Tysiące miejsc pracy znikają – dramat pracowników i strategicznych branż

„Wrócił Tusk – wróciło bezrobocie”. Te słowa to dziś pozornie tylko nośne wiecowe, propagandowe hasło. Jedno z wielu chętnie przywoływanych przez opozycję, by w ciemnych barwach malować Polskę, która przecież staje się dwudziestą gospodarką świata, przegania Japonię, ma coraz więcej pieniędzy i z uśmiechem idzie do przodu. W statystykach nie widać jeszcze tąpnięcia, choć pomału rysuje się trend. Poza bezdusznymi cyframi są jednak historie zamykanych zakładów, nieraz stanowiących sens istnienia swoich miejscowości. Są też plany i restrukturyzacje, które w sytuacji zagrożenia mogą okazać się dewastujące dla sprawnego funkcjonowania państwa polskiego, dotykają bowiem branż strategicznych i kluczowych dla jego bezpieczeństwa.
Ludzie wynoszących pudła z biura
Ludzie wynoszących pudła z biura / Proj. Ludwik Pęzioł

Co musisz wiedzieć:

  • W Polsce rośnie liczba zwolnień grupowych i likwidacji zakładów pracy, obejmując już dziesiątki tysięcy osób rocznie.
  • Autor zwraca uwagę, że proces ten jest napędzany m.in. rosnącymi kosztami energii, unijną polityką klimatyczną oraz przenoszeniem produkcji za granicę, a rząd nie podejmuje działań hamujących odpływ firm ani upadku zakładów.
  • Ostrzega też, że zwolnienia w przedsiębiorstwach strategicznych, takich jak Poczta Polska czy PKP Cargo, stanowią realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i stabilności kluczowej infrastruktury.

 

Martwy „Andrzej”

To charakterystyczne dla tych czasów. W artykułach dotyczących różnych branż prawie zawsze pisze się równocześnie o zwolnieniach lub groźbie zwolnień. Gdy tematem numeru naszego tygodnika była polska stal, wspominałem o historii Huty „Andrzej” w Zawadzkiem. Zakład powstał w 1836 roku, równocześnie przyczyniając się do rozbudowy miejscowości. Huta przetrwała komunę, lecz z nowym wiekiem zakończyła działalność. Dłużej udało się przetrwać walcowni, która do zeszłego roku zatrudniała jeszcze ponad 400 osób.

W listopadzie minął jednak rok od likwidacji zakładu, która dla właściciela – grupy Boryszew – okazała się tańsza niż utrzymywanie go przy życiu. Jak donosi „Nowa Trybuna Opolska”: dwanaście miesięcy później nie wszyscy mają pracę, niektórzy ledwo wiążą koniec z końcem. Pracownicy, którzy trafili na bezrobocie i przez rok nie znaleźli pracy, lecz z racji wieku nabyli prawo do świadczeń przedemerytalnych, na rękę dostają ok. 1700 złotych. Ile takich zakładów jest w całej Polsce? Ile będzie ich za chwilę, gdy kolejny raz wzrosną ceny energii, w życie wejdą ETS-y i unijne polityki zakładające dekarbonizację i 90-procentową redukcję emisji CO2?

 

Rosnące koszty

Ot, taki przykład z ostatnich dni:

„Zaledwie kilka dni przed Barbórką związki zawodowe działające przy Przedsiębiorstwie Górniczym «Silesia» w Czechowicach-Dziedzicach zostały poinformowane o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych w czechowickim zakładzie w liczbie do 754 pracowników wszystkich grup zawodowych. – To dokładnie tyle osób, ile jest w tej chwili zatrudnionych w kopalni – alarmuje Grzegorz Babij, przewodniczący Solidarności w PG Silesia”

– podawał portal Tysol.pl 29 listopada.

Gdy zaczynałem pisać swój artykuł, była to najnowsza informacja na temat zwolnień, która pojawiła się na naszym portalu. Jak się okazało, nie była to wcale wiadomość ostatnia, co pokazuje, jak szybkie bywa tempo tego wciąż lekceważonego przez władze procesu. W firmie Aptiv, produkującej wiązki elektryczne dla producentów samochodów osobowych i ciężarowych z całej Europy, jeszcze niedawno pracowało ponad trzy tysiące osób. Dziś pracowników jest już tylko 1400, a spółka zapowiedziała właśnie zwolnienie niemal 400 kolejnych. Winę za to ponoszą rosnące koszty i przeniesienie części produkcji do innych państw. To do rządu należy podejmowanie działań mających powstrzymać proces wyprowadzania działalności funkcjonujących na naszym rynku pracy firm za granicę, jednak nie słychać, by władza podejmowała tego typu działania.

O kryzysie w branży motoryzacyjnej, wywołanym w olbrzymim stopniu autoryzowaną entuzjastycznie przez Warszawę polityką klimatyczną Unii, mówi się od lat, głośno i… zupełnie bezskutecznie. Nasi zachodni sąsiedzi problem swoich producentów próbują rozwiązać, jednak znów dziać się to będzie naszym kosztem, ponieważ kluczem do naprawy niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego ma być umowa handlowa z państwami Mercosur, która z kolei uderzy w polskie rolnictwo.

 

Niebezpieczna pora

Parafrazując Stanisława Wyspiańskiego czy raczej występującego w jego dramacie księcia Konstantego: „Listopad to dla pracowników niebezpieczna pora”.

„W inowrocławskiej Inofamie powstała trudna sytuacja mogąca zagrozić nie tylko utrzymaniu dotychczasowych miejsc pracy, lecz w ogóle istnieniu samej firmy”

– alarmowali na początku ubiegłego miesiąca związkowcy z Solidarności po ogłoszeniu planu zwolnienia 66 osób z produkującej przede wszystkim maszyny i konstrukcje stalowe firmy, działającej od ponad 130 lat. Zwolnienia miały ponoć przywrócić jej rentowność i wspomóc restrukturyzację po złożeniu wniosku o upadłość w październiku tego roku. Czy spełnią się nadzieje właścicieli, czy raczej obawy związkowców – przekonamy się zapewne wkrótce.

Ten wątek potraktować możemy jako spin-off do naszego tematu numeru o wygaszaniu polskiej branży hutniczo-stalowej. Zaledwie dwa dni później zamiar zwolnienia 225 pracowników z ponad trzytysięcznej załogi ogłosił częstochowski oddział firmy ZF Passive Safety Systems Poland. Utrata pracy czeka pracowników należących do zakładów produkujących pasy bezpieczeństwa i poduszki powietrzne. Znów więc ucierpi branża motoryzacyjna.

W listopadzie 2025 roku widmo utraty pracy stało się rzeczywistością dla wszystkich zatrudnionych w likwidowanej raciborskiej fabryce niemieckiej firmy Henkel. Oficjalnym powodem takiej decyzji jest potrzeba dopasowania produkcji do zmieniających się nawyków europejskich konsumentów. Na początku tego roku meblarski gigant Black Red White zlikwidował swój zakład w Przeworsku, zwalniając 200 osób, co odbiło się szerokim echem w mediach lokalnych i ogólnopolskich, chodziło przecież o jednego z ważniejszych krajowych graczy. 13 listopada firma zapowiedziała zwolnienie kolejnych 800 osób, tym razem z większości zakładów należących do BRW. W tym przypadku jednak w parze ze zwolnieniami nie idzie likwidacja, potentat zapowiada utrzymanie zatrudnienia, choć już poniżej 2000 etatów. BRW zapewnia również, że zwolnieni mogą starać się o pracę w innych oddziałach firmy. Nie brzmi to więc najgorzej, tyle że w 2025 roku Black Red White zwolniło już 425 osób – to więcej, niż zakładano. Listę trzeba uzupełnić jeszcze o Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku (ZEM), który zapowiedział zwolnienia 241 osób.

 

Ponura wyliczanka

„Kolejna fabryka idzie na dno. Pracę straci cała załoga”

– pisał w czerwcu zeszłego roku portal bankier.pl. Chodzi o otwartą 4 lata wcześniej fabrykę Toshiby w Gnieźnie. Zapowiedź zwolnień dotyczy ok. 100 osób – całego personelu zakładu. W lipcu plan zwolnienia 400 osób, które nabyły uprawnienia emerytalne, ogłosiła Polska Grupa Górnicza.

„Ubiegły rok tysiące polskich pracowników zapamięta jako okres dramatycznej walki o ocalenie miejsc pracy. […] Rok 2024 upłynął w dużej mierze pod znakiem zwolnień grupowych i likwidacji całych zakładów pracy. Walcownia Rur «Andrzej» w Zawadzkiem, Rurexpol w Częstochowie, Odlewnia Staliwa GE Power w Elblągu, fabryki Beko w Łodzi i Wrocławiu, produkujący silniki spalinowe zakład FCA Powertrain w Bielsku-Białej, Levi Strauss w Płocku, bielska spółka Shiloh Industries, Siarkopol z Grupy Azoty i w końcu PKP Cargo oraz Poczta Polska – to tylko niektóre przykłady obrazujące tę smutną rzeczywistość”

– podsumował zeszły rok Marcin Krzeszowiec na portalu Tysol.pl. Karuzela, z której tak łatwo jest zostać zrzuconym, rozpędza się. W styczniu zwolnienia zapowiadała firma z branży gier Huuuge Games. Już w 2023 roku pracę straciło w niej ok. 40 osób, tym razem jednak mowa była już o 100. W marcu Qemetica Soda Polska w Janikowie ogłosiła zamiar zwolnienia 350 osób. Problemy zakładu łączyły się ze wzrostem kosztów produkcji wynikającym z unijnych polityk, który dotyka kolejnej branży, tym razem chemicznej. Również w marcu pojawiały się informacje o planowanych cięciach w sektorze finansowym. HSBC zapowiadał zwolnienie 200 osób z oddziału krakowskiego, UBS aż 1200, głównie w Warszawie. Pisząca o tym „Gazeta Wyborcza” zauważyła, że „planowana liczba zwolnień [zgłoszona do krakowskiego Urzędu Pracy – przyp. K.K.] oznacza spory wzrost w porównaniu do ubiegłego roku, kiedy zwolnienia grupowe zapowiedziały 24 firmy, które zamierzały pożegnać ok. 2,7 tys. pracowników. Ostatecznie pracę (w ramach zapowiedzianych zwolnień) straciło nieco ponad 2 tys. osób”.

W maju niepokojące wieści przyniósł raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, według którego w 2024 r. zwolnienia grupowe objęły 27 tys. osób. (zapowiedzi dotyczyły jeszcze większej grupy 37 tysięcy). W pierwszym kwartale 2025 r. liczba ta osiągnęła już poziom blisko 75 tys. osób. Wiosną i latem trwały też redukcje i likwidacje w branży handlowej, które dotknęły między innymi takie sieci, jak Delikatesy Centrum, Castorama, Makro czy Pigment. We wrześniu firma Fujitsu Technology Solutions zapowiedziała zwolnienie prawie 850 osób, głównie – pracowników biurowych. Do końca III kwartału zapowiedzi zwolnień sięgnęły już ponad 88 tysięcy osób, a więc ponad dwa razy tyle, co w całym 2024 roku. Pamiętajmy, że zapowiedzi są z reguły wyższe od faktycznej liczby zwolnień, jednak i ta rośnie szybko. O tym, co działo się w listopadzie, pisałem już wyżej – a rok się przecież nie skończył.

 

Realna groźba

Za największą liczbę zwolnień odpowiada Warszawa, choć stolica nie kojarzy się z bezrobociem. Ten paradoks jest jednak bardzo łatwy do wytłumaczenia. Najwięcej osób w mijającym roku zwolniła – lub planowała zwolnić – Poczta Polska, od której pochodziło aż 86% zapowiedzi uwzględnionych w cytowanym powyżej raporcie PIE. Choć wokół zwolnień w Poczcie toczyła się cała batalia opisywana na naszych łamach, skupmy się teraz na liczbach początkowych. Bieżący rok przedsiębiorstwo zaczęło od zapowiedzi zwolnienia 8500 pracowników. W ramach „restrukturyzacji” proponowano pracownikom program dobrowolnych odejść, jako alternatywę przedstawiając zwolnienia grupowe.

„Poczta to nasza historia, ale przede wszystkim jeden z fundamentów usług publicznych współczesnego państwa. Dziś ten fundament jest rozmontowywany. Pod płaszczykiem restrukturyzacji zwalnia się tysiące pracowników przez lata oddanych firmie. To nie tylko krok w kierunku upadku kolejnej państwowej spółki. To zamach na stabilność państwa”

– pisał na łamach „TS” red. naczelny Michał Ossowski. Zauważmy, że dochodzi do co najmniej destabilizacji kluczowego dla państwa przedsiębiorstwa zapewniającego mu łączność, również w czasach wojny i kryzysu; dysponującego ludźmi, środkami transportu i łączności, a także powierzchnią magazynową. Sieć pocztowa jest częścią krajowego systemu odporności i mobilizacji, a w razie awarii lub ataku może przejąć rolę rezerwowej infrastruktury komunikacyjnej, działając w modelu zdecentralizowanym i fizycznym. Jak na funkcjonowanie takiego zasobu strategicznego wpływa chroniczne poczucie niepewności zatrudnienia u pracowników? Nastroje wśród pocztowców są fatalne, a polityka firmy – chaotyczna. Dość wspomnieć, że praktycznie równolegle ze zwolnieniami trwa... nabór na stanowiska, z których przed chwilą bezceremonialnie pozbywano się pracowników.

 

Zemsta za węgiel

Podobny problem dotyczy też innej strategicznej firmy, PKP Cargo, niszczonej przez obecną władzę w zemście za to, że w czasie kryzysu energetycznego spełniła swoją rolę. Platforma wiele swoich planów oparła na spodziewanym braku węgla, a więc również ciepła w sezonie zimowym 2022/2023. Dzięki antykryzysowym działaniom państwa, w których kolej odegrała znaczącą rolę, udało się uniknąć nieszczęścia. Miało to jednak wymierne skutki ekonomiczne, które – z pominięciem całego kontekstu – od zmiany władzy wykorzystywane były do medialnej osłony operacji osłabiania przewoźnika i tłumaczenia planowanych zwolnień. Te przeprowadzano w sposób skandaliczny, dochodziło na przykład do wręczania wypowiedzeń kobietom w ciąży, a wiele spraw trafiło do sądu pracy.

Zwolnienie z pracy dla pracownika może być kłopotem, a w gorszych okolicznościach tragedią życiową. Zwolnienia grupowe uderzają w poczucie bezpieczeństwa obywateli, a w niektórych przypadkach zaszkodzić mogą bezpieczeństwu państwa, pozbawiając go ważnej strategicznie produkcji i infrastruktury. Niestety, nie widać na razie oznak opamiętania. Do tego tekstu trudno będzie napisać optymistyczną puentę. Na pewno nie jest nią informacja, że na przyszły rok PKP Cargo zapowiedziało właśnie zwolnienia kolejnych 500 osób.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Wojna z ICE. Donald Trump obiecał powstrzymanie nielegalnej imigracji i to robi tylko u nas
Wojna z ICE. Donald Trump obiecał powstrzymanie nielegalnej imigracji i to robi

Donald Trump wygrał wybory prezydenckie obiecując powstrzymanie nielegalnej imigracji oraz deportowanie nielegalnych imigrantów. W pierwszej kolejności tych, którzy popełnili przestępstwa.

Wnuk Więźnia: Auschwitz nie wolno zamykać przed Rodzinami Ofiar tylko u nas
Wnuk Więźnia: Auschwitz nie wolno zamykać przed Rodzinami Ofiar

Niedawno minęło 81 lat od otwarcia bram piekła Auschwitz. 31 lat temu stałem tu razem z moim dziadkiem, Śp. Józefem Konradem Cezakiem.

Wielka umowa handlowa USA - Indie z ostatniej chwili
Wielka umowa handlowa USA - Indie

Prezydent USA Donald Trump poinformował w poniedziałek o zawarciu porozumienia handlowego z Indiami, które obniży cła na towary z Indii z 25 do 18 proc. Trump powiedział też, że premier kraju Narendra Modi zobowiązał się wstrzymać zakupy rosyjskiej ropy naftowej.

Prezydent ułaskawił trzy osoby z ostatniej chwili
Prezydent ułaskawił trzy osoby

Postanowieniami z dnia 2 lutego 2026 r. Prezydent RP Karol Nawrocki zastosował prawo łaski w stosunku do trzech osób – poinformował na platformie X rzecznik prasowy prezydenta Karola Nawrockiego dr Rafał Leśkiewicz.

Dron wylądował w jednostce wojskowej obok magazynu z uzbrojeniem z ostatniej chwili
Dron wylądował w jednostce wojskowej obok magazynu z uzbrojeniem

Jak poinformowało Radio Zet, w ubiegłą środę w jednostce wojskowej w Przasnyszu wylądował dron nieznanego pochodzenia. Upadł obok składu uzbrojenia. Żandarmeria Wojskowa prowadzi dochodzenie w tej sprawie.

Współpraca niemiecko-włoska. Z dużej chmury mały deszcz tylko u nas
Współpraca niemiecko-włoska. Z dużej chmury mały deszcz

Premier Giorgia Meloni i kanclerz Friedrich Merz stanęli 23 stycznia w obliczu kamer i podkreślili współpracę obu narodów, świętując 75. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych oraz przeprowadzając konsultacje międzyrządowe.

Neokomuniści nie kryją się już z planem „wielkiej podmiany” narodów w Europie tylko u nas
Neokomuniści nie kryją się już z planem „wielkiej podmiany” narodów w Europie

O planach „wielkiej podmiany” narodów w Europie słyszałam już wiele lat temu. Mówiło się o tym w Parlamencie Europejskim, ale i w kręgach służb specjalnych. Jeden z agentów brytyjskiego wywiadu miał stwierdzić podczas suto zakrapianej imprezy, że należy sprowadzać migrantów, ponieważ „there will be more shit to govern” (będzie więcej gówna do rządzenia nim).

Nieoficjalnie: Rozmowy USA–Iran coraz bliżej. Witkoff spotka się z szefem irańskiego MSZ z ostatniej chwili
Nieoficjalnie: Rozmowy USA–Iran coraz bliżej. Witkoff spotka się z szefem irańskiego MSZ

Specjalny wysłannik prezydenta USA Donalda Trumpa Steve Witkoff ma w piątek spotkać się w Stambule z szefem MSZ Iranu Abbasem Aragczim na rozmowy o potencjalnym porozumieniu nuklearnym - donosi w poniedziałek portal Axios. Byłoby to pierwsze spotkanie przedstawicieli dwóch krajów od ataku USA na Iran w 2025 roku.

KE zalegalizuje nielegalną migrację gorące
KE zalegalizuje nielegalną migrację

Komisja Europejska przedstawiła pierwszą europejską strategię zarządzania azylem i migracją. Określa cele polityczne UE w zakresie azylu i migracji i będzie służyć jako kompas z konkretnymi priorytetami na następne pięć lat.

Rząd Tuska zgodził się już na niemiecki projekt centralizacji UE w ramach grupy E6? z ostatniej chwili
Rząd Tuska zgodził się już na niemiecki projekt centralizacji UE w ramach grupy E6?

Wizyta niemieckiego wicekanclerza i ministra finansów Larsa Klingbeila w Warszawie wywołała wiele pytań. Po jego deklaracjach o zacieśnianiu współpracy kluczowych państw Europy pojawiły się pytania, czy Polska – decyzją rządu Donalda Tuska – może dołączyć do formatu E6, nieformalnej inicjatywy Berlina, postrzeganej jako krok w stronę centralizacji Unii i osłabienia relacji transatlantyckich.

REKLAMA

Tysiące miejsc pracy znikają – dramat pracowników i strategicznych branż

„Wrócił Tusk – wróciło bezrobocie”. Te słowa to dziś pozornie tylko nośne wiecowe, propagandowe hasło. Jedno z wielu chętnie przywoływanych przez opozycję, by w ciemnych barwach malować Polskę, która przecież staje się dwudziestą gospodarką świata, przegania Japonię, ma coraz więcej pieniędzy i z uśmiechem idzie do przodu. W statystykach nie widać jeszcze tąpnięcia, choć pomału rysuje się trend. Poza bezdusznymi cyframi są jednak historie zamykanych zakładów, nieraz stanowiących sens istnienia swoich miejscowości. Są też plany i restrukturyzacje, które w sytuacji zagrożenia mogą okazać się dewastujące dla sprawnego funkcjonowania państwa polskiego, dotykają bowiem branż strategicznych i kluczowych dla jego bezpieczeństwa.
Ludzie wynoszących pudła z biura
Ludzie wynoszących pudła z biura / Proj. Ludwik Pęzioł

Co musisz wiedzieć:

  • W Polsce rośnie liczba zwolnień grupowych i likwidacji zakładów pracy, obejmując już dziesiątki tysięcy osób rocznie.
  • Autor zwraca uwagę, że proces ten jest napędzany m.in. rosnącymi kosztami energii, unijną polityką klimatyczną oraz przenoszeniem produkcji za granicę, a rząd nie podejmuje działań hamujących odpływ firm ani upadku zakładów.
  • Ostrzega też, że zwolnienia w przedsiębiorstwach strategicznych, takich jak Poczta Polska czy PKP Cargo, stanowią realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i stabilności kluczowej infrastruktury.

 

Martwy „Andrzej”

To charakterystyczne dla tych czasów. W artykułach dotyczących różnych branż prawie zawsze pisze się równocześnie o zwolnieniach lub groźbie zwolnień. Gdy tematem numeru naszego tygodnika była polska stal, wspominałem o historii Huty „Andrzej” w Zawadzkiem. Zakład powstał w 1836 roku, równocześnie przyczyniając się do rozbudowy miejscowości. Huta przetrwała komunę, lecz z nowym wiekiem zakończyła działalność. Dłużej udało się przetrwać walcowni, która do zeszłego roku zatrudniała jeszcze ponad 400 osób.

W listopadzie minął jednak rok od likwidacji zakładu, która dla właściciela – grupy Boryszew – okazała się tańsza niż utrzymywanie go przy życiu. Jak donosi „Nowa Trybuna Opolska”: dwanaście miesięcy później nie wszyscy mają pracę, niektórzy ledwo wiążą koniec z końcem. Pracownicy, którzy trafili na bezrobocie i przez rok nie znaleźli pracy, lecz z racji wieku nabyli prawo do świadczeń przedemerytalnych, na rękę dostają ok. 1700 złotych. Ile takich zakładów jest w całej Polsce? Ile będzie ich za chwilę, gdy kolejny raz wzrosną ceny energii, w życie wejdą ETS-y i unijne polityki zakładające dekarbonizację i 90-procentową redukcję emisji CO2?

 

Rosnące koszty

Ot, taki przykład z ostatnich dni:

„Zaledwie kilka dni przed Barbórką związki zawodowe działające przy Przedsiębiorstwie Górniczym «Silesia» w Czechowicach-Dziedzicach zostały poinformowane o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych w czechowickim zakładzie w liczbie do 754 pracowników wszystkich grup zawodowych. – To dokładnie tyle osób, ile jest w tej chwili zatrudnionych w kopalni – alarmuje Grzegorz Babij, przewodniczący Solidarności w PG Silesia”

– podawał portal Tysol.pl 29 listopada.

Gdy zaczynałem pisać swój artykuł, była to najnowsza informacja na temat zwolnień, która pojawiła się na naszym portalu. Jak się okazało, nie była to wcale wiadomość ostatnia, co pokazuje, jak szybkie bywa tempo tego wciąż lekceważonego przez władze procesu. W firmie Aptiv, produkującej wiązki elektryczne dla producentów samochodów osobowych i ciężarowych z całej Europy, jeszcze niedawno pracowało ponad trzy tysiące osób. Dziś pracowników jest już tylko 1400, a spółka zapowiedziała właśnie zwolnienie niemal 400 kolejnych. Winę za to ponoszą rosnące koszty i przeniesienie części produkcji do innych państw. To do rządu należy podejmowanie działań mających powstrzymać proces wyprowadzania działalności funkcjonujących na naszym rynku pracy firm za granicę, jednak nie słychać, by władza podejmowała tego typu działania.

O kryzysie w branży motoryzacyjnej, wywołanym w olbrzymim stopniu autoryzowaną entuzjastycznie przez Warszawę polityką klimatyczną Unii, mówi się od lat, głośno i… zupełnie bezskutecznie. Nasi zachodni sąsiedzi problem swoich producentów próbują rozwiązać, jednak znów dziać się to będzie naszym kosztem, ponieważ kluczem do naprawy niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego ma być umowa handlowa z państwami Mercosur, która z kolei uderzy w polskie rolnictwo.

 

Niebezpieczna pora

Parafrazując Stanisława Wyspiańskiego czy raczej występującego w jego dramacie księcia Konstantego: „Listopad to dla pracowników niebezpieczna pora”.

„W inowrocławskiej Inofamie powstała trudna sytuacja mogąca zagrozić nie tylko utrzymaniu dotychczasowych miejsc pracy, lecz w ogóle istnieniu samej firmy”

– alarmowali na początku ubiegłego miesiąca związkowcy z Solidarności po ogłoszeniu planu zwolnienia 66 osób z produkującej przede wszystkim maszyny i konstrukcje stalowe firmy, działającej od ponad 130 lat. Zwolnienia miały ponoć przywrócić jej rentowność i wspomóc restrukturyzację po złożeniu wniosku o upadłość w październiku tego roku. Czy spełnią się nadzieje właścicieli, czy raczej obawy związkowców – przekonamy się zapewne wkrótce.

Ten wątek potraktować możemy jako spin-off do naszego tematu numeru o wygaszaniu polskiej branży hutniczo-stalowej. Zaledwie dwa dni później zamiar zwolnienia 225 pracowników z ponad trzytysięcznej załogi ogłosił częstochowski oddział firmy ZF Passive Safety Systems Poland. Utrata pracy czeka pracowników należących do zakładów produkujących pasy bezpieczeństwa i poduszki powietrzne. Znów więc ucierpi branża motoryzacyjna.

W listopadzie 2025 roku widmo utraty pracy stało się rzeczywistością dla wszystkich zatrudnionych w likwidowanej raciborskiej fabryce niemieckiej firmy Henkel. Oficjalnym powodem takiej decyzji jest potrzeba dopasowania produkcji do zmieniających się nawyków europejskich konsumentów. Na początku tego roku meblarski gigant Black Red White zlikwidował swój zakład w Przeworsku, zwalniając 200 osób, co odbiło się szerokim echem w mediach lokalnych i ogólnopolskich, chodziło przecież o jednego z ważniejszych krajowych graczy. 13 listopada firma zapowiedziała zwolnienie kolejnych 800 osób, tym razem z większości zakładów należących do BRW. W tym przypadku jednak w parze ze zwolnieniami nie idzie likwidacja, potentat zapowiada utrzymanie zatrudnienia, choć już poniżej 2000 etatów. BRW zapewnia również, że zwolnieni mogą starać się o pracę w innych oddziałach firmy. Nie brzmi to więc najgorzej, tyle że w 2025 roku Black Red White zwolniło już 425 osób – to więcej, niż zakładano. Listę trzeba uzupełnić jeszcze o Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku (ZEM), który zapowiedział zwolnienia 241 osób.

 

Ponura wyliczanka

„Kolejna fabryka idzie na dno. Pracę straci cała załoga”

– pisał w czerwcu zeszłego roku portal bankier.pl. Chodzi o otwartą 4 lata wcześniej fabrykę Toshiby w Gnieźnie. Zapowiedź zwolnień dotyczy ok. 100 osób – całego personelu zakładu. W lipcu plan zwolnienia 400 osób, które nabyły uprawnienia emerytalne, ogłosiła Polska Grupa Górnicza.

„Ubiegły rok tysiące polskich pracowników zapamięta jako okres dramatycznej walki o ocalenie miejsc pracy. […] Rok 2024 upłynął w dużej mierze pod znakiem zwolnień grupowych i likwidacji całych zakładów pracy. Walcownia Rur «Andrzej» w Zawadzkiem, Rurexpol w Częstochowie, Odlewnia Staliwa GE Power w Elblągu, fabryki Beko w Łodzi i Wrocławiu, produkujący silniki spalinowe zakład FCA Powertrain w Bielsku-Białej, Levi Strauss w Płocku, bielska spółka Shiloh Industries, Siarkopol z Grupy Azoty i w końcu PKP Cargo oraz Poczta Polska – to tylko niektóre przykłady obrazujące tę smutną rzeczywistość”

– podsumował zeszły rok Marcin Krzeszowiec na portalu Tysol.pl. Karuzela, z której tak łatwo jest zostać zrzuconym, rozpędza się. W styczniu zwolnienia zapowiadała firma z branży gier Huuuge Games. Już w 2023 roku pracę straciło w niej ok. 40 osób, tym razem jednak mowa była już o 100. W marcu Qemetica Soda Polska w Janikowie ogłosiła zamiar zwolnienia 350 osób. Problemy zakładu łączyły się ze wzrostem kosztów produkcji wynikającym z unijnych polityk, który dotyka kolejnej branży, tym razem chemicznej. Również w marcu pojawiały się informacje o planowanych cięciach w sektorze finansowym. HSBC zapowiadał zwolnienie 200 osób z oddziału krakowskiego, UBS aż 1200, głównie w Warszawie. Pisząca o tym „Gazeta Wyborcza” zauważyła, że „planowana liczba zwolnień [zgłoszona do krakowskiego Urzędu Pracy – przyp. K.K.] oznacza spory wzrost w porównaniu do ubiegłego roku, kiedy zwolnienia grupowe zapowiedziały 24 firmy, które zamierzały pożegnać ok. 2,7 tys. pracowników. Ostatecznie pracę (w ramach zapowiedzianych zwolnień) straciło nieco ponad 2 tys. osób”.

W maju niepokojące wieści przyniósł raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, według którego w 2024 r. zwolnienia grupowe objęły 27 tys. osób. (zapowiedzi dotyczyły jeszcze większej grupy 37 tysięcy). W pierwszym kwartale 2025 r. liczba ta osiągnęła już poziom blisko 75 tys. osób. Wiosną i latem trwały też redukcje i likwidacje w branży handlowej, które dotknęły między innymi takie sieci, jak Delikatesy Centrum, Castorama, Makro czy Pigment. We wrześniu firma Fujitsu Technology Solutions zapowiedziała zwolnienie prawie 850 osób, głównie – pracowników biurowych. Do końca III kwartału zapowiedzi zwolnień sięgnęły już ponad 88 tysięcy osób, a więc ponad dwa razy tyle, co w całym 2024 roku. Pamiętajmy, że zapowiedzi są z reguły wyższe od faktycznej liczby zwolnień, jednak i ta rośnie szybko. O tym, co działo się w listopadzie, pisałem już wyżej – a rok się przecież nie skończył.

 

Realna groźba

Za największą liczbę zwolnień odpowiada Warszawa, choć stolica nie kojarzy się z bezrobociem. Ten paradoks jest jednak bardzo łatwy do wytłumaczenia. Najwięcej osób w mijającym roku zwolniła – lub planowała zwolnić – Poczta Polska, od której pochodziło aż 86% zapowiedzi uwzględnionych w cytowanym powyżej raporcie PIE. Choć wokół zwolnień w Poczcie toczyła się cała batalia opisywana na naszych łamach, skupmy się teraz na liczbach początkowych. Bieżący rok przedsiębiorstwo zaczęło od zapowiedzi zwolnienia 8500 pracowników. W ramach „restrukturyzacji” proponowano pracownikom program dobrowolnych odejść, jako alternatywę przedstawiając zwolnienia grupowe.

„Poczta to nasza historia, ale przede wszystkim jeden z fundamentów usług publicznych współczesnego państwa. Dziś ten fundament jest rozmontowywany. Pod płaszczykiem restrukturyzacji zwalnia się tysiące pracowników przez lata oddanych firmie. To nie tylko krok w kierunku upadku kolejnej państwowej spółki. To zamach na stabilność państwa”

– pisał na łamach „TS” red. naczelny Michał Ossowski. Zauważmy, że dochodzi do co najmniej destabilizacji kluczowego dla państwa przedsiębiorstwa zapewniającego mu łączność, również w czasach wojny i kryzysu; dysponującego ludźmi, środkami transportu i łączności, a także powierzchnią magazynową. Sieć pocztowa jest częścią krajowego systemu odporności i mobilizacji, a w razie awarii lub ataku może przejąć rolę rezerwowej infrastruktury komunikacyjnej, działając w modelu zdecentralizowanym i fizycznym. Jak na funkcjonowanie takiego zasobu strategicznego wpływa chroniczne poczucie niepewności zatrudnienia u pracowników? Nastroje wśród pocztowców są fatalne, a polityka firmy – chaotyczna. Dość wspomnieć, że praktycznie równolegle ze zwolnieniami trwa... nabór na stanowiska, z których przed chwilą bezceremonialnie pozbywano się pracowników.

 

Zemsta za węgiel

Podobny problem dotyczy też innej strategicznej firmy, PKP Cargo, niszczonej przez obecną władzę w zemście za to, że w czasie kryzysu energetycznego spełniła swoją rolę. Platforma wiele swoich planów oparła na spodziewanym braku węgla, a więc również ciepła w sezonie zimowym 2022/2023. Dzięki antykryzysowym działaniom państwa, w których kolej odegrała znaczącą rolę, udało się uniknąć nieszczęścia. Miało to jednak wymierne skutki ekonomiczne, które – z pominięciem całego kontekstu – od zmiany władzy wykorzystywane były do medialnej osłony operacji osłabiania przewoźnika i tłumaczenia planowanych zwolnień. Te przeprowadzano w sposób skandaliczny, dochodziło na przykład do wręczania wypowiedzeń kobietom w ciąży, a wiele spraw trafiło do sądu pracy.

Zwolnienie z pracy dla pracownika może być kłopotem, a w gorszych okolicznościach tragedią życiową. Zwolnienia grupowe uderzają w poczucie bezpieczeństwa obywateli, a w niektórych przypadkach zaszkodzić mogą bezpieczeństwu państwa, pozbawiając go ważnej strategicznie produkcji i infrastruktury. Niestety, nie widać na razie oznak opamiętania. Do tego tekstu trudno będzie napisać optymistyczną puentę. Na pewno nie jest nią informacja, że na przyszły rok PKP Cargo zapowiedziało właśnie zwolnienia kolejnych 500 osób.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane