń autora wynika, że można być wiernym nauczaniu ostatniego soboru powszechnego i zarazem interpretować je w duchu wierności depozytowi wiary i moralności. Natomiast słyszę podczas sesji plenarnych niemieckiej Drogi, że właśnie temu nauczaniu należy nadać dopasowany do współczesności sznyt i ściśle określoną metodę teologiczną zastąpić płynno-ponowoczesnymi dywagacjami. Bardzo podoba mi się też stwierdzenie von Hildebranda, że można być postępowym człowiekiem i zarazem katolikiem, takim się właśnie czuję. Postępowość nie wyklucza trwania przy uniwersalnych prawdach wiary.

Jaka jest właściwie mapa ideowa uczestników Drogi Synodalnej. Ci, którzy jako reprezentacja całego ruchu, biorą udział w kolejnych zgromadzeniach, to około 230 osób. Czy ta grupa to ideowy monolit zdecydowany na reformy, nawet gdyby były niezgodne z nauczaniem Kościoła czy też są tam obecne osoby, dla których Magisterium jest wartością niekwestionowalną?

- Może najpierw podam skład skład gremium SD: 69 biskupów KEN, 69 członków Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików, 10 przedstawicieli żeńskich i męskich zgromadzeń zakonnych, 27 przedstawicieli rad kapłańskich, po jednym z każdej diecezji, 15 młodych ludzi, których wiek nie przekraczał w dniu 1 grudnia 2019 r. trzydziestu lat, w tym przynajmniej 10 kobiet, 4 stałych diakonów, 4 przedstawicieli Niemieckiego Zrzeszenia Zawodowego Referentów i Referentek Pastoralnych, 4 przedstawicieli Niemieckiego Zrzeszenia Zawodowego Referentów i Referentek Parafialnych, 3 przedstawicieli katolickich wydziałów teologicznych, 3 przedstawicieli nowych ruchów i wspólnot odnowy Kościoła, 2 przedstawicieli wikariuszy generalnych, 10 przedstawicieli mężczyzn i kobiet wybranych przez KEN, 10 przedstawicieli kobiet i mężczyzn wybranych przez ZdK (Centralny Komitet Katolików Niemieckich), w sumie 70 kobiet, 159 mężczyzn i 1 osoba określająca swoją płeć jako „różną”, gdyż takie określenie zostało wprowadzone do terminologii urzędniczej przez ustawę Niemieckiego Bundestagu z 2019 r. 

Potwierdza się więc teza, że biskupi niemieccy zaprosili do wspólnych obrad przede wszystkim przedstawicieli Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich, a zarazem pojawia się pytanie, czy w ten sposób reprezentowana jest proporcjonalnie cała społeczność katolicka w tym kraju.

No właśnie, kierunkowi, w jakim podążają „reformatorzy” zdecydowanie przeciwstawia się ruch świeckich katolików Neuer Anfang (Nowy Początek). Jaki jest układ sił? Czy Nowy Początek jest rzeczywiście w Niemczech słuchany? Jaki stosunek mają do niego biskupi?

- Na kanwie protestu przeciwko Drodze Synodalnej powstała grupa świeckich nazywającą się „Grupą Robocza Chrześcijańska Antropologia”, która swój ruch nazywa Nowym Początkiem. Działa ona zgodnie z 9 punktowym Manifestem, we wstępie do niego czytamy: „Jako chrześcijanie katolicy uznajemy potrzebę fundamentalnych reform w Kościele. 

Nigdy jednak nie było prawdziwej i głębokiej odnowy Kościoła bez pokuty i ponownego odkrycia Ewangelii, które przemienia życie. Dlatego Droga Synodalna w dramatyczny sposób mija się z celem prawdziwej odnowy. Skupiając się na strukturach zewnętrznych pomija ona sedno kryzysu; niszczy pokój we wspólnotach lokalnych, wyłamuje się z jedności z Kościołem powszechnym, uderza w istotę wiary Kościoła i prowadzi do schizmy”. 

Nie słyszałem do tej pory, by w czasie obrad Drogi ktoś publicznie się do tego ruchu odniósł. Natomiast słowa kardynała Kaspera w czasie jednej z organizowanych przez niego konferencji wyrażają w punkt niebezpieczeństwo nowego pojmowania przez Drogę Synodalną urzędu biskupa: „Grzechem pierworodnym Synodalnej Drogi było to, że odstawiła ona na bok zaproszenie papieża Franciszka, aby wyjść od Ewangelii i nakazu ewangelizacji i postawiła faktycznie na pierwszym miejscu swoje z góry przyjęte kryteria. Czysto formalnie nie zrezygnowano z urzędu biskupa, ale w jego istocie pozbawiono go trzonu. Patrząc całościowo biskup, czytając teksty Synodalnej Drogi, jest przewodniczącym rady nadzorczej, wybranym na jakiś czas i w każdej chwili odwołalnym. W ten sposób złamano kręgosłup, zbudowanemu na Ewangelii Kościołowi i urzędowi biskupa”.

Mogłoby się wydawać, że niemiecka Droga włączy się w ogłoszony przez Franciszka Synod o synodalności, który ma być jednym wielki nasłuchiwaniem tego, co Duch święty mówi dziś do Kościoła. Entuzjazmu jednak nie widać...

- Droga wystartowała jeszcze przed ogłoszeniem synodu biskupów dotyczącej synodalności w Kościele. Jak często podkreślam, Kościół katolicki w Niemczech ma problem z synergią Drogi z Synodem Biskupów, ale przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec bp Bätzing zapowiedział powstanie grupy roboczej składającej się z prezydium Drogi i sekretariatu Synodu Biskupów. Ustalenia w tej sprawie zostały przedstawione Franciszkowi, ale na razie nie wiem nic o owocach tych zamiarów.

Czy nie uważa Ksiądz, że Droga zadaje faktycznie cios rozpoczętemu przez Franciszka synodowi o synodalności? Ci, którzy otwarcie lub skrycie kontestują zamysł Franciszka jako niebezpieczne “nowinkarstwo” będą mogli powiedzieć: zobaczcie, do czego prowadzi ta wasza synodalność... 

- Nie jestem zwolennikiem poetyki boksu i nie chcę tu mówić o ciosie, tym bardziej „poniżej pasa”. Papież już publicznie mówił, by synodalności w Kościele nie traktować jako formy „parlamentaryzmu”, na pewno też w kontekście Drogi Synodalnej. I jak napisał o Franciszku abp Gänswein w książce „Na rozdrożu”: „Dalej będzie mówił bez ogródek”.

***

Ks. prof. Grzegorz Chojnacki (ur. 1967) - duchowny diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, dr hab. nauk teologicznych, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, dziekan Wydziału Teologicznego i dyrektor Instytutu Nauk Teologicznych Uniwersytetu Szczecińskiego, ekspert Polskiej Komisji Akredytacyjnej i Watykańskiej Agencji ds. Kształcenia AVEPRO, autor licznych publikacji naukowych w zakresie teologii moralnej, etyki filozoficznej, antropologii i aksjologii. Pasjonat enologii, czyli nauki zajmującej się kwestiami związanymi z produkcją wina.

Szczecin / Rozmawiał Tomasz Królak



 

Polecane