Nie ma większego znaczenia, czy działania USA w Wenezueli są "dobre," czy "złe", istotne jest to, czy są w naszym interesie
Co musisz wiedzieć:
- Interwencja USA w Wenezueli była realizacją twardych interesów, a nie działań ''moralnych'' – chodziło o surowce, bezpieczeństwo i osłabienie wpływów Rosji oraz Chin.
- Prawo międzynarodowe ustępuje sile, gdy w grę wchodzą kluczowe interesy mocarstw – decydują sprawczość i zdolność działania.
- Skutki tej operacji są globalne i dotykają także Polski, m.in. poprzez ceny ropy, sytuację Rosji i nowy układ relacji w świecie.
Nie ma dziś chyba tematu gorętszego od kwestii amerykańskiej interwencji w Wenezueli. Z jednej strony to dobrze, że interesuje nas cokolwiek oprócz emocjonalnych ochłapów podrzucanych przez lokalnych postpolityków. A z drugiej można odnieść wrażenie, że dyskusja w większości idzie w jakieś nielogiczne krzaki.
"Prawo międzynarodowe" a realna polityka
Wydaje się, że największa para idzie tutaj w emocjonalny i faryzejski "moralny" gwizdek – czy to, co zrobiły Stany Zjednoczone, jest "złe" czy "dobre". Moim zdaniem to jałowa zabawa. Histeria na punkcie uszczerbku, jakiego miało doznać tzw. prawo międzynarodowe, nie bierze pod uwagę, że tzw. prawo międzynarodowe działa właściwie głównie wtedy, kiedy jest na rękę mocarstwom, kiedy mocarstwom przestaje służyć, wtedy mocarstwa zabierają zabawki i tworzą nowe "prawo międzynarodowe".
Mieliśmy okazję przekonać się o tym w naszej europejskiej skali, kiedy to "prawo europejskie" (Jakież to prawo? Prawo w cywilizacji zachodniej tworzy władza ustawodawcza z mandatem demokratycznym, a nie jakiś niepochodzących z wyborów, za to coraz bardziej samozwańczy i działający poza traktatami dyrektoriat) działało wtedy, kiedy prowadziło do drenażu polskiej gospodarki, ale kiedy polskie firmy zaczęły sobie w jego ramach radzić, to się przypadkiem pozmieniało tak, żeby sobie nie radziły. Albo kiedy to rzekome "prawo europejskie" tak długo szantażowało Polaków instytucjonalnie i finansowo, aż udało mu się osadzić w Warszawie swoich gubernatorów (hej, obrońcy "nagłego bohatera" Maduro, ta obca interwencja Wam nie przeszkadzała?). Oczywiście jeżeli gdzieś w naszym interesie jest zasłanianie się "prawem międzynarodowym", to się nim zasłaniajmy, ale się nie łudźmy.
Z drugiej strony uzasadnianie amerykańskiej interwencji brutalnymi rządami chavistowskiego dyktatora również wydaje mi się ślepą uliczką. To dobrze, że Wenezuelczycy się cieszą, ale jednak trzeba patrzeć prawdzie w oczy, jest to efekt uboczny i zapewne Amerykanie nie zrobili tego, co zrobili, dla dobra Wenezuelczyków.
Nowa strategia USA i jej skutki dla globalnego układu sił
Oczywiście, że administracja Donalda Trumpa zrobiła to po to, żeby uzyskać kontrolę nad wenezuelską ropą, żeby zlikwidować chińsko-rosyjski lotniskowiec w Ameryce Południowej (drugi, w postaci Kuby, zapewne czeka w kolejce) i żeby ograniczyć ekspansję narkotykowych karteli. Donald Trump wykonał tę operację precyzyjnie i ze 100-procentową skutecznością (przy okazji ośmieszając Rosję z jej "operacją" na Ukrainie). Waluta sprawczości jest w ogóle w polityce, a w polityce międzynarodowej szczególnie, walutą najcenniejszą. Miałem trochę wątpliwości, czy dobrym pomysłem jest pozostawienie władzy z-cy Maduro Rodriguez, ale ta już składa spolegliwe propozycje Trumpowi, więc chyba nie miałem racji. Donald Trump twardo, choć uderzeniem o ograniczonym zasięgu, zrealizował interes Stanów Zjednoczonych, nie tylko zmienił układ figur na międzynarodowej szachownicy, ale zmienił szachownicę.
Zwiększył bezpieczeństwo zewnętrzne Stanów Zjednoczonych w Ameryce. Zwiększył bezpieczeństwo wewnętrzne, uderzając w finansowanie organizacji przestępczych, i, co najważniejsze, uzyskał wpływ na ceny ropy naftowej, które wbrew marzeniom pięknoduchów wciąż decydują o światowej polityce. Choćby o rosyjskim budżecie. Mało tego, wydaje mi się, że zbyt mało się mówi, wspomina o tym Miłosz Lodowski, za co mu chwała, o tym, że amerykańska interwencja jest elementem realizacji nowej strategii bezpieczeństwa narodowego USA i to tuż po jej ogłoszeniu. Stąd zapewne pewna nerwowość tych, którzy poczuli się nią "dotknięci".
Jak w tej układance powinna odnaleźć się Polska
Co w takim razie powinna robić Polska? To, co powinna robić, a to, co robi, to niestety różne zbiory, o tym można będzie dyskutować, kiedy rząd w Polsce zmieni się na rząd polski. Ale trzeba być na to przygotowanym. Otóż Polska powinna zachować spokój. Stawiać na rozwój, budować siłę armii, odnajdować się w sieci sojuszy, budować wpływy na różnych poziomach, budować własny deep state, który zapewni realizację jej interesów niezależnie od zmiennych werdyktów wyborczych. Zwiększyć poczucie bezpieczeństwa możemy nie dzięki złudnemu "prawu międzynarodowemu", tylko dzięki własnej sile i odpowiedniej konfiguracji sojuszy opartych na interesach, nie "moralności".
Ja oczywiście nie chciałbym, żeby jakiekolwiek obce państwo zmieniało w Polsce władzę, choćby była to władza najgorsza (a jak już pisałem, niestety zmieniało). Tym się powinni zajmować Polacy. Ale też nie mam złudzeń, taki jest świat. I zawsze taki, wbrew jakimś fukuyamowskim majaczeniom, był. Dlatego można się oczywiście bawić w ogniste dyskusje, co jest w tym wszystkim "dobre", a co jest "złe". Ale w ostatecznym rozrachunku o niebo ważniejsze jest to, co jest w naszym interesie. A na nasze szczęście nowa układanka, którą buduje Donald Trump, JEST w naszym interesie. I największy wysiłek powinniśmy skierować na to, jak to wykorzystać.
Świat wchodzi w okres niestabilności
Tym bardziej, że mam wrażenie, że oglądamy dopiero początek przemiany świata, która nadchodzi i zapewne będzie się wiązała z okresem niepewności i chaosu. Musimy wiedzieć, gdzie chcemy stać, kiedy obecne międzynarodowe gmachy zaczną się walić, tak żeby nie zwaliły się nam na łeb i tak żeby na ich gruzach zbudować własny.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego działania USA w Wenezueli wywołały tak duże poruszenie międzynarodowe? Bo ingerencja USA dotyczy państwa o ogromnych zasobach ropy i wpływa na globalne bezpieczeństwo, rynek energii oraz układ sił między mocarstwami.
Czy interwencja w Wenezueli była motywowana względami humanitarnymi? Oficjalnie wskazuje się na sytuację wewnętrzną kraju, ale w praktyce kluczowe znaczenie mają interesy strategiczne i gospodarcze Stanów Zjednoczonych.
Jak działania USA w Ameryce Południowej wpływają na Europę i Polskę? Pośrednio – przez ceny ropy, relacje USA z Rosją i Chinami oraz zmianę priorytetów bezpieczeństwa Waszyngtonu, co ma znaczenie także dla wschodniej flanki NATO.
Czy prawo międzynarodowe realnie ogranicza działania największych państw? W praktyce bywa różnie – jego skuteczność często zależy od układu sił i interesów największych graczy na arenie międzynarodowej.
Jaką strategię powinna przyjąć Polska w obliczu takich globalnych zmian? Skupić się na własnym bezpieczeństwie, wzmacnianiu sojuszy, rozwoju potencjału obronnego i chłodnej analizie interesów, a nie wyłącznie ocenach moralnych wydarzeń.




