Cztery prawnicze głosy na zespole do spraw przeciwdziałaniu bezprawiu

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok pedofilowi, bo orzekał "neosędzia". Bulwersujący wyrok był powodem zwołania parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania bezprawiu w Sejmie. W obradach wzięli udział Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Piotr Schab, sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, prokurator Andrzej Golec prezes Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem i dr Oskar Kida.
Młotek sędziowski
Młotek sędziowski / pixabay.com

Piotr Schab - o patologicznych mechanizmach zależności w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości 

Sędzia Piotr Schab opisał system, w którym nazwisko sędziego  i sympatia wobec władzy decyduje bardziej niż prawo, a lojalność wobec politycznych patronów liczy się więcej niż wierność Konstytucji.

- Dalsze przyzwolenie na powiększanie przestrzeni przestępnego działania będzie zachętą do coraz bardziej bezczelnego łamania prawa.

- powiedział.

Podkreślił, że resort sprawiedliwości bezprawnie przejął kompetencje niezależnych organów, że urzędnicy polityczni ośmielili się wchodzić w buty Temidy i ustawiać sprawiedliwość pod własne interesy. Grożenie zaś sędziom postępowaniami dyscyplinarnymi to nowy sposób tresowania niezależnych umysłów. Mówił o permanentnym straszeniu, o odmawianiu wykonywania zarządzeń, o tym, że bezprawie staje się standardem.

Patologiczne mechanizmy zależności

Piotr Schab zwrócił uwagę na zjawisko, „patologicznych mechanizmów zależności” w funkcjonowaniu części struktur sądowniczych. Powiedział wprost, że odmowa wykonywania zarządzeń sądowych, nawet w kwestiach czysto technicznych, jest dziś formą otwartego sprzeciwu wobec legalnego porządku prawnego. Tych, którzy wypełniają obowiązki, zastrasza się groźbą postępowań dyscyplinarnych, tych, którzy sabotują wymiar sprawiedliwości - nagradza się i promuje.

Podkreślał, że każde przyzwolenie na takie działania to ciche współuczestnictwo w niszczeniu państwa.

- Pozwolenie na powiększanie przestrzeni przestępnego działania - mówił - to nic innego jak zgoda na coraz bardziej bezczelne łamanie prawa.

Piotr Schab ostrzegał, że takie zjawiska mają już charakter permanentny - że decyduje nie prawo, lecz nazwisko, przynależność i koneksje.

- W Sądzie Najwyższym jeszcze niedawno zdarzały się wyjątki. Dziś są one regułą. Decyduje nazwisko sędziego.

 

Atak na niezależnych sędziów

Eskalacja kłamstw i publicznych obelg wobec niezależnych sędziów, upokarzanie ich w przestrzeni publicznej - to, jak mówił, metody niszczenia autorytetu wymiaru sprawiedliwości od środka.

Piotr Schab przypomniał, że sędzia, który wypowiada posłuszeństwo Konstytucji, zdradza Polskę. Sędzia apelował do sędziów, by dokonali wyboru: komu będą służyć - Konstytucji, prawu i Rzeczypospolitej, czy też kłamstwu, koniunkturalnym interesom i ludziom, którzy chcą tę Polskę rozłożyć na części.

I wreszcie jego słowa, które już dziś można uznać za credo niezależnego sędziego:

- Jeżeli sędzia wypowiada posłuszeństwo swojemu krajowi, porządkowi p6rawnemu i wierność Konstytucji -jeżeli mówi „nie” własnej ojczyźnie - w tej samej chwili sam zrzeka się urzędu sędziego.

Dodał, że ci, którzy sprzeniewierzają się Konstytucji, nie powinni dłużej sprawować urzędu sędziego, bo zdrada przysięgi jest moralnym samowyrokiem. 

- Niech te słowa usłyszą wszyscy sędziowie w Polsce - zakończył - Bo kto zdradza Konstytucję, zdradza Rzeczpospolitą.

W rozumieniu Piotra Schaba sędzia nie jest funkcjonariuszem państwa - jest jego sumieniem.

 

Kamila Borszowska-Moszowska - głos rozsądku i pamięci

Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska sięgnęła do źródeł Konstytucji, do stenogramów Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego z 1995 r., by przypomnieć, jak naprawdę rodziła się Krajowa Rada Sądownictwa. W tych dokumentach nie ma ani jednego słowa, że sędziowie mają wybierać sędziów.

Twórcy Konstytucji świadomie pozostawili szczegóły ustawie - czyli narodowi poprzez jego przedstawicieli.

- KRS -to materia ustawowa, nie konstytucyjna.

- podkreśliła.

 

Mit "kasty"

Kamila Borszowska -Moszowska rozebrała na czynniki pierwsze mit, którym od lat karmi się opinię publiczną: mit „świętej kasty, samowybierającej się i samokontrolującej. Wspomniała, że po 16 latach pracy awansowała, choć wcześniej słyszała, że „naruszyła świętości”, bo śmiała objąć urząd, zabierając etat komuś „z układu”.

Sędzia  Kamila Borszowska-Moszowska przypomniała, że w 2007 r., gdy otwarto aplikacje prawnicze, a później -w 2017 r., gdy zreformowano ustawę o KRS -środowiska prawnicze, dotąd zatomizowane, zjednoczyły się w obronie własnych przywilejów.

- To wtedy adwokaci wsparli sędziów, którzy przez lata namaszczali siebie nawzajem -w imię zachowania wpływów

- mówiła.

Sędzia z pomocą stenogramów z obrad twórców Konstytucji, ujawniła, że postulat, by sędziowie wybierali sędziów, nie pochodzi z Konstytucji. Pokazała, że to nie idea ustrojodawców, lecz spuścizna Okrągłego Stołu -pozostałość po czasach, gdy elity chciały mieć kontrolę nad wszystkim, również nad sprawiedliwością.

Przywołała również wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 29 listopada 2007 r. sygn. akt SK 43/06, który stwierdzał niezgodność poprzedniej ustawy o KRS z Konstytucją. Trybunał podkreślił wówczas, że to ustawodawca, nie rada sędziów, ma prawo określać kryteria wyboru kandydatów. Jak przypomniała Borszowska-Moszowska, ówczesny wyrok jasno wskazywał, iż dobro wymiaru sprawiedliwości i przejrzystość procedur są wartością nadrzędną.

- To, co dziś obserwujemy, jest niczym innym jak próbą powrotu do modelu, w którym prawo stanowiło narzędzie nielicznych, nie wspólnoty.

- podkreśliła.

Wskazała, że obecna procedura wyboru sędziowskiej części KRS, mimo medialnych ataków, jest przejrzysta i demokratyczna: uchwały są jawne, transmisje publiczne, a proces otwarty dla obywateli.

 

Represje wobec Kamili Borszowskiej-Moszowskiej

Za ten głos prawdy przyszło jej jednak zapłacić. Zarzuty dyscyplinarne, sformułowane pod pretekstem „publicznych wypowiedzi”, stały się narzędziem cichego odwetu, próbą uciszenia sędziego, który odważył się mówić o bezprawiu. To represja instytucjonalna, niezgodna z zasadami europejskiej cywilizacji prawnej, sprzeczna z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wielokrotnie przypominał, że sędzia, mówiący w interesie społecznym o zagrożeniach dla praworządności, korzysta z pełni ochrony wolności słowa.

Taka interpretacja, jaką dziś próbuje narzucić władza, jest nie do pogodzenia z konstytucyjnym i konwencyjnym standardem wolności słowa. To próba stworzenia świata, w którym sędzia ma milczeć, gdy widzi zło i ma bić brawo, gdy prawo jest gwałcone.

 

Andrzej Golec o państwie, które krzywdzi własnych obywateli

Prokurator Andrzej Golec mówił w imieniu tych, którzy widzą codzienność prawa od środka. Zwrócił uwagę na coś, co dla przeciętnego obywatela brzmi jak absurd, a dla niego, weterana służby, jak codzienność: to ofiary, nie przestępcy, są dziś karane powtórnymi procesami. Ci, którzy powinni być chronieni przez państwo, zostają ponownie wciągnięci w tryby wymiaru sprawiedliwości, który w imię „nowej praworządności” wymierza krzywdę zamiast prawa.

Andrzej Golec, Prezes Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem, to człowiek, który przez ponad trzy dekady służył państwu w prokuraturach wszystkich szczebli, w Instytucie Pamięci Narodowej, w biurze lustracyjnym, wreszcie jako badacz historii, człowiek o pamięci dłuższej niż polityczny cykl kadencji.

W swoich wystąpieniach i publikacjach przypomina, że art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, ten który stanowi, że Polska jest demokratycznym państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, nie jest pustym zdaniem z podręcznika, lecz moralnym zobowiązaniem każdego urzędnika w togach. A dziś ten fundament został otwarcie zaatakowany. Państwo, które miało chronić obywateli, powoli przestaje być państwem prawa, stając się państwem procedury, w którym forma zastąpiła sens, a sprawiedliwość - ideologia.

Prokurator  Andrzej Golec mówił o bezprawiu ukrytym pod pozorem procedur, o ludziach, których łamie się dla efektu medialnego, o powiązaniach personalnych sięgających wprost do struktur dawnego aparatu władzy, który dziś znów zaczyna dyktować ton.

- Wypowiedziano wojnę artykułowi drugiemu Konstytucji.

- stwierdził.

 

Dr Oskar Kida rozbroił mit o „neosędziach” i neomoralności

Z kolei dr Oskar Kida rozprawił się z jednym z najbardziej toksycznych mitów ostatnich lat - pojęciem „neosędziów”. Wskazał, że to nie pojęcie prawne, lecz polityczna inwektywa, służąca do delegitymizacji niewygodnych ludzi.

- Każdy sędzia powołany przez Prezydenta RP jest sędzią z mocy Konstytucji

- przypomniał, przywołując orzecznictwo i zdrowy rozsądek.

Dr Oskara Kida wykazał, że termin „neosędzia” nie ma oparcia w porządku prawnym, że jest to etykietka polityczna, narzędzie delegitymizacji, służące do stygmatyzacji i odsuwania niewygodnych ludzi od wymiaru sprawiedliwości. Przypomniał, że każdy sędzia powołany przez Prezydenta RP posiada status sędziego z mocy Konstytucji -a pytanie o legalność nominacji ma formę prawną i ostateczną, nie partyjną inwektywę.

- Cała narracja o tak zwanych ‘neosędziach’ jest jednym wielkim kłamstwem.

W krótkim referacie dr Oskar Kida odwołał się do dokumentów - do uchwały połączonych Izb Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (dwóch i pół izby), uchwały, która została później uznana za niezgodną z Konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny. Do orzecznictwa i do systemu źródeł prawa.  Dr Oskar Kida zacytował fragment tej uchwały, który jej autorzy najchętniej dziś przemilczają:

- „Zagadnienie prawne rozstrzygane przez skład połączonych Izb nie zmierza do rozwiązania problemów ustrojowych z określeniem statusu osób, które po przeprowadzeniu postępowań ukształtowanych ustawą z dnia 8 grudnia 2017 r. o KRS, zostały powołane na urzędy sędziowskie przez Prezydenta RP, gdyż niewątpliwie osoby te uzyskały formalnie status sędziów. Tego statusu Sąd Najwyższy niniejszą uchwałą nie jest w stanie nikomu ani przyznać, ani odebrać.”

Wskazał, że nawet ten akt orzeczniczy (będący próbą ugodzenia w porządek prawny Państwa polskiego) nie jest wygodnym pretekstem do arbitralnego pozbawiania sędziów prawa do orzekania; że próby tworzenia nowej, politycznej semantyki, zamiast posługiwania się konstytucyjnymi kryteriami, są jurydycznie puste i moralnie niebezpieczne. 

Jak podkreślił  Oskar Kida, to zdanie - pochodzące z uchwały, która miała stać się argumentem przeciwko sędziom - obala całą ideologiczną konstrukcję mitu o „neosędziach”.

Doktor przypomniał, że Konstytucja jest tu jednoznaczna: powołanie sędziego przez głowę państwa ma charakter ostateczny, formalny i niepodważalny. Próby kwestionowania tego porządku to nie spór ustrojowy, lecz zamach na zasadę legalizmu zapisaną w art. 7 Konstytucji, na obowiązek, by wszystkie organy działały „na podstawie i w granicach prawa”. Mówił:

- Ci, którzy kwestionują nominacje sędziowskie, nie działają już w granicach prawa -sprzeniewierzają się Konstytucji i własnemu ślubowaniu.

Dr Oskar Kida rozprawił się także z tezą, jakoby istnieli „sędziowie ustawowi” pozbawieni istoty urzędu. Pokazał, że to narracja pozbawiona logiki prawnej: w porządku konstytucyjnym status sędziego nie jest ani warunkowy, ani tymczasowy w sposób, który umożliwiałby polityczne odzieranie ludzi z urzędu bez procedury i podstawy prawnej. Tłumaczył, że praworządność nie znosi uproszczeń - i że tego rodzaju semantyczne manipulacje prowadzą wprost do prawnej dekonstrukcji państwa.

 

Czas spojrzeć w lustro Konstytucji

To posiedzenie nie było debatą. Był to akt moralnego sprzeciwu wobec systemowej zdrady -zdrady Konstytucji, instytucji, zdrowego rozsądku. Władza, która mówi o naprawie sądów, w rzeczywistości demontuje je cegła po cegle. A naród, który miał być suwerenem, staje się widzem politycznego spektaklu o praworządności.


 

POLECANE
Komunikat dla mieszkańców Warszawy z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców Warszawy

W poniedziałek około godz. 9 zostanie zamknięty przejazd przez tory przy stacji Warszawa Falenica. Kierowcy pojadą objazdami, a trasy zmienią autobusy linii 115, 142, 161, 213 oraz nocne N22 i N72.

Trump postawił ultimatum. W ciągu 48 godzin z ostatniej chwili
Trump postawił ultimatum. "W ciągu 48 godzin"

Stany Zjednoczone zniszczą irańskie elektrownie, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie całkowicie otwarta w ciągu 48 godzin – ostrzegł w sobotę wieczorem czasu miejscowego prezydent USA Donald Trump.

Szefowa KRS: To będzie koniec TK z ostatniej chwili
Szefowa KRS: To będzie koniec TK

„Ci, którzy cieszyć się będą z siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego, będą płakać już następnego dnia, kiedy zrozumieją. To będzie koniec TK. Autorytetu też nie będzie. Krótkowzroczność nie jest zaletą” - napisała na platformie X Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.

Przydacz do Tuska: Usuń twitta, a najlepiej konto gorące
Przydacz do Tuska: Usuń twitta, a najlepiej konto

„Usuń twitta, a najlepiej konto” - zwrócił się do Donalda Tuska Marcin Przydacz w odpowiedzi na komentarz premiera odnośnie do planów prezydenckich wizyt.

Media: Prezydent Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by poprzeć Orbana z ostatniej chwili
Media: Prezydent Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by poprzeć Orbana

W poniedziałek, w Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, prezydent Polski Karol Nawrocki przyjedzie z krótką wizytą do Budapesztu, by udzielić poparcia premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi przed wyborami parlamentarnymi 12 kwietnia - podał w sobotę Szabolcs Panyi, dziennikarz śledczy portalu Vsquare.

Czy mikrotubule są rozwiązaniem zagadki ludzkiej świadomości? tylko u nas
Czy mikrotubule są rozwiązaniem zagadki ludzkiej świadomości?

Czy świadomość człowieka powstaje dzięki efektom kwantowym w mózgu? To pytanie od lat dzieli naukowców – a najnowsze badania przynoszą zaskakujące wskazówki. Na dziś nie ma dowodów, że mikrotubule wyjaśniają świadomość – ale część badań sugeruje, że mogą odgrywać w niej rolę.

Konferencja CPAC: Trump z „całkowitym poparciem” dla Orbana z ostatniej chwili
Konferencja CPAC: Trump z „całkowitym poparciem” dla Orbana

Prezydent USA Donald Trump udzielił premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi swojego „całkowitego” poparcia w kwietniowych wyborach w nagraniu wideo wyświetlonym w sobotę na konferencji CPAC w Budapeszcie. W swoim przemówieniu premier Orban obiecał zwycięstwo i „zburzenie postępowych bram Brukseli”.

Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia z ostatniej chwili
Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia

Rada Pokoju przedstawiła Hamasowi pisemną propozycję rozbrojenia tej organizacji terrorystycznej - przekazał amerykański publiczny nadawca NPR. Zainaugurowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rada ma współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów, a początkowo koncentrować się na Strefie Gazy.

Prognoza pogody na 22 i 23 marca. Komunikat IMGW z ostatniej chwili
Prognoza pogody na 22 i 23 marca. Komunikat IMGW

Jak informuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Europa centralna i wschodnia będzie pod wpływem wyżu wschodnio-europejskiego. Południe i północ kontynentu będą w zasięgu oddziaływania układów niskiego ciśnienia znad Pirenejów oraz znad Morza Norweskiego. Polska będzie pod wpływem słabnącego wyżu znad zachodniej Rosji, w powietrzu polarnym napływającym ze wschodu.

Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC gorące
Nawrocki pod ostrzałem Giertycha. W tle USA i CPAC

Romanowi Giertychowi nie spodobało się zaproszenie, jakie do Karola Nawrockiego wystosowali amerykańscy konserwatyści. Doczekał się riposty szefa Kancelarii Prezydenta.

REKLAMA

Cztery prawnicze głosy na zespole do spraw przeciwdziałaniu bezprawiu

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok pedofilowi, bo orzekał "neosędzia". Bulwersujący wyrok był powodem zwołania parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania bezprawiu w Sejmie. W obradach wzięli udział Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Piotr Schab, sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, prokurator Andrzej Golec prezes Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem i dr Oskar Kida.
Młotek sędziowski
Młotek sędziowski / pixabay.com

Piotr Schab - o patologicznych mechanizmach zależności w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości 

Sędzia Piotr Schab opisał system, w którym nazwisko sędziego  i sympatia wobec władzy decyduje bardziej niż prawo, a lojalność wobec politycznych patronów liczy się więcej niż wierność Konstytucji.

- Dalsze przyzwolenie na powiększanie przestrzeni przestępnego działania będzie zachętą do coraz bardziej bezczelnego łamania prawa.

- powiedział.

Podkreślił, że resort sprawiedliwości bezprawnie przejął kompetencje niezależnych organów, że urzędnicy polityczni ośmielili się wchodzić w buty Temidy i ustawiać sprawiedliwość pod własne interesy. Grożenie zaś sędziom postępowaniami dyscyplinarnymi to nowy sposób tresowania niezależnych umysłów. Mówił o permanentnym straszeniu, o odmawianiu wykonywania zarządzeń, o tym, że bezprawie staje się standardem.

Patologiczne mechanizmy zależności

Piotr Schab zwrócił uwagę na zjawisko, „patologicznych mechanizmów zależności” w funkcjonowaniu części struktur sądowniczych. Powiedział wprost, że odmowa wykonywania zarządzeń sądowych, nawet w kwestiach czysto technicznych, jest dziś formą otwartego sprzeciwu wobec legalnego porządku prawnego. Tych, którzy wypełniają obowiązki, zastrasza się groźbą postępowań dyscyplinarnych, tych, którzy sabotują wymiar sprawiedliwości - nagradza się i promuje.

Podkreślał, że każde przyzwolenie na takie działania to ciche współuczestnictwo w niszczeniu państwa.

- Pozwolenie na powiększanie przestrzeni przestępnego działania - mówił - to nic innego jak zgoda na coraz bardziej bezczelne łamanie prawa.

Piotr Schab ostrzegał, że takie zjawiska mają już charakter permanentny - że decyduje nie prawo, lecz nazwisko, przynależność i koneksje.

- W Sądzie Najwyższym jeszcze niedawno zdarzały się wyjątki. Dziś są one regułą. Decyduje nazwisko sędziego.

 

Atak na niezależnych sędziów

Eskalacja kłamstw i publicznych obelg wobec niezależnych sędziów, upokarzanie ich w przestrzeni publicznej - to, jak mówił, metody niszczenia autorytetu wymiaru sprawiedliwości od środka.

Piotr Schab przypomniał, że sędzia, który wypowiada posłuszeństwo Konstytucji, zdradza Polskę. Sędzia apelował do sędziów, by dokonali wyboru: komu będą służyć - Konstytucji, prawu i Rzeczypospolitej, czy też kłamstwu, koniunkturalnym interesom i ludziom, którzy chcą tę Polskę rozłożyć na części.

I wreszcie jego słowa, które już dziś można uznać za credo niezależnego sędziego:

- Jeżeli sędzia wypowiada posłuszeństwo swojemu krajowi, porządkowi p6rawnemu i wierność Konstytucji -jeżeli mówi „nie” własnej ojczyźnie - w tej samej chwili sam zrzeka się urzędu sędziego.

Dodał, że ci, którzy sprzeniewierzają się Konstytucji, nie powinni dłużej sprawować urzędu sędziego, bo zdrada przysięgi jest moralnym samowyrokiem. 

- Niech te słowa usłyszą wszyscy sędziowie w Polsce - zakończył - Bo kto zdradza Konstytucję, zdradza Rzeczpospolitą.

W rozumieniu Piotra Schaba sędzia nie jest funkcjonariuszem państwa - jest jego sumieniem.

 

Kamila Borszowska-Moszowska - głos rozsądku i pamięci

Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska sięgnęła do źródeł Konstytucji, do stenogramów Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego z 1995 r., by przypomnieć, jak naprawdę rodziła się Krajowa Rada Sądownictwa. W tych dokumentach nie ma ani jednego słowa, że sędziowie mają wybierać sędziów.

Twórcy Konstytucji świadomie pozostawili szczegóły ustawie - czyli narodowi poprzez jego przedstawicieli.

- KRS -to materia ustawowa, nie konstytucyjna.

- podkreśliła.

 

Mit "kasty"

Kamila Borszowska -Moszowska rozebrała na czynniki pierwsze mit, którym od lat karmi się opinię publiczną: mit „świętej kasty, samowybierającej się i samokontrolującej. Wspomniała, że po 16 latach pracy awansowała, choć wcześniej słyszała, że „naruszyła świętości”, bo śmiała objąć urząd, zabierając etat komuś „z układu”.

Sędzia  Kamila Borszowska-Moszowska przypomniała, że w 2007 r., gdy otwarto aplikacje prawnicze, a później -w 2017 r., gdy zreformowano ustawę o KRS -środowiska prawnicze, dotąd zatomizowane, zjednoczyły się w obronie własnych przywilejów.

- To wtedy adwokaci wsparli sędziów, którzy przez lata namaszczali siebie nawzajem -w imię zachowania wpływów

- mówiła.

Sędzia z pomocą stenogramów z obrad twórców Konstytucji, ujawniła, że postulat, by sędziowie wybierali sędziów, nie pochodzi z Konstytucji. Pokazała, że to nie idea ustrojodawców, lecz spuścizna Okrągłego Stołu -pozostałość po czasach, gdy elity chciały mieć kontrolę nad wszystkim, również nad sprawiedliwością.

Przywołała również wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 29 listopada 2007 r. sygn. akt SK 43/06, który stwierdzał niezgodność poprzedniej ustawy o KRS z Konstytucją. Trybunał podkreślił wówczas, że to ustawodawca, nie rada sędziów, ma prawo określać kryteria wyboru kandydatów. Jak przypomniała Borszowska-Moszowska, ówczesny wyrok jasno wskazywał, iż dobro wymiaru sprawiedliwości i przejrzystość procedur są wartością nadrzędną.

- To, co dziś obserwujemy, jest niczym innym jak próbą powrotu do modelu, w którym prawo stanowiło narzędzie nielicznych, nie wspólnoty.

- podkreśliła.

Wskazała, że obecna procedura wyboru sędziowskiej części KRS, mimo medialnych ataków, jest przejrzysta i demokratyczna: uchwały są jawne, transmisje publiczne, a proces otwarty dla obywateli.

 

Represje wobec Kamili Borszowskiej-Moszowskiej

Za ten głos prawdy przyszło jej jednak zapłacić. Zarzuty dyscyplinarne, sformułowane pod pretekstem „publicznych wypowiedzi”, stały się narzędziem cichego odwetu, próbą uciszenia sędziego, który odważył się mówić o bezprawiu. To represja instytucjonalna, niezgodna z zasadami europejskiej cywilizacji prawnej, sprzeczna z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wielokrotnie przypominał, że sędzia, mówiący w interesie społecznym o zagrożeniach dla praworządności, korzysta z pełni ochrony wolności słowa.

Taka interpretacja, jaką dziś próbuje narzucić władza, jest nie do pogodzenia z konstytucyjnym i konwencyjnym standardem wolności słowa. To próba stworzenia świata, w którym sędzia ma milczeć, gdy widzi zło i ma bić brawo, gdy prawo jest gwałcone.

 

Andrzej Golec o państwie, które krzywdzi własnych obywateli

Prokurator Andrzej Golec mówił w imieniu tych, którzy widzą codzienność prawa od środka. Zwrócił uwagę na coś, co dla przeciętnego obywatela brzmi jak absurd, a dla niego, weterana służby, jak codzienność: to ofiary, nie przestępcy, są dziś karane powtórnymi procesami. Ci, którzy powinni być chronieni przez państwo, zostają ponownie wciągnięci w tryby wymiaru sprawiedliwości, który w imię „nowej praworządności” wymierza krzywdę zamiast prawa.

Andrzej Golec, Prezes Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem, to człowiek, który przez ponad trzy dekady służył państwu w prokuraturach wszystkich szczebli, w Instytucie Pamięci Narodowej, w biurze lustracyjnym, wreszcie jako badacz historii, człowiek o pamięci dłuższej niż polityczny cykl kadencji.

W swoich wystąpieniach i publikacjach przypomina, że art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, ten który stanowi, że Polska jest demokratycznym państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, nie jest pustym zdaniem z podręcznika, lecz moralnym zobowiązaniem każdego urzędnika w togach. A dziś ten fundament został otwarcie zaatakowany. Państwo, które miało chronić obywateli, powoli przestaje być państwem prawa, stając się państwem procedury, w którym forma zastąpiła sens, a sprawiedliwość - ideologia.

Prokurator  Andrzej Golec mówił o bezprawiu ukrytym pod pozorem procedur, o ludziach, których łamie się dla efektu medialnego, o powiązaniach personalnych sięgających wprost do struktur dawnego aparatu władzy, który dziś znów zaczyna dyktować ton.

- Wypowiedziano wojnę artykułowi drugiemu Konstytucji.

- stwierdził.

 

Dr Oskar Kida rozbroił mit o „neosędziach” i neomoralności

Z kolei dr Oskar Kida rozprawił się z jednym z najbardziej toksycznych mitów ostatnich lat - pojęciem „neosędziów”. Wskazał, że to nie pojęcie prawne, lecz polityczna inwektywa, służąca do delegitymizacji niewygodnych ludzi.

- Każdy sędzia powołany przez Prezydenta RP jest sędzią z mocy Konstytucji

- przypomniał, przywołując orzecznictwo i zdrowy rozsądek.

Dr Oskara Kida wykazał, że termin „neosędzia” nie ma oparcia w porządku prawnym, że jest to etykietka polityczna, narzędzie delegitymizacji, służące do stygmatyzacji i odsuwania niewygodnych ludzi od wymiaru sprawiedliwości. Przypomniał, że każdy sędzia powołany przez Prezydenta RP posiada status sędziego z mocy Konstytucji -a pytanie o legalność nominacji ma formę prawną i ostateczną, nie partyjną inwektywę.

- Cała narracja o tak zwanych ‘neosędziach’ jest jednym wielkim kłamstwem.

W krótkim referacie dr Oskar Kida odwołał się do dokumentów - do uchwały połączonych Izb Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (dwóch i pół izby), uchwały, która została później uznana za niezgodną z Konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny. Do orzecznictwa i do systemu źródeł prawa.  Dr Oskar Kida zacytował fragment tej uchwały, który jej autorzy najchętniej dziś przemilczają:

- „Zagadnienie prawne rozstrzygane przez skład połączonych Izb nie zmierza do rozwiązania problemów ustrojowych z określeniem statusu osób, które po przeprowadzeniu postępowań ukształtowanych ustawą z dnia 8 grudnia 2017 r. o KRS, zostały powołane na urzędy sędziowskie przez Prezydenta RP, gdyż niewątpliwie osoby te uzyskały formalnie status sędziów. Tego statusu Sąd Najwyższy niniejszą uchwałą nie jest w stanie nikomu ani przyznać, ani odebrać.”

Wskazał, że nawet ten akt orzeczniczy (będący próbą ugodzenia w porządek prawny Państwa polskiego) nie jest wygodnym pretekstem do arbitralnego pozbawiania sędziów prawa do orzekania; że próby tworzenia nowej, politycznej semantyki, zamiast posługiwania się konstytucyjnymi kryteriami, są jurydycznie puste i moralnie niebezpieczne. 

Jak podkreślił  Oskar Kida, to zdanie - pochodzące z uchwały, która miała stać się argumentem przeciwko sędziom - obala całą ideologiczną konstrukcję mitu o „neosędziach”.

Doktor przypomniał, że Konstytucja jest tu jednoznaczna: powołanie sędziego przez głowę państwa ma charakter ostateczny, formalny i niepodważalny. Próby kwestionowania tego porządku to nie spór ustrojowy, lecz zamach na zasadę legalizmu zapisaną w art. 7 Konstytucji, na obowiązek, by wszystkie organy działały „na podstawie i w granicach prawa”. Mówił:

- Ci, którzy kwestionują nominacje sędziowskie, nie działają już w granicach prawa -sprzeniewierzają się Konstytucji i własnemu ślubowaniu.

Dr Oskar Kida rozprawił się także z tezą, jakoby istnieli „sędziowie ustawowi” pozbawieni istoty urzędu. Pokazał, że to narracja pozbawiona logiki prawnej: w porządku konstytucyjnym status sędziego nie jest ani warunkowy, ani tymczasowy w sposób, który umożliwiałby polityczne odzieranie ludzi z urzędu bez procedury i podstawy prawnej. Tłumaczył, że praworządność nie znosi uproszczeń - i że tego rodzaju semantyczne manipulacje prowadzą wprost do prawnej dekonstrukcji państwa.

 

Czas spojrzeć w lustro Konstytucji

To posiedzenie nie było debatą. Był to akt moralnego sprzeciwu wobec systemowej zdrady -zdrady Konstytucji, instytucji, zdrowego rozsądku. Władza, która mówi o naprawie sądów, w rzeczywistości demontuje je cegła po cegle. A naród, który miał być suwerenem, staje się widzem politycznego spektaklu o praworządności.



 

Polecane